fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Dziesięć dziewczyn przyszłości

Agata Szade z Wydziału Biochemii UJ
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Sukcesy odnoszą nie tylko profesorowie. Już studentki mogą się pochwalić ważnymi badaniami
Malwina Strenkowska trzyma stworzone przez siebie związki chemiczne w zamrażarce w małych słoiczkach z kolorowymi etykietami. Białe kryształki są bardzo nietrwałe, ale dla Malwiny – studentki trzeciego roku międzywydziałowych indywidualnych studiów matematyczno-przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim – bezcenne. W jednym ze słoiczków jest związek, o którym opowiadała na konferencjach w Pradze i Paryżu. Prace nad jego powstaniem opisała w prestiżowym czasopiśmie naukowym "New Journal of Chemistry".
[srodtytul]Nastawiam i czekam[/srodtytul]
Związki stworzone przez Malwinę mogą się przyczynić do produkcji szczepionki antynowotworowej. Jej badaniami już zainteresowała się niemiecka firma farmaceutyczna. – Przychodzę rano do laboratorium, nastawiam reakcję i czekam – opowiada studentka. Ale zanim "nastawi" reakcję, musi przekopać się przez tony publikacji. Przemyśleć, w jakim miejscu i dlaczego utknęli inni badacze i jaka modyfikacja związku będzie lepsza.
Potem godzinami probówki z roztworem podskakują na mieszalniku, substancje są ważone i mierzone na wszystkie sposoby, w końcu w specjalnej maszynie odparowuje się ciecz, by uzyskać nowy związek chemiczny.
Malwina jest jedną z dziesięciu wybitnych polskich studentek wyróżnionych w konkursie Ministerstwa Nauki i miesięcznika "Elle" "Dziewczyny przyszłości. Śladami Marii Curie--Skłodowskiej". Zorganizowano go, by wesprzeć młode badaczki, które odnoszą sukcesy w dziedzinach stereotypowo uważanych za męskie. Studentki pojadą na wybraną przez siebie zagraniczną konferencję naukową. Trzy najlepsze projekty zdobyły też nagrody pieniężne (fundusze pochodzą z aukcji sukien polskich projektantów).
Projekt Malwiny zajął pierwsze miejsce. – Jestem pod wrażeniem jej determinacji. Jest na trzecim roku studiów, a jednocześnie od trzech lat robi już karierę naukową. Pracę w laboratorium zaczęła jako wolontariuszka zaraz po przyjęciu na UW – mówiła w czasie wręczenia nagród zasiadająca w kapitule konkursu prof. Marianna Turkiewicz z Politechniki Łódzkiej.
[srodtytul]Myszy i zwierciadła[/srodtytul]
Na eliminacje wpłynęło 131 prac. – Z różnych dziedzin i bardzo wąskich specjalności, od biologii molekularnej po lotnictwo. Aż zabrakło nam specjalistów w kapitule do ich ocenienia i musieliśmy prosić o pomoc innych naukowców – podkreślała prof. Zofia Kędzior z Akademii Ekonomicznej im. K. Adamieckiego w Katowicach, przewodnicząca kapituły.Publikacje w czasopismach naukowych ma też na swoim koncie wyróżniona za badania, które mogą się przyczynić do opracowania nowej terapii nieuleczalnego raka jamy ustnej i przełyku, Agata Szade, studentka piątego roku Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W najbliższych miesiącach będzie badać, w jakim stopniu wprowadzony do komórek gen chroni laboratoryjne myszy przed rozwojem raka przełyku.
Myszy w wodzie pitnej dostaną substancję, która wywoła u nich nowotwór. Agata niechętnie pracuje ze zwierzętami. – Dlatego większą część badań prowadzę in vitro (np. w probówce – red.), na wyizolowanych komórkach – dodaje.
Oboje z mężem Krzysztofem planują karierę naukową. Poznali się trzeciego dnia studiów. On interesuje się komórkami macierzystymi. Dlaczego Agatę zainteresowały nowotwory?
– Chociaż mówi się, że wcześnie wykryte mogą być uleczalne, to wciąż wiele osób na nie umiera. Chyba w każdej rodzinie był ktoś cierpiący na tę chorobę. Mój szkolny kolega niedawno zmarł z powodu bardzo rzadkiego nowotworu – odpowiada.
Do tego, by można lepiej obserwować komórki rakowe, może się przyczynić projekt Joanny Oracz, studentki czwartego roku Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Zbudowała urządzenie – skomplikowany system kilkunastu zwierciadeł i soczewek – które służy do wytwarzania bardzo krótkich impulsów laserowych, ich kształtowania i charakteryzowania.
– Czas ich wyświetlania jest tyle razy krótszy w stosunku do sekundy, ile razy sekunda jest krótsza w stosunku do milionów lat. Te rozbłyski pozwalają nam obserwować bardzo szybkie reakcje chemiczne, które nie byłyby inaczej zauważone – wyjaśniał prof. Ryszard Sosnowski z Instytutu Problemów Jądrowych.
Ale Joanna nie chce poprzestać na tym urządzeniu. – Chciałabym zbudować mikroskop, który wykorzystuje impulsy laserowe. Dzięki temu można będzie obserwować ze znacznie większą rozdzielczością reakcje w żywych komórkach – mówi.
Nie liczy godzin spędzonych w laboratorium. Zresztą nie nosi zegarka. – Jego szkiełko może odbić wiązkę lasera i uszkodzić oko – tłumaczy Joanna.
Już w liceum fascynowały ją właściwości światła. Zaczęło się od wykonania doświadczenia, które udowadnia, że fala świetlna w wodzie załamuje się na fali dźwiękowej. Przeprowadzenie eksperymentu w ramach konkursu dla młodych fizyków otworzyło jej drzwi na UW.
Joanna żartuje, że nie miała innego wyboru niż studiowanie przedmiotów ścisłych: – Mam siostrę bliźniaczkę. Musiałyśmy się podzielić dziedzinami nauki, by nie konkurować ze sobą. Siostra studiuje filologię klasyczną i teologię.
[srodtytul]Śmigło i taniec[/srodtytul]
Na kapitule konkursu wrażenie zrobiło też to, że jedna z nagrodzonych studentek wpadła na pomysł zaprojektowania i wykonania śmigła do małych samolotów, które poprawiłoby komfort latania motoszybowcami i małymi samolotami. – Ulice są coraz bardziej zakorkowane. Trudno pokonywać samochodem trasy między aglomeracjami. W przyszłości małe samoloty mogłyby być wykorzystywane do transportu prywatnego, warto więc je do tego przystosować – przekonuje Wiktoria Janik, studentka czwartego roku Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Od lat szkolnych fascynują ją samochody i taniec: najpierw ćwiczyła balet, a teraz taniec irlandzki. – A ponieważ nie lubię robić tego co wszyscy, wybrałam studia na wydziale lotniczym, gdzie do głowy mi wkładają wiedzę o samolotach, śmigiełkach i skrzydełkach – śmieje się Wiktoria.
Z promotorem swej pracy inżynierskiej najpierw rozmawia o projekcie śmigła, a potem o tańcu irlandzkim. Marzeniem Wiktorii jest praca przy Formule 1. Chciałaby projektować jak najszybsze samochody. Jest jedną z dwóch dziewcząt, na 40 chłopców, które robią specjalizację z napędów lotniczych.
– Absolwentki tak samo jak ich koledzy znajdują bez problemu pracę w przemyśle lotniczym. Mam wrażenie, że dziewczęta trochę się obawiają, czy podołają studiom technicznym. Jednak z roku na rok, dzięki różnym akcjom promocyjnym, coraz więcej dziewcząt studiuje na Politechnice Warszawskiej – mówi prof. Cezary Goliński z PW, promotor pracy Wiktorii.
Resort nauki i "Elle" zapowiedziały, że w przyszłym roku powtórzą konkurs. Jednak ministerstwo nie chce poprzestawać tylko na wyróżnianiu dziewcząt.
Prof. Barbara Kudrycka wspomniała, że projekt znowelizowanej ustawy o szkolnictwie wyższym (resort chce, by wszedł w życie w 2011 r.) przewiduje specjalny program wspierania studentów, którzy już na studiach prowadzą badania. – W przyszłości chcielibyśmy wyszukiwać takie diamenty wśród wszystkich studentów – stwierdziła prof. Kudrycka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA