Film

Teraz my się kręcimy

Zosia Wydra bohaterkę swojej etiudy znalazła na ursynowskim bazarku
Marta Zabłocka
Są coraz młodsi, gdy sięgają pierwszy raz po kamerę. Na początku rejestrują zdarzenia, przypadkowo, jak popadnie. Ale w końcu chcą zrealizować swój prawdziwy film.
Jedni działają w tzw. offie, bo chcą być niezależni. Inni – mając 17, 18 czy nawet 20 lat – decydują się pójść do przedszkola. Filmowego. Takie działa przy Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Andrzeja Wajdy. Jednak pierwsze ujęcia każdy robi dla siebie.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/temat/362784_Mlode_Kino.html]Czytaj więcej: Młode Kino[/link][/wyimek] – Dzisiejsze nastolatki strasznie dużo wiedzą o świecie, ale często nie radzą sobie z emocjami, jakie ta wiedza niesie. Łatwiej im o nich opowiedzieć kamerą. Przecież nie będą pisać wierszy. A kamera jest tolerowana wśród najróżniejszych grup młodzieży – komentuje Michał Grosiak, producent i dyrektor festiwali kina niezależnego.
[srodtytul]Mocne uderzenie[/srodtytul] W czasie pracy m.in. przy odbywającym się w Kinotece Europejskim Festiwalu Młodego Kina Michał Grosiak miał spore pole obserwacji. – W Warszawie, gdzie młody człowiek ma szansę „zahaczyć” o liczne grupy zainteresowań, na festiwalach najwięcej jest licealistów i 20-latków – mówi. Znacznie młodsi zgłaszają się na konkursy i warsztaty organizowane poza stolicą, np. na Ogólnopolskie Spotkania Filmowe Kameralne Lato, które odbędą się w tym roku po raz trzeci w Radomiu (szczegóły [link=http://www.kameralnelato.pl]www.kameralnelato.pl[/link]). Z ogromnej liczby spotkań z młodymi filmowcami zapamiętał m.in. Michała Bilińskiego. W 2006 roku, kiedy kręcił on „Teraz Polska”, miał 17 lat. Na Festiwalu Młodego Kina niepozbawiony ostrych scen film o podwórkowej bitwie gangów był mocnym uderzeniem. – Najbardziej zapadają w pamięć te sceny, kiedy autorom udało się być bardzo blisko, tuż obok bohaterów – podkreśla Grosiak. – Na podwórkowym „Boisku” Dominika Krawczyka czy wokół piaskownicy, jak w filmie „Zły dotyk”. 12-letni Igor Bloch wyreżyserował go w ramach warsztatów filmowych w Domu Kultury Dorożkarnia. Kontrowersyjny temat pedofilii obrócił w poruszający żart. [srodtytul]Kamera, lampa, znajomi[/srodtytul] Film bywa dla młodych ludzi wentylem bezpieczeństwa i forum, na którym mogą wyrazić własne zdanie. Bywa sposobem na relacje z otoczeniem. – Film robi najczęściej grupa znajomych, np. z podwórka. Zwykle produkcje te przesiąknięte są dużą dawką humoru, jak prace „klasyków” z ZF Skurcz, młodszych z Defektu Masy ([link=http://www.defektmasy.prv.pl]www.defektmasy.prv.pl[/link]) czy najmłodszych z Warsztatu „Weź to nakręć”, twórców filmu „Haluniada”([link=http://www.mmwarszawa.pl/singleVideo/77]www.mmwarszawa.pl/singleVideo/77[/link]) – wymienia Grosiak. Zgadza się z tym, co podkreślają sami młodzi twórcy. Film zaczyna się nie tylko od pomysłu. Także od pasji. – Za kinem młodych autorów stoją entuzjaści, którzy próbują zarazić swoim podejściem resztę ekipy. Entuzjazm zastępuje budżet – mówi Michał Stenzel, współautor „Pomiędzy”, pokazywanego niedawno na warszawskim przeglądzie Best Off. Pieniądze są potrzebne tylko czasami, bo wynegocjować można wszystko. – Wystarczą kamera, lampa i znajomości w osiedlowym sklepiku. Za wzmiankę w napisach można coś od nich pożyczyć, dostać i wykorzystać – dodaje Michał. Potwierdza to Barbara Białowąs, która ma już za sobą profesjonalny półgodzinny film „Moja nowa droga”. Dogadując się ze znajomymi, można zrobić wiele rzeczy, na które brakuje pieniędzy. – Długi spłacane są zazwyczaj, gdy ktoś zaczyna pracę nad pełnometrażowym filmem – kontynuuje reżyserka. Filmowe rzemiosło trzeba poznać od podstaw. Jak? Choćby sięgając po przewodnik Troya Laniera i Claya Nicholsa „Filmowanie. Podręcznik dla młodych” albo uczestnicząc w warsztatach. – Na początek proponujemy dokument, bo obserwowanie rzeczywistości młodym ludziom często lepiej wychodzi niż jej wymyślanie – mówi Paulina Capała z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”, które współorganizuje Przedszkole Filmowe. Zgadza się z nią Białowąs: – Dla młodych reżyserów bezpieczniejsze są dokumenty, tu kompozycja nie wymaga takiej precyzji, niedoskonałość zaś uderza dopiero w fabułach. – Ale ten gatunek także niesie trudności dla początkujących – wtrąca Marta Hryniuk, która zrealizowała dokument „Wujek” właśnie podczas warsztatów. – Nigdy nie jest tak, że kamera po prostu stoi. Trzeba nad wszystkim panować, a inscenizowanie nie należy do najprostszych zadań dla debiutującego filmowca – mówi. [srodtytul]Zapisać szczerość[/srodtytul] – Kamera kosztuje niewiele, aktorzy są pomocni, a technika nie stanowi przeszkody. Największym problemem wydają się więc wymyślenie tematu i osobowość reżysera – uważa Bartosz Kruhlik, autor „Jutra”. Ujmujący dokument, w którym sportretował swoją babcię, zdobył nagrody m.in. w Konkursie Kina Niezależnego podczas zeszłorocznego Lata Filmów. – Szukając tematu, dobrze jest wrócić do swej przeszłości, rozejrzeć się wokół, a nie od razu robić SF – dodaje reżyser. Zwykle młodzi filmowcy mają głowę pełną pomysłów. Większość z nich jest niewykonalna. Zosia Wydra, autorka etiudy „Bazarek”, również zrealizowanej w ramach Filmowego Przedszkola, mówi, że zanim trafiła na swoją bohaterkę, szukała tematu wszędzie: w rodzinie, wśród znajomych, rozglądała się za ciekawymi osobami. W końcu, na bazarku na Natolinie, odnalazła panią rozwożącą herbatę. – Fantastyczne jest obserwowanie, jak rodzi się więź z bohaterem, który doceniony zainteresowaniem stopniowo się otwiera. Największą satysfakcję czuje się, łapiąc moment, gdy ktoś zaczyna się zachowywać naturalnie i gdy udaje się zapisać na taśmie szczerość – podsumowuje. Michał Stenzel mówi, że dziś jest tyle ciekawych tematów, że najbardziej rozwijające są ograniczenia. Jego „Pomiędzy” powstało podczas zajęć, na których autorzy mieli narzucone zagadnienie: wykluczenie. – Z radzenia sobie z takimi granicami czerpie się mądrość i staranniej wszystko obmyśla – dodaje. [srodtytul]Premiera z Wajdą[/srodtytul] Skończony film warto gdzieś pokazać. – Łatwiej dziś dotrzeć do odbiorców przez Internet – mówi Barbara Białowąs. Trudniejsze stało się uczestnictwo w festiwalach. Michał Stenzel dodaje, że selekcjonerzy wybierają „ładniejsze“ filmy, więc trzeba się bardziej starać, a nie kręcić amatorskimi sposobami. Większość festiwalowych produkcji pochodzi od studentów lub absolwentów szkół filmowych. Ale warto próbować i wcześniej. Premiera „Wujka” Marty Hryniak odbyła się w styczniu w kinie Alchemia. – Byli na niej Andrzej Wajda i mnóstwo ludzi. Zaskoczyło mnie bardzo ciepłe przyjęcie – wspomina autorka. Młodzi filmowcy nie ustają więc w poszukiwaniach. Myślą o kolejnych projektach. Tak jak debiutanci z Filmowego Przedszkola, którzy na razie pokazują wcześniejsze prace. Od kilku dni w Internecie można zobaczyć spot o Warszawie, jaki zmontowali w czasie zajęć. A 24 kwietnia o godz. 16 w kinie Rejs odbędzie się pokaz ich prac. Od tego dnia DVD z filmami będzie też dostępne bezpłatnie w siedzibie Szkoły Wajdy (ul. Chełmska 21) oraz w siedzibie Towarzystwa „ę” (ul. Mokotowska 55). Tymczasem Marta Hryniuk szykuje się do matury, ale wakacje chciałaby spędzić z kamerą. Barbara Białowąs zapowiada pełnometrażowy debiut – kryminał muzyczno-erotyczny. A Bartosz Kruhlik marzy o zekranizowaniu z rozmachem „Piratów z Karaibów”, komiksu z dzieciństwa – „Thorgala”.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL