Rpkom

Zagrożenie smartfonów wirusami jest wyolbrzymione

Raimund Genes, dyrektor technologiczny japońskiej firmy Trend Micro, produkującej oprogramowanie zabezpieczające
Trend Micro
Zagrożenie urządzeń mobilnych wirusami i malware jest w dużej mierze rozdmuchane. Zwykły użytkownik smartfona ma obecnie nie więcej niż 5 proc. szans na zainfekowanie telefonu. Jednak kiedy na rynku pojawi się jeden, zdecydowany lider, liczba zagrożeń wzrośnie - mówi rpkom.pl Raimund Genes, dyrektor technologiczny japońskiej firmy Trend Micro, produkującej oprogramowanie zabezpieczające.
[b]Rpkom.pl: - Czy urządzenia mobilne są zagrożone wirusami? Czy możemy w ogóle mówić o malware dla smartfonów, czy też tego typu zagrożenia są na razie wyolbrzymiane?[/b]
[i]Raimund Genes, dyrektor technologiczny firmy Trend Micro[/i]: - Kwestia zagrożeń mobilnych jest z pewnością rozdmuchana. Czynnikiem, który działa zabezpieczająco, jest mnogość systemów operacyjnych w branży mobilnej. Twórcy malware nie są w tych warunkach w stanie wytypować dominującego gracza na rynku smartfonów, który pozwoliłby zmonetyzować złośliwe oprogramowanie. Oczywiście, pojawiają się nowe zagrożenia. Ostatnio miałem na przykład do czynienia z samorozprzestrzeniającym się wirusem na iPhone. Zagrożenie działało jednak tylko na jailbreak iPhone ze zmodyfikowanym oprogramowaniem, więc możemy mówić o niszy. Podobnie jak w segmencie mobilnym, wyolbrzymiane są zagrożenia dla komputerów osobistych. Przykładem niech będzie wirus conficker, którego uaktywnienie wiosną miało oznaczać niemal apokalipsę, a który ostatecznie nie wyrządził niemal żadnych szkód. Wciąż pojawiają się publikacje o tym, że jakieś zagrożenie sprawi że Internet się zawali z powodu takiego czy innego zagrożenia. [b]Jaki zatem jest procent szansy, że zwykły użytkownik smartfona zostanie zainfekowany?[/b]
- To zależy od użytkownika. Jeśli otwiera on każdy MMS, nawet otrzymany z nieznanego źródła, ściąga i instaluje przypadkowe aplikacje, to jego urządzenie może zostać zainfekowane. Jednak ryzyko dla zwykłego, przeciętnie ostrożnego użytkownika oceniam na nie więcej niż 5 procent. Pamiętajmy bowiem, że mobilne systemy operacyjne zwykle wiele razy pytają o zgodę na instalację, wymagają kilkustopniowej autoryzacji, czasem podania hasła, wskazania lokalizacji zainstalowania nowego software'u, wyboru, czy znajdzie się ono na karcie pamięci, czy w pamięci własnej. To samo w sobie jest niezłym zabezpieczeniem. [b]Ile krąży teraz w sieci zagrożeń przeznaczonych na urządzenia mobilne i smartfony?[/b] - Powiedziałbym, że kilkadziesiąt tysięcy i rośnie. [b]Jak zabezpieczone są otwarte systemy typu open source?[/b] - Całkiem nieźle. Społeczność budująca takie systemy jak Google Android, czy Nokia Maemo na zagrożenia reaguje zwykle szybciej niż wielkie firmy, budujące swoje produkty w modelu zamkniętym. Ponadto, systemy open source są nieustannie modyfikowane, co utrudnia zadanie twórcom malware. Podobnie zresztą jest nawet z niektórymi zamkniętymi OS-ami, jak Windows Mobile. Producenci słuchawek mocno ingerują w system, jak np. HTC, zmieniając nie tylko interfejs, ale także takie elementy jak menedżer zadań. To powoduje, że platformy różnią się od siebie. To bardzo utrudnia pracę twórcom zagrożeń. Oczywiście, jeśli ktoś zyska niezły udział w rynku pojawią się zagrożenia stworzone na tę konkretną platformę. To prosta zależność. Spójrzmy na iPhone'a - zdobywa ogromną popularność i zaczynają się pojawiać pierwsze wirusy na niego. Napisanie dobrego malware na tę platformę byłoby żyłą złota dla przestępców. Jednak pewne właściwości iPhone, krytykowane przez niektórych jako słabości, są jego mocną stroną. Konkretnie mam na myśli brak możliwości uruchamiania aplikacji w tle. [b]Jaki więc udział w rynku musi zdobyć jedna platforma, by stać się atrakcyjną dla twórców malware?[/b] - W przypadku homogenicznej platformy dla smartfonów oceniam ten próg na 10 proc. światowego rynku. [b]Ile czasu musi minąć, by na rozwiniętych rynkach malware dla smartfonów stał się takim samym problemem jak złośliwe oprogramowanie dla komputerów osobistych?[/b] - To nastąpi wraz ze standaryzacją. Myślę, że w ciągu kilku spośród już istniejących platform wyłoni się jeden, zdecydowany lider. Duże szanse ma iPhone, obiecująco wygląda Google Android. Przypomnę jednak, że zagrożeniem nie jest system operacyjny, a użytkownik. [i] Rozmawiał Tomasz Boguszewicz. Masz pytanie: wyślij e-mail do autora: [mail=t.boguszewicz@rpkom.pl]Tomasz Boguszewicz[/mail][/i]
Źródło: rpkom.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL