Zdrowie

Doktor G. operował, szpital zapłaci?

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta przez Mirosława G. Na zdjęciu w warszawskim sądzie w 2008 r. podczas procesu o korupcję
Rzeczpospolita
Żona zmarłego pacjenta zamówiła ekspertyzę u znanego wiedeńskiego lekarza i żąda od lecznicy 150 tys. zł
Bliscy zmarłego pacjenta Floriana M. w cywilnej sprawie o odszkodowanie będą się podpierać opinią zagranicznego eksperta prof. Günthera Laufera z Austrii – ustaliła „Rz”.
– Nasi profesorowie odmówili, więc zacząłem szukać za granicą – w USA, Izraelu, Szwecji i Austrii. Opinię zgodził się wydać prof. dr Günther Laufer, kierownik Oddziału Kardiochirurgii i Chirurgii Klatki Piersiowej w Klinice Chirurgii Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu – mówi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik żony i synów Floriana M. – Ekspertyza jest miażdżąca. Potwierdza, że były błędy w leczeniu. W listopadzie 2006 r. Florian M. przeszedł w szpitalu MSWiA w Warszawie operację wszczepienia zastawki serca. Przeprowadził ją kardiochirurg Mirosław G., podejrzany potem w głośnej sprawie prowadzonej przez CBA. Jak się okazało, Florianowi M. zostawiono gazik w jamie serca. Wyjęto go po tygodniu. Pacjent zmarł w lutym 2007 r.
Prokuratura, która prowadziła śledztwo w sprawie nieumyślnego narażenia pacjenta na śmierć, umorzyła je, nie dopatrując się winy lekarza. Bliscy M. są jednak przekonani, że zostawienie gazika doprowadziło do śmierci. Danuta M., żona pacjenta, domaga się od szpitala 150 tys. zł odszkodowania. – To symboliczna suma za życie człowieka. Chodzi o prawdę i sprawiedliwość – twierdzi kobieta. Dzisiaj wnioskiem Danuty M. o odszkodowanie przeciw szpitalowi ma się zająć Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. – Zawezwałem szpital do ugody, mam nadzieję, że sprawę uda się załatwić polubownie – mówi mecenas Rogalski. Koronnym dowodem w sprawie – według rodziny – ma być opinia autorytetu z Wiednia. Ekspertyza prof. Laufera kilka dni temu trafiła do sądu rejonowego, który w lutym ma rozpatrzyć zażalenie na umorzenie śledztwa o nieumyślne spowodowanie śmierci. A dziś ma być wykorzystana w sprawie cywilnej o odszkodowanie. „Rz” poznała jej treść. Prof. Günther Laufer uważa, że gazik mógł spowodować infekcję zagrażającą życiu Floriana M. W opinii zaznacza: „Bezpośrednim skutkiem pozostawienia rolgazy w lewej komorze serca pacjenta była dysfunkcja protezy zastawki, a to prowadziło do niewydolności serca i niewydolności wielonarządowej, które w rezultacie doprowadziły do śmierci pacjenta”. Zdaniem profesora „istnieje związek przyczynowo-skutkowy między pozostawieniem rolgazy w sercu pacjenta a jego śmiercią”. I zaznacza, że to „błąd w sztuce, za który ostateczną odpowiedzialność ponosi chirurg”. Inne zdanie miał światowej sławy niemiecki biegły prof. Roland Hetzer, do którego o opinię zwróciła się wcześniej prokuratura. Nie dopatrzył się on bezpośredniego związku między zostawieniem gazika a śmiercią. Chociaż przyznał, że zostawienie gazika było błędem.   „Rz” nie udało się skontaktować z rzecznikiem szpitala MSWiA. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, iż lecznica chce, by w procesie uczestniczyła firma, w której szpital jest ubezpieczony. I by – w razie przegranej w sądzie – to ona wypłaciła odszkodowanie. [ramka][srodtytul]Kłopoty słynnego kardiochirurga[/srodtytul] Ordynatora kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie Mirosława G. CBA zatrzymało w 2007 r. Zarzucono mu korupcję, mobbing, zabójstwo pacjenta Jerzego G. i nieumyślne spowodowanie śmierci innego pacjenta Floriana M. W maju 2008 r. z zarzutów medycznych Prokuratura Okręgowa w Warszawie się wycofała. Uznała, że dr G. nikogo nie zabił ani nie naraził życia Floriana M., i umorzyła sprawę. Zbigniew Ziobro (PiS), który po zatrzymaniu lekarza publicznie stwierdził, że „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”, niedawno przeprosił za swoje słowa w mediach. Nakazał mu to sąd. W listopadzie 2009 r. Sąd Najwyższy uchylił umorzenie w sprawie Floriana M. (kasację wniósł rzecznik praw obywatelskich). Uznał, że zażalenia rodziny pacjenta na umorzenie śledztwa nie zbadano należycie. Sąd rejonowy ma ponownie zbadać to zażalenie. Proces Mirosława G. o korupcję i mobbing trwa. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL