Styl życia

Kiedy wilki lubią szczaw

Fragment ilustracji z książki „Elmer i Wilbur” Davida McKee, Wydawnictwo Dwie Siostry
Rzeczpospolita
Tylu książek uczących najmłodsze dzieci tolerancji nie było na polskim rynku nigdy
„Była sobie raz kraina, nie wiadomo gdzie, lecz wiadomo, że naprawdę to krainy były dwie. Jedna zwała się Tu, druga Tam...”. Wydana w tym miesiącu książka dla najmłodszych „Jak dwie krople wody” Vanessy Simon-Catelin zaczyna się jak typowa bajka, choć typową bajką nie jest. Rymowana opowiastka o odwiecznej wojnie między istotami-stworami różniącymi się tylko kolorem to kolejna historia, która przekazuje dzieciom jedną podstawową treść: nietolerancja bierze się ze strachu przed nieznanym. [wyimek]Słuchanie innych bez wyśmiewania to element dobrego wychowania - Agnieszka Glińska reżyserka[/wyimek]
[srodtytul]Słonie przetarły szlak [/srodtytul] Książki opowiadające o inności pisane były jak dotąd dla nastolatków lub dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Najnowsze to „Tydzień Konstancji” Olgi Masiuk – o niewidomej dziewczynce, „Chłopak czy dziewczyna” Chrisa Tebbettsa – o licealiście poszukującym swojej tożsamości seksualnej, czy „Wszystko zaczyna się od marzeń” Marcina Pałasza, w której jedna z bohaterek porusza się na wózku inwalidzkim. Inne, od lat znane – „Spotkanie nad morzem”, „Dziewczynka spoza szyby”, „Taka się urodziłam”.
Przedszkolakom jednak nikt w tak jasny sposób o akceptacji dla różnorodności nie opowiadał. Szlak przetarł zabawny cykl Davida McKee o Elmerze – słoniu w kolorową kratkę, który musiał się nauczyć żyć wśród słoni szarych. W jednej z książek Elmer nie jest już taki osobny. Spotyka kuzyna Wilbura, który też jest w kratkę, tyle że czarno-białą. Nadal jednak te dwa słonie są mniejszością. W dżungli udaje im się przetrwać i zyskać akceptację, bo są przyjacielskie i mają wspaniałe poczucie humoru. Ten światowy bestseller, przetłumaczony na 30 języków i sprzedany w ponad 4 milionach egzemplarzy, wprowadziło do Polski w 2004 r. wydawnictwo Dwie Siostry. Co roku ukazuje się kolejna część. [srodtytul]Bajkowy wysyp akceptacji [/srodtytul] Sukces zachęcił innych wydawców. W 2007 r. ukazał się „Wilczek” Gerdy Wagener z mistrzowskimi ilustracjami Józefa Wilkonia. Tu zwierzak różni się od innych wilków sposobem bycia. Nie poluje na króliki, lecz bawi się z nimi, nie łowi ryb, woli szczaw. Śmieją się z niego bracia i siostry, nie rozumieją go rodzice. Żali się, że jest „niewłaściwy” i taki będzie, dopóki nie zaakceptuje go rodzina. W tym roku wydawcy zdecydowali się na więcej tytułów. „Babcia robi na drutach” Uriego Orleva (Jerzego Orłowskiego) to opowieść o dzieciach z włóczki, które nie pasowały do innych w szkole: były wełniane, a powinny być skórzane. „Kotek, który merdał ogonem” Gerarda Moncomble – historia kota, który przebierał się za psa, ponieważ chciał się uczyć, a w jego mieście była tylko szkoła dla psów. Także „Kocha, lubi, szanuje. O uczuciach” Grzegorza Kasdepke czy wspominana już „Jak dwie krople wody”. [srodtytul]Skośnooki lubiany, gdy znany[/srodtytul] – Zastanawiam się, czy takie książki dla przedszkolaków są w ogóle potrzebne, bo dzieci w tym wieku są tolerancyjne z natury – mówi dr Małgorzata Skura, pedagog, dyrektor Instytutu Wspomagania Rozwoju Człowieka i Edukacji w Akademii Psychologii Społecznej. – Dopiero starsze, w wieku szkolnym, zaczynają wobec innych przejawiać agresywne postawy. Małgorzata Skura opiera swoją opinię na badaniach o tolerancji u dzieci przeprowadzonych w Akademii Pedagogiki Specjalnej. – Wynika z nich, że to dorośli i ich postawy są źródłem nietolerancji u dzieci – wyjaśnia. – Z drugiej strony jednak literatura może rzeczywiście pomaga w oswajaniu inności. W badaniach tych bowiem wykazano też, że przedszkolaki akceptowały w swojej grupie skośnookiego chłopca, o ile wcześniej się zetknęły z taką urodą. Na przykład w filmie lub u sprzedawcy w chińskim barze. Grzegorz Kasdepke, nagradzany autor kilkudziesięciu książek dla dzieci, były redaktor naczelny „Świerszczyka”, nie zgadza się z dr Skurą. – Z doświadczenia wiem, że przedszkolaki są okrutnie nietolerancyjne i akceptacji dla różnorodności trzeba ich uczyć – mówi „Rz”. Podziela tu zdanie Daniela Golemana, autora bestsellerowej „Inteligencji emocjonalnej”, który podczas wizyty w Polsce mówił: – Wychowywanie generacji dzieci, którym brak empatii, jest niezwykle niebezpieczne dla społeczeństwa, ponieważ właśnie empatia jest tym, co powstrzymuje ludzi od robienia krzywdy. [srodtytul]Niezawodna klasyka [/srodtytul] – Prócz nowości polecam klasykę – mówi Kasdepke. – Nic w sposób tak zabawny i zajmujący nie uczy tolerancji i niezależności myślenia jak „Pippi Pończoszanka”. Agnieszka Glińska, mama dwójki dzieci, reżyserka filmowa i teatralna (jej „Pippi Pończoszanka” wystawiana na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie cieszy się ogromnym powodzeniem), poleca też mało znaną w Polsce „Madikę” Astrid Lindgren. – Czytałyśmy z córką również „Elmera”, konkurencyjnych dla niego książek wówczas nie było – wspomina. – Teraz „przerabiamy”, rozdział po rozdziale, „Małą książkę o feminizmie” Sassy Buregren. Czasem po kilka razy wracamy do tych samych fragmentów. Są zabawne. Bo tolerancja to też akceptacja dla innych ideologii czy światopoglądów, sztuka słuchania siebie nawzajem z szacunkiem i bez wyśmiewania. To element dobrego wychowania – dodaje. – I o tym jest ta książka, choć dla trochę starszych dzieci. [ramka]Vanessa Simon-Catelin [b]Jak dwie krople wody[/b] [i]Wydawnictwo: EneDueRabe, Warszawa 2009[/i][/ramka] [ramka]Moncomble Gerard [b]Kotek, który merdał ogonem[/b] [i]Wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2009 [/i][/ramka] [ramka]Uri Orlev [b]Babcia robi na drutach[/b] [i]Wydawnictwo Wytwórnia, Warszawa 2009[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL