Świat

Iran: uderzenie w opozycję

Podczas niedzielnych starć antyrządowych śmierć poniosło co najmniej 8 osób, w szpitalach znalazło się 60 rannych, a zatrzymano około 300 uczestników zajść
AFP
Policja zablokowała pogrzeb zamordowanego demonstranta i aresztowała antyrządowych działaczy
Sejed Ali Musawi, bratanek opozycyjnego kandydata w ostatnich wyborach prezydenckich Mira Husejna Musawiego, znalazł się wśród ofiar śmiertelnych niedzielnych starć antyrządowych demonstrantów z policją. Został przejechany przez samochód i dobity kulą w pierś podczas zamieszek w Teheranie. Wczoraj opozycjoniści zaczęli się gromadzić pod szpitalem Ebn-e Sina, gdzie miały się znajdować zwłoki Sejeda. Policja natychmiast zaatakowała tłum gazem łzawiącym.
Według jednej z niezależnych irańskich stron internetowych zwłoki Sejeda zniknęły ze szpitala. – Nie możemy przeprowadzić pogrzebu, dopóki ciało mojego brata nie zostanie odnalezione – mówił rano jeden z członków rodziny Musawich cytowany przez portal Parlemannews. Początkowo planowano pogrzeb na wczoraj. Jak jednak podał związany z Musawim opozycjonista Mohsen Machmalbaf, władze najprawdopodobniej ukryły ciało Sejeda, obawiając się wybuchu kolejnej fali zamieszek podczas jego pochówku. W kręgach opozycyjnych nazywa się już Sejeda męczennikiem walki z reżimem Mahmuda Ahmadineżada. Policja aresztowała wczoraj co najmniej siedmiu czołowych działaczy opozycji, w tym głównego doradcę Musawiego – Alego Rizę Behesztiego. Za kratkami znalazł się też były szef irańskiej dyplomacji Ebrahim Jazdi, obecnie lider zakazanego Irańskiego Ruchu Wolności. Przeprowadzono również szereg rewizji w biurach niezależnych organizacji.
Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego poinformowała, że w niedzielnych zajściach straciło życie osiem osób, tymczasem na stronie internetowej irańskiej telewizji podano informację o 15 ofiarach śmiertelnych. Telewizja powołuje się na przedstawiciela wywiadu, według którego dziesięciu zabitych to członkowie „antyrewolucyjnych grup terrorystycznych”, a pięciu to „ofiary terrorystów”. Według Ministerstwa Zdrowia w szpitalach znalazło się 60 rannych. Aresztowano około 300 uczestników zajść. Działania reżymu w zdecydowany sposób potępił wczoraj prezydent USA Barack Obama, który wezwał Teheran do „natychmiastowego uwolnienia niesłusznie uwięzionych”. Pochwalił również „odwagę irańskiego narodu, który walczy o wolność”. – Nikt już chyba nie wątpi, że w Iranie zbliża się zmiana reżimu – mówi Ali Ansari, profesor studiów irańskich Uniwersytetu St. Andrews. Zachodni dziennikarze nie mają dostępu do irańskich miast, ale opozycja sama przesyła mediom na Zachodzie materiały filmowe z zajść. Według BBC czołowe redakcje światowe zostały dosłownie zalane nakręconymi za pomocą telefonów komórkowych filmikami z zamieszek. Na jednym z nich widać tłum atakujący cofających się w popłochu policjantów i członków prorządowych bojówek Basiji. Na innym manifestanci podpalają posterunek policyjny. Kolejny przedstawia odbicie aresztowanych z rąk sił bezpieczeństwa – opozycjoniści atakują policyjną ciężarówkę i wyprowadzają z niej więźniów. Niektórzy są cali pokrwawieni wskutek odniesionych ran. Jeszcze inna scenka: tłum usiłuje zerwać baner z portretem duchowego (czyli najwyższego) przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego, a potem depcze plakat z jego nazwiskiem. Według niezależnych irańskich portali demonstranci zdobyli w niedzielę sporo broni, pałek, hełmów i policyjnych motocykli. Wielu stróżów porządku rozebrano też z mundurów i puszczono w samych skarpetkach. Portal Rahesabz podkreśla, że policja użyła w niedzielę ostrej amunicji, gdyż nie mogła poradzić sobie z manifestantami za pomocą pałek i gazu. Część policjantów odmówiła zresztą strzelania do demonstrantów, a niektórzy przeszli na stronę opozycji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL