Świat

Słowacja: jak minister rozmawiał z szefem mafii

Sztefan Harabin, przewodniczący słowackiego Sądu Najwyższego, były minister sprawiedliwości w rządzie premiera Roberta Ficy, żąda od generalnego prokuratura Dobroslava Trnki 200 tysięcy euro odszkodowania, aby „oczyścić swoje dobre imię”.
Zdaniem Harabina prokuratura bezprawnie przekazała opozycji podsłuchane nagranie jego rozmowy telefonicznej z szefem albańskiej mafii. Historia ciągnie się od roku 2008, kiedy opozycyjna Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna (KDH) oskarżyła publicznie Harabina, że przyjaźnił się z Bakim Sadikim, szefem albańskiej mafii przemycającej narkotyki do Europy.
Koronnym dowodem oskarżenia, które przedstawił w parlamencie Daniel Lipszyc – chadecki minister sprawiedliwości w poprzednim (2002 – 2006), prawicowym rządzie premiera Mikulasza Dzurindy, było nagranie z podsłuchanej rozmowy telefonicznej między Harabinem a Sadikim. Prokuratura udzieliła zgody na podsłuch, ponieważ Albańczyka robiącego interesy na Słowacji poszukiwano w Szwajcarii listem gończym. Na podstawie wypowiedzi świadków szwajcarska prokuratura podejrzewała, że Sadiki stał na czele mafii przerzucającej narkotyki z Turcji do Szwajcarii, Szwecji i Norwegii. „Cześć, stary! Kiedy do mnie wpadniesz? U mnie masz zawsze drzwi otwarte. Jakby co, wyjdę po ciebie na dworzec” – zapewniał Harabina Albańczyk. „Dobra. Wpadnę niedługo. A jak się ma twój syn?” – dopytywał się Harabin. Z rozmowy wynikało, że obaj panowie znają się doskonale i mówią sobie na ty. Sadikiego aresztowano kilka dni po rozmowie z Harabinem, ale śledztwo umorzono z powodu braku dowodów. Świadkowie odmawiali zeznań. Albańczyk kupił potem pizzerię w Starym Smokovcu, ożenił się ze Słowaczką i otrzymał obywatelstwo. Miał zostać deportowany z kraju, ale nadal rozkręca interesy pod Tatrami. Twierdzi, że Harabina zna tylko z telewizji.
Również Harabin wyszedł z afery bez szwanku. Nominat koalicyjnego Ruchu na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS) Vladimira Mecziara nie wyparł się „powierzchownej znajomości” z Sadikim, ale uznał, że „zmanipulowane nagranie było nielegalnym przeciekiem z prokuratury”. Prawicy nie udało się odwołać Harabina na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu. Przed rokiem Harabin odszedł z ministerstwa, obejmując stanowisko prezesa Sądu Najwyższego. [i]Andrzej Niewiadowski z Bratysławy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL