Finanse

Najwięksi wygrani w 2009 roku

Rzeczpospolita
[srodtytul]Specjalista od inwestycji
Jan Kulczyk, inwestor[/srodtytul] W maju polski miliarder zamienił prawie 30 proc. akcji Kompanii Piwowarskiej na 3,8-proc. pakiet SABMillera, drugiego na świecie producenta piwa. Tym samym jako pierwszy polski przedsiębiorca wszedł do akcjonariatu globalnego koncernu. Ubił przy okazji doskonały interes – jak sam przyznaje, pakiet warty w momencie objęcia 1,2 mld dol. zyskał ok. 65 proc.
Według szacunków „Rz” tylko ulokowany w Polsce majątek Jana Kulczyka to ok. 4,5 mld zł, nie licząc nieruchomości i kilku działek roponośnych. Należą też do niego takie spółki (lub udziały w nich), jak Autostrada Wielkopolska, Kulczyk Pon Investment, przez którą sprowadza do Polski volkswageny, audi, skody i porsche, a handluje nimi Kulczyk Tradex. W portfelu firmy jest też podmiot zajmujący się obrotem energią – Polenergia, spółka chemiczna POCh, kilka nieruchomości biurowych w Warszawie i innych miastach, np. w Londynie. Jego spółki mają koncesje na wydobycie ropy choćby w Brunei, Syrii czy na Słowenii. Kulczyk Oil Ventures planuje także na pierwszy kwartał przyszłego roku debiut na warszawskiej giełdzie – prospekt już został złożony. [i]pm[/i] [srodtytul]Inżynier porozumienia Andrzej Klesyk, prezes PZU[/srodtytul] Jest jednym z inżynierów porozumienia kończącego ośmioletni spór o kontrolę nad PZU. Holenderska firma Eureko od lat domagała się dokończenia prywatyzacji polskiego ubezpieczyciela. Inwestor mający już pakiet akcji PZU żądał sprzedaży obiecanych mu 21 proc. Kolejne rządy blokowały transakcje. Holendrzy mieli już korzystny dla siebie wyrok międzynarodowego arbitrażu i domagali się od Polski 35,6 mld złotych odszkodowania. Negocjacje październikowego porozumienia ciągnęły się od wiosny 2008 roku. Przełom nastąpił po wciągnięciu do rozmów mniejszościowego akcjonariusza Eureko – Rabobanku. To właśnie Andrzej Klesyk zagadnął na ostatnim Forum Ekonomicznym w Davos ówczesnego prezesa tego banku Berta Heemskerka. Rolą prezesa PZU była asysta i niejako pilnowanie interesu spółki przy rozwiązywaniu konfliktu miedzy dwoma największymi akcjonariuszami: Skarbem Państwa (55 proc. akcji) i Eureko (33 proc.). Październikowa ugoda otwiera PZU drogę na warszawską giełdę. Debiut ma nastąpić w przyszłym roku. [i]a.h.b.[/i] [srodtytul]Pierwszy górnik na giełdzie Mirosław Taras, prezes Bogdanki[/srodtytul] Jest prezesem Bogdanki od blisko dwóch lat. To jemu udało się wprowadzić na giełdę pierwszą kopalnię węgla kamiennego, choć ten proces szykowany był od ponad dziesięciu lat. Udało się mimo kryzysu. Cena emisyjna akcji Bogdanki w czerwcu wynosiła 48 zł (firma zarobiła na IPO 528 mln zł), a dziś to ponad 70 zł (nowe rekomendacje analityków przewidują ponad 80 zł). Taras o sukcesie debiutu mówi tylko z nieco mniejszymi emocjami niż pół roku temu (wtedy zapewniał, że na wszelki wypadek bierze acard), bo wie, że podwyższenie kapitału spółki o 30 proc. to dopiero początek jej prywatyzacji (pełna planowana jest na 2010 r.). Stawia na inwestorów finansowych, bo wie, że oni pomogą w realizacji inwestycji. Bogdanka planuje bowiem podwojenie produkcji w ciągu kilku lat. Mirosław Taras jest związany z Bogdanką od 1980 r. Przed objęciem stanowiska prezesa był m.in. jej rzecznikiem. Jest absolwentem AGH, jego specjalizacja to projektowanie i budowa kopalń. [i]kbac[/i] [srodtytul]Skok króla AGD Jacek Rutkowski, prezes i współwłaściciel Amica SA[/srodtytul] To była niezwykła końcówka roku – 22 grudnia Rutkowski ubił interes życia. Za 204,5 mln zł sprzedał dwie fabryki Amiki koreańskiemu koncernowi Samsung. Transakcja, która ma zostać sfinalizowana w marcu, spowoduje, że do kasy kontrolowanej przez niego Amiki wpłynie ok. 240 mln zł – dodatkowe pieniądze dostanie choćby za komponenty do produkcji przekazane Samsungowi. Co więcej, fabryki przynajmniej przez kolejny rok, bo na tyle opiewa zawarta umowa z opcją jej przedłużenia, będą produkowały lodówki i pralki także pod marką Amica. Obydwie firmy zaczęły już starania o stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej i zapowiadają dalsze inwestycje. Kierowana od kilkunastu lat przez Rutkowskiego Amica podbija nie tylko Polskę, ale także inne kraje. Z marką Premiere jest obecna w Niemczech, w Skandynawii z brandem Gram, a na wschodzie sprzedaje sprzęt Hansa. Rutkowski jest także właścicielem klubu Lech Poznań. [i]pm[/i] [srodtytul]Obronił reputację swojego banku David de Rothschild, prezes NM Rothschild & Sons[/srodtytul] Pochodzi z rodziny założycieli, a dzisiaj szefuje jedynemu na świecie bankowi inwestycyjnemu, który nie stracił reputacji w kryzysie. Ten rok był dla niego wyjątkowo udany, bo NM Rothschild & Sons trafił do światowej czołówki w rankingach największych transakcji. I w USA, i w Europie znalazł się w pierwszej dziesiątce. Był doradcą przy bankructwie GM i Chryslera, kiedy Qatar Investment Authority inwestował w Volkswagenie, szwedzki Vatenfall przejmował holenderskiego Nuona, teraz pomaga Ferrero w wyścigu do Cadbury. Kiedy banki inwestycyjne zwalniały pracowników, Rothschild ich przyjmował. I nadal przyjmuje. Mimo to nadal zatrudnia niewiele ponad 2 tys. osób. David de Rothschild otwarcie mówi, że nie wie, czy w przyszłym roku utrzyma się w pierwszej dziesiątce światowych doradców inwestycyjnych. Bo konkuruje jakością, a nie marketingiem i rozmachem. Polityka tego banku nie zmieniła się od lat i opiera na trwałych związkach z klientami, którzy mówią: Rotschild jak nikt zna politykę i dynamikę restrukturyzacji i wie, jak doprowadzić do celu. Przy nim wszystko jest przejrzyste i jasne. [i]d.w.[/i] [srodtytul]Specjalista od wielkich fuzji Wolfgang Mayrhuber, prezes Lufthansa Group[/srodtytul] Jest uważany za najlepszego dzisiaj menedżera w światowym lotnictwie. Zaczęło się od tego, że wymyślił Star Alliance, największy dzisiaj na świecie sojusz przewoźników lotniczych, w którym linie pomagają sobie, a nie „pożerają się” nawzajem. Mało tego, najsłabszym pokazywał, jak urosnąć, wymyślając dla nich strategię. A potem konsekwentnie budował potęgę niemieckiego przewoźnika. W tym roku, dogadując się bez napięć i z rządami, i z Komisją Europejską, przejął Austrian Airlines i belgijskie Brussels Airlines. Wcześniej włączył do imperium Swissa i pokazał, że niemiecki właściciel nie oznacza działania pod niemieckie dyktando. Mayrhuber nie ukrywa, że wkrótce odejdzie na emeryturę. Naturalnie pozostanie związany z grupą Lufthansy, którą sam stworzył, zapewne jako przewodniczący jej rady nadzorczej. A jako menedżer światowego formatu zapewnił sobie następcę – również Niemca Christophera Franza, którego wcześniej wypróbował w Swissie. Szkoda, że w tej I światowej lidze nie ma dzisiaj LOT. Niestety, nie pozwoliła na to polityka. [i]d.w.[/i] [srodtytul]Twórca supergadżetu Jim Balsillie, prezes Research in Motion[/srodtytul] Do spółki z Amerykaninem greckiego pochodzenia Mike’em Lazaridisem stworzył najbardziej pożądany gadżet świata – smartfon BlackBerry. W mijającym roku opanował świat i każdy szanujący się operator musi go mieć w swojej ofercie. To nie znaczy, że nie ma na świecie podobnych, nawet skuteczniejszych, środków mobilnej komunikacji. Ale to BlackBerry trzyma w ręku niemal każdy z liczących się biznesmenów. Sama nazwa przeszła – podobnie jak Pampers, Electrolux czy Kleenex – do mowy potocznej. Sukces zaczął się od tego, że Basillie powiedział Lazardisowi, że BlackBerry musi być tak prosty w użyciu, żeby potrafił z niego skorzystać każdy Amerykanin, bo tylko zawojowanie rynku przez nieznaną firmę kanadyjską z Waterloo gwarantowało sukces. I tak się stało. BlackBerry spowodował, że jego właściciele stali się niewolnikami informacji mimowolnie sprawdzającymi, czy gdzieś na świecie nie wydarzyło się „coś”. W Europie i Azji BlackBerry to nadal symbol statusu. A Basillie sprytnie zapewnił sobie, że każda informacja wysłana z jego aparatu nosi dopisek „Wysłane z BlackBerry”. [i]d.w.[/i] [srodtytul]Luksusowy miliarder Francois Pinault, Właściciel grupy PPR [/srodtytul] Francuski miliarder kontroluje grupę Pinault-Printemps-Redoute, która w tym roku zdecydowała o sprzedaży większości aktywów i skoncentrowaniu się na markach luksusowych. Choć ta branża miała wyjść z kryzysu mocno poharatana i faktycznie kilka firm, takich jak Prada, Versace czy Mariella Burani, ma problemy z zadłużeniem, PPR radzi sobie doskonale i szykuje się do kolejnych przejęć. Właściciel marek Gucci, Boucheron Constantin, Bottega Veneta czy Alexander McQueen chce sprzedać choćby markety budowlane Conforama (pozbył się już sklepów w Polsce) czy sklepy muzyczne FNAC, co może przynieść nawet 4 mld euro. Tylko w ten sposób może pozyskać do 4 mld euro, które mają zostać od razu zainwestowane. Poza markami luksusowymi nie chce pozbywać się tylko sportowej Pumy, producenta walizek Samsonite oraz domu aukcyjnego Christie’s. Jego majątek jest dzisiaj wyceniany na ponad 10 mld euro. [i]pm[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL