Dane gospodarcze

Realnie zarabiamy mniej niż rok temu

Realne płace spadają
Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Chociaż w listopadzie przeciętna płaca była wyższa o prawie 83 zł niż rok temu, to jej wartość realna spadła w ciągu roku
GUS podał właśnie, że w listopadzie [link=http://www.kariera.pl]przeciętne wynagrodzenie[/link] w firmach, gdzie pracuje przynajmniej dziesięć osób, wzrosło o 2,3 procent w ciągu roku i wynosiło ponad 3404 zł (brutto). W ujęciu miesiąc do miesiąca było wyższe o 2,8 proc. Zatrudnienie w ciągu roku spadło o 2,2 proc. – w przedsiębiorstwach tych pracowało pod koniec listopada ok. 5,27 mln ludzi.
Płace rosną więc wolniej niż inflacja. Ich realna dynamika, czyli tempo wzrostu wynagrodzeń pomniejszone o inflację konsumencką, była teraz, tak jak miesiąc temu, ujemna i wyniosła -1,0 proc. w skali roku (w październiku było to -1,1 proc.). [wyimek][srodtytul]3,2 proc.[/srodtytul] o tyle realnie zmniejszył się fundusz płac w firmach w ciągu roku[/wyimek]
Listopad był ósmym miesiącem z kolei, w którym realna dynamika funduszu płac w przedsiębiorstwach w ciągu rocznym także była ujemna i wyniosła – 3,2 proc. Ekonomiści przyznają, że dane nieco ich rozczarowały. – Spadek zatrudnienia i wynagrodzenia sygnalizuje, że popyt konsumpcyjny będzie nadal malał – uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku SA. Zwraca uwagę, że w ciągu miesiąca zatrudnienie spadło o 2200 osób, a jego poziom jest najniższy od grudnia 2007. Spodziewa się, że do końca roku zatrudnienie nadal będzie spadało. A bezrobocie utrzyma się na podobnym poziomie co najmniej do połowy roku. – Firmy postawiły na jak najwyższą wydajność pracy, nie zamierzają zatrudniać nowych pracowników. Zawsze dzieje się tak tuż po kryzysie – przypomina Jan Rutkowski, ekonomista Banku Światowego. A to, że [link=http://kariera.pl]bezrobocie[/link] nadal, choć powoli, rośnie, spowodowało, że presja płacowa została skutecznie przez firmy ograniczona. Jeszcze w połowie roku płace rosły tyle, ile inflacja, teraz ich wzrost jest mniejszy. Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK, dane GUS określa jako „mieszane”: – Zmniejszenie zatrudnienia doprowadziło do silnego ograniczenia presji płacowej i taka sytuacja może utrzymać się przez dłuższy czas, a to źle dla popytu konsumpcyjnego, ale lepiej dla perspektyw inflacji – tłumaczy ekonomista. Ekonomiści spodziewają się, że w grudniu płace realne jeszcze bardziej spadną, a to za sprawą utrzymującego się poziomu bezrobocia i wyższej inflacji. Ale według nich wczorajsze dane są neutralne dla decyzji o stopach procentowych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL