Dyplomacja

MSZ reglamentuje depesze

Radosław Sikorski
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Kancelarie premiera, prezydenta, BBN i inne urzędy są odcięte od części raportów ambasad
Jak dowiedziała się „Rz”, Ministerstwo Spraw Zagranicznych od kilku miesięcy nie przekazuje poza resort zaszyfrowanych depesz otrzymywanych od ambasadorów.
Chodzi o szyfrogramy, które ambasadorzy są zobowiązani przesyłać do MSZ. Najczęściej przekazują w nich ocenę sytuacji w danym kraju i relacje ze spotkań ze znaczącymi jego przedstawicielami. Przeważnie mają one klauzulę „poufne”. Do tej pory otrzymywali je, poza niektórymi urzędnikami w MSZ, pracownicy wybranych instytucji, m.in. Kancelarii Premiera, Kancelarii Prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, szefa Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, wiceministrów odpowiedzialnych w resortach za daną sferę. Wystarczyło, by pojawiło się w nich słowo klucz, np. bezpieczeństwo energetyczne, a trafiały do odpowiednich instytucji niejako z automatu.
„(...) Ograniczono zewnętrzne rozdzielniki szyfrogramów przesyłanych do kraju przez placówki zagraniczne. (...) Nie są one z zasady rozsyłane do adresatów spoza ministerstwa, z wyjątkiem szyfrogramów zawierających treści bezpośrednio związane z działaniami tych adresatów” – czytamy w piśmie podpisanym przez dyrektora Biura Zarządzania Informacją w MSZ. Efekt tego jest taki, że np. prezydent może otrzymać szyfrogram dotyczący przygotowań jego wizyty na Litwie, ale już nie ten, w którym polski ambasador opisze obecną sytuację polityczną w tym kraju. Dlaczego MSZ podjął taką decyzję? „Szyfrogramy przychodzące są bowiem jedynie materiałem sygnalnym, prezentującym cząstkową wiedzę placówek, nie zawsze zgodną ze stanowiskiem centrali” – czytamy w dokumencie resortu. W takiej sytuacji w ministerstwie postanowiono częściej niż do tej pory przetwarzać szyfrogramy w opracowane notatki. Tadeusz Iwiński z SLD nie wyklucza, że ta decyzja może być elementem gry politycznej. – Choć minister Radosław Sikorski mógł też chcieć usystematyzować obieg informacji z placówek i odbiurokratyzować system – zastanawia się.  – To dowód na to, że minister Sikorski nie ufa ambasadorom RP – komentuje poseł PiS Karol Karski, były wiceminister spraw zagranicznych. – Stwierdzenie, że informacja od ambasadora jest niemiarodajna, dezawuuje przecież rolę polskiego przedstawiciela w danym kraju. Jednocześnie zdaniem Karskiego taka decyzja skutkuje odcięciem części instytucji od informacji. Tego samego zdania jest szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło: – Miesiąc temu byłem z wizytą na Ukrainie. Do dziś z MSZ nie dostaliśmy informacji na temat tej wizyty, choć ambasador w Kijowie taką notatkę sporządził i przesłał do ministerstwa. Dodaje, że w sytuacji gdy MSZ niechętnie przekazuje informacje, BBN czerpie je z innych jawnych źródeł, np. mediów, i częściej musi organizować spotkania z przedstawicielami innych państw. Politycy Platformy w rozmowach z „Rz” mówią, że wcześniej Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych otrzymywała wiele szyfrogramów, których nie wykorzystywała. Jednak nieoficjalnie przyznają, że krok resortu spraw zagranicznych może zostać odebrany jako chęć odcięcia niektórych instytucji od informacji. – Nie mam kłopotów z uzyskaniem potrzebnych informacji z szyfrogramów lub bezpośrednio o nie występuję do MSZ – mówi jednak Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. [ramka][srodtytul]Co ambasador szyfruje do kraju[/srodtytul] Szyfrogramy są przesyłane z polskich placówek za granicą do MSZ drogą kryptograficzną. Dyplomatyczna korespondencja z ambasad do kraju dzieli się na dwa rodzaje: tzw. clarisy i szyfrogramy. Te pierwsze to informacje jawne, najczęściej sporządzane na podstawie publikacji medialnych. Te drugie dotyczą relacji ze spotkań ambasadora z przedstawicielami innych krajów, często zawierają jego ocenę na temat sytuacji w tym kraju. Informację taką ambasador lub inny najwyższy rangą przedstawiciel placówki szyfruje i wysyła do MSZ, gdzie jest odszyfrowywana. Szyfrogramy mogą mieć klauzule: poufne lub tajne. – To nie są informacje zebrane przez wywiad, ale istotne wiadomości dyplomatyczne, które nie powinny przedostać się w ręce osób niepowołanych – wyjaśnia jeden z dyplomatów. Bywa, że szyfrogramów używa się w sytuacjach nagłych. W taki sposób MSZ kontaktował się z polskimi przedstawicielami w Iraku, by koordynować akcję po zamachu na gen. Edwarda Pietrzyka, ambasadora w tym kraju.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL