Muzyka

Mistrzyni improwizacji

Olga Szwajgier; fot. Magdalena Skrzeszowska
materiały prasowe
Olga Szwajgier jest śpiewaczką nietuzinkową. Konsekwentnie ćwicząc rozszerzyła skalę głosu z czterech do sześciu oktaw. Jak tego dokonała, opowiada dokument „Sześć oktaw” Kingi Dębskiej, który telewizyjna Jedynka pokaże w środę w TVP 1 o 14.00.
- Ja jestem dźwiękiem, bo wszystko nim jest, tylko, że ja jestem tego bardzo świadoma - wyznaje artystka w filmie. - We wszechświecie każdy ma swój osobisty dźwięk, tak niepodrabialny jak linie papilarne.
Choć jest absolwentką Akademii Muzycznej, jeszcze długo po jej ukończeniu intuicyjnie dochodziła do swoich niezwykłych umiejętności posługiwania się głosem. Zabrało jej to wiele czasu, bo nie znalazła nikogo, kto umiałby jej pomóc. Była bardzo zaskoczona, ale i ucieszona, kiedy okazało się, że jej eksperymenty oddechowe mają wielowiekową tradycję w Indiach. Śpiew jest dla niej filozofią istnienia, dlatego z radością dzieli się z innymi swoimi umiejętnościami i wiedzą. Wykłada w krakowskiej PWST.
- Myślę, że nasza PWST, to szkoła teatralna plus Olga Szwajgier - mówi Krzysztof Globisz, prorektor uczelni. - Nigdy nie przypuszczałem, że będzie miała zacięcie pedagogiczne - uzupełnia Jerzy Stuhr. Zna Olgę Szwajgier od czasu studiów, bo dawniej Akademia Muzyczna i PWST mieściły się w jednym budynku. Już wtedy wiedział, że jego koleżanka jest osobą oryginalną. Kiedy wiele lat później układał program awangardowego festiwalu we Włoszech, do udziału w nim zaprosił Tadeusza Łomnickiego i właśnie Olgę Szwajgier. Wspomina, że wystąpiła w entourage’u wielkich pudeł z towarzyszeniem akordeonu. Nazywa to połączeniem Felliniego z cyrkiem i ze śpiewem. Wzbudziła wówczas entuzjazm widzów. - Jej koncerty są nieprzewidywalne - dodaje Stuhr. - Nie trzyma się żadnych reguł. Muzycy muszą mieć z nią ciężko. Olga Szwajgier przyznaje, że uwielbia improwizacje i że dopóki kompozytorzy nie pisali dla niej - sama komponowała. - Najważniejsza jest wyobraźnia, ważniejsza nawet od wiedzy - uważa artystka. O wydobywaniu dźwięków opowiada w sposób wymagający jej uruchomienia. W filmie Kingi Dębskiej opowiada także, że nie ze wszystkich szans w życiu mogła skorzystać. Na jednym z konkursów wokalnych odbywających się w latach 70. w Paryżu zauważyła ją słynna Nadia Boulanger i zaproponowała roczne stypendium. Radość Olgi Szwajgier trwała krótko, bo okazało się, że jest w ciąży i powinna zostać w Polsce. Dziś mówi, że tak miało być i dokonała wówczas słusznego wyboru. Nadal cieszy ją każda chwila, a śpiew sikorki bogatki potrafi działać jak balsam, kiedy jest zmęczona. Z niezmienną przyjemnością wychodzi na krakowskie Planty posłuchać tego najpiękniej śpiewającego na świecie ptaka... Olga Szwajgier (ur. 1944) otrzymała dyplom Akademii Muzycznej w Krakowie w 1970 roku. Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie, od 1974 roku jest pedagogiem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, prowadziła też wykłady na zaproszenie Internationale Akademie fur Neue Musik w Schwaz w Austrii. Cieszy się opinią śpiewaczki awangardowej. Komponuje i sama reżyseruje swoje koncerty. Od 1976 roku występuje na najważniejszych festiwalach muzyki współczesnej w Polsce, Włoszech, Francji, Grecji, Niemczech, Meksyku, Austrii, Szwecji, Korei, Chinach, Izraelu. W 1991 roku wystąpiła w Cornegie Hall na koncercie uświetniającym obchody 100-lecia tej sceny. W dorobku artystycznym posiada kilkaset prawykonań utworów polskich i światowych kompozytorów, m.in. Ivesa, Stockhausena, Risseta, Pendereckiego, Stachowskiego, Łuciuka, Lutosławskiego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL