Media

Nie zaznacie spokoju

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Dwa tygodnie temu gdy "Gazeta Wyborcza" weszła w rolę adwokatów licealistów z Wrocławia, domagających się dyskusji o obecności krzyży w salach szkolnych, pod lokalną redakcją "GW" doszło do pikiety grupy katolików.
Jeden z dziennikarzy GW, z którym wówczas rozmawiałem, oburzał się na to, że dziennik z Czerskiej atakowany jest za lansowanie akcji usuwania krzyży.
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/semka/2009/12/14/nie-zaznacie-spokoju/]skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek] „My tylko informujemy” - powtarzał parokrotnie. Czy takie oskarżenia były wydumane?. Tekst "Co sędzia o krzyżu wiedzieć powinien" w dzisiejszej Gazecie pokazuje, że chyba nie. Sam tekst jest streszczeniem dyskusji, jaka odbyła się w zeszłą sobotę na forum kursu szkoleniowego dla sędziów. Kurs, dotyczący europejskiej konwencji praw człowieka, prowadzi warszawskie biuro Rady Europy. Jak się z tekstu okazuje, przedstawiono na nim przetłumaczony na język polski tekst werdyktu Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w słynnej sprawie Latusi przeciw Włochom, w którym Trybunał uznaje obecność krzyża w szkolnej klasie za rzecz niedopuszczalną. Autorka streszcza wystąpienia poszczególnych uczestników panelu. Jak relacjonuje dziennikarka "GW", prof. Roman Wieruszewski, były członek komitetu Praw Człowieka i ambasador Jakub Wołosiewicz, reprezentujący rząd RP przed Trybunałem w Strasburgu byli zdania, że wyroku w włoskiej sprawie nie należy odnosić do Polski, bo w Polsce nie ma przymusu obecności krzyża w klasach. Sędziów zapoznano też z ocenami Haliny Bortnowskiej, którą Siedlecka przedstawia jako "filozofkę, teolożkę i działaczkę na rzecz praw człowieka".
Puentą jej wywodu była opinia, że "krzyż może ranić subiektywne uczucia zarówno wyznających inną wiarę jak i niewierzących". Jak pisze dziennikarka "GW": "sędziowie zgodzili się, że spór o krzyże wcześniej czy później może trafić na wokandę: czy to sądu administracyjnego – jako odwołanie od decyzji np. władz szkoły odmawiających zdjęcia krzyża czy też cywilnego - jako pozew o ochronę dóbr osobistych osoby, która zmuszanie jej do obecności krzyża w publicznym urzędzie uzna za naruszające jej wolność sumienia". Tyle gazeta. "Do sądu skarga na krzyż w szkole lub w urzędzie wpłynie. To kwestia czasu" - to opinia sędziów. Dyskretnie ale wyraźnie "GW" sugeruje natomiast, że pozwy o krzyż powinny się w końcu posypać. Brzmi to jak zachęta. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś szukał euro-uzasadnień dla własnego pozwu przeciw krzyżom, skorzystać może z anonsu pod tekstem Siedleckiej. Wskazuje on, że tłumaczenia wyroku Latusi przeciwko Włochom znaleźć można nie tylko na stronie wydziału prawa UW, ale i na stronie wyborcza.pl. Przy okazji nasuwa się pytanie, jak w czasie takich kursów dla sędziów dba się o pluralizm poglądów? Czy wrażliwość katolicką reprezentowała w takiej dyskusji tylko pani Halina Bortnowska, która - jak wynika z tekstu - w pełni rozumie żądania zdjęcia krzyża? A może sędziów warto skonfrontować z kimś z inteligencji katolickiej, kto jest zwolennikiem pozostawienia krzyży na swoim miejscu? Sprawa jest niezwykle istotna, bo argumenty jakie słyszą sędziowie, służyć im będą w razie ewentualnych sporów sądowych. Ewa Siedlecka nie informuje dokładnie kto jeszcze dzielił się swoimi opiniami z sędziami, ale podejrzewam, że zwolennika krzyży by nie przeoczyła. Jeśli pani Halina - reprezentująca pewne spectrum poglądów - ma posiadać monopol na uczulanie sędziów na to czym jest krzyż w szkole, to ja uważam to za niepokojące zjawisko. A na stronie 20., kolega Haliny Bortowskiej z "Więzi" Cezary Gawryś martwi się, że prezydent występując w obronie krzyży wykracza poza swoją rolę. "Gazeta" swoje zaangażowanie w sprawę krzyży nazwie pewnie walką o prawa obywatelskie, ale ja widzę w tym chęć wykreowanie wojny cywilizacyjnej na siłę. Upór i konsekwencja "Gazety" na tym polu musi niepokoić. I to bardzo.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL