Notowania

Optymistyczna końcówka

Indeks największych spóŁek wzrósł o 0,85 proc. Jedyna wzrostowa sesja w tym tygodniu nie mogła oczywiście poprawić jego bilansu. W ciągu ostatnich pięciu dni handlu WIG20 stracił 4,7 proc., za co odpowiadają głównie KGHM i Pekao.
Rzeczpospolita
Piątek przyniósł wreszcie wzrost indeksów. Z drugiej jednak strony sesja była po prostu nudna.
Piątkowa sesja przebiegała w bardzo sennej atmosferze. Rano indeks największych spółek wzrósł o około 1 proc. i przez większą część dnia utrzymywał się na tym poziomie. Bardzo skromne obroty wskazują, że wraz ze zbliżającymi się świętami chętnych do handlu stale ubywa. Wczoraj właściciela zmieniły akcje za zaledwie 1,2 mld zł. Przy rosnącym rynku to nie najlepiej o nim świadczy.
Informacje ze Stanów Zjednoczonych na temat sprzedaży detalicznej tylko na chwilę ruszyły rynkiem. W listopadzie sprzedaż detaliczna wzrosła o 1,3 proc., licząc miesiąc do miesiąca, czyli prawie dwa razy więcej, niż szacowali analitycy. Później na giełdę powróciła senna atmosfera, która utrzymała się aż do momentu publikacji indeksu nastrojów amerykańskich konsumentów. Lepszy odczyt wskaźnika, podobnie jak w przypadku danych o sprzedaży, spowodował krótkotrwałe i niezbyt mocne odbicie w górę. W grudniu wskaźnik nastrojów wzrósł do 73,4 pkt (oczekiwano 67,4 pkt).
Ostatecznie sesja w Warszawie zakończyła się wzrostem inWIG20 o 0,85 proc. Była to zarazem jedyna wzrostowa sesja w tym tygodniu, którego bilans zamknął się stratą sięgającą 4,7 proc. W sektorze mniejszych firm zwyczajowo już nic wielkiego się nie wydarzyło. Nieco większym zainteresowaniem cieszyły się tylko spółki ze stajni Romana Karkosika: Skotan (analiza poniżej), Impexmetal i Boryszew. Podobne reakcje na amerykańskie dane obserwowaliśmy na rynkach zachodnich. Niewykluczone, że zostały one przez inwestorów zinterpretowane jako zapowiedź wcześniejszych podwyżek stóp procentowych, choć warto przypomnieć, że kilka dni temu szef Rezerwy Federalnej delikatnie wykluczył taką możliwość. W reakcji na te dane umocnił się natomiast dolar, który w relacji do euro znalazł się na poziomie najwyższym od ponad dwóch miesięcy. Czyżby więc zbliżał się koniec carry trade?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL