Telewizja

Figurski lubi się przebierać

Z tego co wiem, wciąż nie wiadomo, co było pierwsze: jaja czy kury. Jaja zaczęły się w momencie, gdy znani aktorzy postanowili wyjść do ludzi ze swoimi kompleksami i pikantnymi szczegółami z pożycia pozamałżeńskiego
Tuż po nich przed kamerami zasiedli celebryci i ruszyła lawina brzydkich wyrazów, odsłoniętych biustów i spódnic podnoszonych w celu pokazania majtek (Przybylska u Wojewódzkiego). A kury? Kury, zwłaszcza te domowe, to wszystko oglądały, wpuszczając gwiazdorski bełkot jednym uchem, a wypuszczając ustami u fryzjera, w warzywniaku czy na klatce schodowej. Dziś wszyscy, chcemy czy nie, żyjemy w kurniku, w którym nieloty wysiadują jaja jak berety.
Przykład z ostatniego tygodnia: Majka Jeżowska, piosenkarka kojarzona z występami dla dzieci i przebojem „A ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament”, trafiła na kozetkę w Czwórce do jednego z najbardziej przebiegłych i wnikliwych obserwatorów naszych narodowych śmieszności – Michała Figurskiego. Figurski ma już w dorobku anglojęzyczne odkrycie, że prezydent Kaczyński jest mały, teraz postanowił uchylić rąbka tajemnicy w temacie „Erotyczne życie Jeżowskiej”. Pierwszym objawieniem Figurskiego była konstatacja, że wokalistka śpiewająca dla dzieci może uprawiać seks. Potwierdziła, że może. A gdzie? A w różnych miejscach, choćby w garderobie przed koncertem. Pod koniec rozmowy artystka była już tak rozochocona dyskusją, że na wszelki wypadek nasz badacz musiał jej przerywać słowami: „Nie pytam, jak to robiłaś...”. Część widzów pewnie przełączyła kanał, bo skoro nie będzie o tym „jak”, to po co to oglądać?
Okazało się jednak, że prowadzący dopiero się rozkręca. Nagle wyszedł ze studia. Widziałem już taki numer w programie Wojewódzkiego, tyle że tamten wrócił w samych stringach. A Figurski pojawił się w sutannie. Pod pretekstem wizyty następnego gościa, którym był ojciec dominikanin. Według Figurskiego napisał on pierwszy w Polsce kościelny podręcznik seksu. Trzeba było widzieć, jak cieszył się nasz bohater, że może sobie przy osobie w habicie posiedzieć w przebraniu księdza, a na dodatek zaspokoić ciekawość w temacie łechtaczki, orgazmu czy penisa. Strach pomyśleć, że gdyby nie wspomniany podręcznik, jedynym źródłem wiedzy o seksie pozostałyby dla Figurskiego wspomnienia Jeżowskiej. Nie wiadomo nawet, czy prawdziwe.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL