Historia

Konspiracja i piłsudczycy

Młodzi żołnierze AK szykują broń przed Godziną „W”. Z boku, jak w wielu polskich domach, popiersie Marszałka (Marek Szyszko artysta plastyk, znawca stroju i oręża, ilustrator książek i czasopism)
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Pokolenie JP II – to fenomen generacji skupionej wokół nauk Jana Pawła II. Natomiast pokolenie JP I było wierne Józefowi Piłsudskiemu, posłuszne jego wskazaniom, wreszcie – budujące jego legendę. Przed swoim najważniejszym egzaminem stanęło w latach II wojny światowej, a także później – w Polsce pod komunistycznym reżimem.
Mianem piłsudczyków określa się środowisko polityczne skupione wokół Marszałka, jego uczniów i współpracowników. Mówiąc o tej grupie, należy też jednak pamiętać o jej szerokim zapleczu, o licznych jednostkach nastawionych propaństwowo, wychowanych w duchu głębokiego patriotyzmu, którym blisko było do spuścizny ideowej Marszałka, budujących odrodzoną po latach zaborów Rzeczpospolitą. W tej grupie było wielu urzędników administracji państwowej, samorządowców, nauczycieli, działacze społeczni, harcerze, młodzież – przede wszystkim roczniki wychowywane już w polskich szkołach.
W tekstach programowych, np. Orląt przy Związku Strzeleckim, a więc organizacji o masowym charakterze, wprost mówiono o tworzeniu rezerwy dla polskiej armii, a także o wychowywaniu młodzieży szkolnej – głównie ze środowisk robotniczych i chłopskich – w duchu propaństwowym. Osobną grupę stanowiła kadra oficerska i podoficerska Wojska Polskiego ukształtowana przez legendę czynu legionowego, która to kadra zresztą w dużej części w tym czynie brała udział. Uznawała ona charyzmę Piłsudskiego i otaczała go kultem. [wyimek][srodtytul]Serce Żołnierza[/srodtytul] ...twarda nasza służba nakłada nieraz ciężarów więcej na uczucia i serce żołnierza - [i]Józef Piłsudski, Rozkaz do wojska, 12 listopada 1918 r.[/i][/wyimek]
We wrześniu 1939 roku utworzono w Warszawie Służbę Zwycięstwu Polski pod dowództwem Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego, byłego oficera Legionów Polskich i działacza Polskiej Organizacji Wojskowej m.in. na Ukrainie i Białorusi. Celem SZP była nie tylko kontynuacja walki zbrojnej z hitlerowskim najeźdźcą, lecz także powołanie tymczasowych ośrodków władzy w okupowanej Polsce. Wydawało się, że w tworzonej w momencie kapitulacji Warszawy strukturze konspiracyjnej kontynuacja przedwojennej linii politycznej i nawiązywanie do piłsudczykowskich tradycji walki o niepodległość (vide: Polska Organizacja Wojskowa) nie będą razić, nie były więc specjalnie skrywane. Tymczasem polskie władze na uchodźstwie miały nieco inne spojrzenie na sytuację, w jakiej znalazł się kraj. Naczelny wódz gen. Władysław Sikorski powołał nową, stricte wojskową, organizację Związek Walki Zbrojnej. ZWZ, przekształcony w 1942 roku w Armię Krajową, oficjalnie odciął się od tych tradycji. Wojsko miało mieć charakter apolityczny, a funkcje polityczne miał pełnić Polityczny Komitet Porozumiewawczy (później Główny Komitet Polityczny) i emanacja polskich władz na emigracji – Delegatura Rządu na Kraj. Na obu płaszczyznach – wojskowej i politycznej – ideowi piłsudczycy zepchnięci zostali na margines życia konspiracyjnego. To ich bowiem jako formację polityczną niemal wyłącznie obarczono winą za klęskę wrześniową oraz wszystkie późniejsze tragedie wynikające z przegranej. Było to tym łatwiejsze, że niemal wszyscy czołowi reprezentanci i przywódcy polityczni wywodzący się z tego obozu po 17 września opuścili kraj. [srodtytul]W jednym szeregu z ZWZ-AK[/srodtytul] Liczni drugoplanowi i szeregowi piłsudczycy, tworzący liczne organizacje konspiracyjne, chcąc włączyć się do dalszej walki o niepodległość, musieli uwzględnić w swoich rachubach zaistniałą sytuację. Musieli się odnieść do nastrojów społecznych – nie tylko dawna opozycja winiła obóz sanacyjny za klęskę wrześniową. Słabe przygotowanie armii, a zwłaszcza ucieczka władz i wodza naczelnego gen. Śmigłego-Rydza, w oczach opinii publicznej mocno osłabiało pozycję piłsudczyków. Z tego powodu oficjalnie zerwali oni z tradycjami obozu sanacyjnego, odnieśli się krytycznie do niedawnej przeszłości, przede wszystkim jednak budowali program walki z obu okupacjami. [wyimek][srodtytul]Symbol udręki[/srodtytul] Sztandar jest to rzecz dziwna, zwykła szmata złotem tkana, a jednak w życiu żołnierza przedstawia ona wartość widomego symbolu życiowej udręki żołnierskiej, jego dążeń i celów. Przypomina mu dni jego chwały i sławy, jak również jego bólów i niepowodzeń... - [i]Przemówienie Józefa Piłsudskiego w Grodnie 11 lutego 1923 r.[/i][/wyimek] Powstało kilka organizacji podziemnych, z czasem włączonych do ZWZ-AK, jak założona w Krakowie Organizacja Orła Białego (OOB), której jednym z przywódców i założycieli był płk Kazimierz Pluta-Czachowski, były legionista I Brygady i peowiak; Tajna Organizacja Wojskowa (TOW) płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława” (członek Związku Strzeleckiego, żołnierz I Brygady i II Korpusu gen. Hallera, działacz POW); Grupa Wojsk Polskich „Edward” (założona przez byłego legionistę ppłk. Edwarda Pfeiffera) czy Komenda Obrońców Polski (KOP) gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna. Duży udział piłsudczycy mieli także w tworzeniu Związku Odbudowy Rzeczypospolitej (ZOR), organizacji Polska Niepodległa (PN) czy Chłopskiej Organizacji Wolności „Racławice”. Oprócz nich dokumenty dotyczące akcji scaleniowej o kryptonimie „Obroża”, prowadzonej w 1943 roku przez Armię Krajową w obwodzie podwarszawskim Okręgu Warszawskiego, wymieniają dodatkowo m.in. 145 „zorganizowanych ludzi” ze Związku Strzeleckiego. Z innego dokumentu dotyczącego Polski Niepodległej można odczytać zasady, na jakich tego rodzaju grupy proweniencji piłsudczykowskiej wcie-lano do struktur AK. Zachowywały one cechy wynikające z dotychczasowego rozwoju organizacyjnego, jeśli mieściły się w ramach struktury ogólnowojskowej. W meldunku odnotowano: „Podczas omawiania spraw podporządkowania Oddziałów P [olski] N [iepodległej] do P [olskiego] Z [wiązku] P [owstańczego] [kryptonim zewnętrzny Armii Krajowej – JS] obydwie strony ustaliły: 1. oddziały PN nie będą dzielone, a wejdą w skład PZP jako jednostki bojowe – tj. pluton; 2. dowódca plutonu, dowódcy drużyn i sekcji oraz kierowniczka Oddziału Kobiet pozostają na dotychczasowych stanowiskach”. Można tu zatem mówić o dołączaniu do AK – zachowywano i wewnętrzną organizację, i dowódców. Nikt też nie wnikał w charakter prasy konspiracyjnej, która docierała do żołnierzy takiego oddziału. Mogli otrzymywać dotychczasową prasę podziemną, przeciwdziałano jedynie wpływom prasy komunistycznej. Włączano ich szybko w obieg prasy podległej Biuru Informacji i Propagandy (BiP) Komendy Głównej AK oraz jego terenowych odpowiedników. Łatwiejszy i powszechniejszy dostęp do treści „Biuletynu Informacyjnego” i innych pism firmowanych przez AK oraz Delegaturę Rządu w dużym stopniu miał wpływać na konsolidację podziemnego wojska w duchu przyjętych powszechnie wartości i ideałów uznawanych przez Polskie Państwo Podziemne. [srodtytul]Dał nam przykład Piłsudski[/srodtytul] Prasa konspiracyjna wypełniała doniosłe zadania, podtrzymując wiarę w sens zmagań, podnosząc morale, a także dyktowała rytm walki. Historyk prasy podziemnej Grzegorz Mazur oceniał po latach: „Pisma BIP-u w bardzo poważnym stopniu zintegrowały społeczeństwo polskie nie tylko wokół rządu polskiego na emigracji i jego krajowych ekspozytur, ale również wokół programu walki z okupantem”. Chociaż pracowali w BiP ludzie o różnym rodowodzie, reprezentujący szeroki przekrój polityczny polskiego podziemia, to jednak ton nadawali pracownicy wywodzący się z tzw. lewicy piłsudczykowskiej: liberałowie, demokraci, socjaliści, których było najwięcej. I to oni w chwilach trudnych odwoływali się do postaci Józefa Piłsudskiego. Czego szukano w legendzie Marszałka, wyjaśnia fragment artykułu autorstwa szefa Biura Informacji i Propagandy KG AK płk. Jana Rzepeckiego z „Insurekcji”, pisma kierowanego do żołnierzy ZWZ, z 1941 roku: „W tej ciężkiej pracy organizacyjnej, pozornie przekraczającej wszelkie realne możliwości, świadomość, że naród już raz przebył podobną drogę, że w latach 1908 – 1920 stworzył siłę zdolną do odniesienia zwycięstwa, daje nam wiarę i pewność, że i teraz pracę do zwycięskiego końca doprowadzimy. Dziś my, powołani do walki o wolność żołnierze Polski podziemnej, pozostawiamy innym wygłaszanie sądów o Marsz [ałku] Piłsudskim jako o polityku. Zwracamy się natomiast myślą i sercem do Zwycięskiego Wodza, prosząc, by z Wawelskiego Grobu Cień Jego dziełu naszej walki błogosławił”. Podjęcie przez naród polski w latach II wojny światowej czynnej walki z okupantami zmusiło konspiracyjny aparat propagandowy, w tym przede wszystkim prasę podziemną, do przedstawienia wzorów osobowych godnych naśladowania wyszukanych na kartach najnowszej i tej dalszej ojczystej historii. Piłsudski – na co zwróciła uwagę w swoich badaniach naukowych Halina Winnicka – stanowił niemal gotowy wzorzec. „W młodości socjalista, współtwórca Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) – pierwszej po powstaniu styczniowym organizacji zbrojnie walczącej z caratem, twórca Związku Strzeleckiego, Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionów i wódz w pierwszej wojnie światowej”. Dodajmy: współtwórca odrodzonej Rzeczypospolitej i zwycięski wódz w wojnie 1920 roku, autor cudu nad Wisłą. Poza tym Marszałek zmarł na tyle wcześnie, że nie jego bezpośrednio, lecz jego sukcesorów obciążyły tragiczne skutki klęski wrześniowej. W tej sytuacji kult Marszałka wydawał się nie do podważenia. Co ważniejsze, dawał ludziom tak potrzebną nadzieję, nadawał sens ponoszonym trudom i cierpieniom. „Biuletyn Informacyjny” z 13 maja 1943 roku odnotował: „W ciężkich chwilach obecnych, gdy w podziemiach wykuwamy nowe siły zbrojne Rzeczypospolitej, ileż duchowych i technicznych wskazań żołnierskich czerpiemy z jego [Piłsudskiego] bogatych doświadczeń, z jego trudów i powodzeń w wieloletniej walce o wolną i niezależną Polskę”. Nie wszystkie jednak konspiracyjne środowiska polityczne chętnie patrzyły na odwołania do pamięci Józefa Piłsudskiego i etosu piłsudczykowskiego. Wokół wspomnianego tekstu z „Insurekcji” z 1941 roku zatytułowanego „Żołnierz podziemny – brygadier – wódz” odbyła się prawdziwa batalia pomiędzy komendantem ZWZ-AK gen. Stefanem Roweckim „Grotem”, byłym żołnierzem Legionów, a czynnikami politycznymi reprezentowanymi w Polskim Komitecie Politycznym i Delegaturze Rządu. Ze starcia w obronie prawa do czczenia pamięci Józefa Piłsudskiego zwycięsko wyszedł dowódca Armii Krajowej, a w prasie podległej BIP coraz częściej pojawiały się artykuły przypominające postać Marszałka. Odwoływano się do jego wypowiedzi, jego myśli przytaczano jako motto publikacji. [srodtytul]Powrót Śmigłego[/srodtytul] Jawnymi reprezentantami myśli piłsudczykowskiej na szachownicy organizacji niepodległościowych Polskiego Państwa Podziemnego pozostali dwaj działacze polityczni przed wojną blisko związani z Piłsudskim: Henryk Józewski i krąg jego współpracowników skupiony wokół wydawanego przez niego pisma „Polska walczy” oraz Zygmunt Hempel i redaktorzy pisma „Myśl Państwowa”. [wyimek][srodtytul]Prawo i honor[/srodtytul] ...wahając się pomiędzy miłością dla siły a miłością dla swobody, prócz prawa i honoru nic nie znajduję.Prawo i honor, honor i prawo – cement to może wystarczający. Trzeba dać im żyć. Gdy kwiaty te zaczną żyć – to i problem w całej swej bezwzględności odejdzie ku przeszłości. Niebo innym roślinom każe wtedy żyć na ziemi, a my w niej już będziemy. - [i]Demokracja i wojsko. Odczyt Józefa Piłsudskiego w Klubie Społeczno-Politycznym w Warszawie 29 czerwca 1924 r.[/i][/wyimek] Do pełnej aktywności politycznej piłsudczycy jako grupa polityczna powrócili w 1942 roku. Ostatecznie ukształtowały się dwa ich główne ośrodki: Konwent Organizacji Niepodległościowych (założony z inicjatywy Hempla i środowiska „Myśli Państwowej”) i Obóz Polski Walczącej. Niewątpliwie wpływ na to miał potajemny powrót do kraju marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza oraz próba budowy wokół jego osoby jakiejś formy alternatywnej drogi do niepodległości. Po długich dyskusjach w gronie wiernych towarzyszy z kręgów piłsudczykowskiego 15 grudnia 1940 roku marszałek Śmigły-Rydz uciekł z miejsca internowania w Rumunii na Węgry. Po blisko rocznym pobycie na Węgrzech w pełnej tajemnicy przekradł się do kraju i 30 października 1941 roku dotarł do Warszawy. Nie odegrał już jednak znaczącej roli w konspiracji. Niektórzy badacze sugerują, że w obliczu klęski Sowietów w 1941 roku mógł myśleć o rozmowach z Niemcami i przyjęciu roli polskiego Pétaina. Są to jednak tylko przypuszczenia. W grudniu marszałek zapadł na zdrowiu i zmarł. OPW tworzyli tej miary działacze polityczni co Juliusz Piasecki czy ppłk Wacław Lipiński – chociaż ten drugi ostatecznie nie związał się formalnie z organizacją. W latach wojny okazało się, jak dalece niejednorodną formacją są piłsudczycy. Konflikt wybuchł na tle kontaktów i rozmów Piaseckiego z kręgiem „Myśli Państwowej”. Skupieni wokół tego pisma piłsudczycy krytycznie oceniali przegranego marszałka, rządy sanacyjne po śmierci Piłsudskiego czy chociażby rolę Obozu Zjednoczenia Narodowego. Do porozumienia nie doszło. Co więcej, działacze „Myśli Państwowej” powołali konkurencyjny KON, w którym znaleźli się m.in. Zygmunt Hempel, gen. Kazimierz Sawicki, ppłk Franciszek Edward Pfeiffer czy Maria Wittek. Ostatecznie Obóz Polski Walczącej w 1944 roku dołączył do KON. Obie organizacje piłsudczykowskie nie miały być strukturami masowymi, ani nie miało to znaczenia dla stosunków z podziemnym wojskiem, czyli ZWZ-AK. Jak ocenia Marek Gałęzowski, historyk tej formacji politycznej, „piłsudczycy zdecydowanie stanęli na stanowisku całkowitego podporządkowania się dowództwu ZWZ-AK i bez zastrzeżeń uznali podziemną armię za jedyną siłę zbrojną stanowiącą odpowiednik Wojska Polskiego. Wynikało to z rygorystycznie przestrzeganego poglądu o ponadpartyjnej funkcji wojska oraz konieczności skupienia sił niezbędnych do realizacji nadrzędnego celu – walki zbrojnej o niepodległość”. Piłsudczycy wyjaśniali swoje stanowisko w prasie konspiracyjnej, np. w artykule „Wojsko Polskie” na łamach „Przeglądu Politycznego” z października 1942 roku: „Jedno jest Państwo Polskie i jedno musi być Wojsko Polskie. Zatem nie armia Stronnictwa Ludowego, czyli wojsko ludowe, nie armia P [olskiej] P [artii] S [ocjalistycznej], czyli wojsko robotnicze, nie armia Stronnictwa Narodowego, czyli wojsko narodowe, i nie wojsko generała Sikorskiego, profesora Kota i innych ludzi, którzy przy pomocy swojego wojska chcieliby dojść do władzy w kraju, lecz wyraźnie tylko Wojsko Polskie. Co to znaczy? To znaczy wojsko całkowicie apartyjne. Celem tego wojska jest oswobodzenie kraju z najazdu wroga i wytyczenie granic Polski zgodnych z naszym historycznym planem i interesem naszego państwa”. Mimo różnic pomiędzy OPW i KON w październiku 1944 roku z nową inicjatywą połączenia obu organizacji wystąpili Wacław Lipiński i Roman Tomczak. Ten pierwszy zaledwie kilka miesięcy wcześniej wyszedł z aresztu gestapo, gdzie przebywał od lutego 1944 roku. Zwolniono go ze względu na antysowieckość KON, do konspiracji jednak ze zrozumiałych względów nie wrócił. Po zakończeniu wojny Lipiński był rzecznikiem konsolidacji podziemia niepodległościowego i autorem pierwszej wersji „Memoriału do Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych”, głośnego listu adresowanego do społeczności międzynarodowej, w którym ujawniano całkowite podporządkowanie Polski polityce sowieckiej, wskazywano na łamanie umów międzynarodowych i domagano się interwencji dyplomatycznej Zachodu. Lipiński nawoływał do kontynuowania walki i oporu, bojkotowania wyborów, przez co stał się celem intensywnych poszukiwań UB. Z jego inicjatywy w marcu 1946 roku powstał Komitet Porozumiewawczy Organizacji Demokratycznych Polski Podziemnej oraz Stronnictwo Niezawisłości Narodowej, które było piłsudczykowską reprezentacją w komitecie. Piłsudczycy z otoczenia Lipińskiego wierzyli w rychły konflikt ZSRR z Zachodem. W 1947 roku Lipiński namawiał Stanisława Mikołajczyka do bojkotu wyborów. Aresztowany w styczniu 1947 r., już w grudniu był sądzony w procesie III Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN), stając się przykładem patriotycznej i nieprzejednanej postawy środowiska. Został skazany na karę śmierci, którą później zamieniono na dożywocie. W kwietniu 1949 roku zmarł w tajemniczych okolicznościach w więzieniu we Wronkach, prawdopodobnie zamordowany przez funkcjonariuszy MBP. W 1944 roku w apogeum rozwoju Armia Krajowa liczyła 350 tys. zaprzysiężonych żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego. Stanowiła znaczącą siłę potrafiącą skupić wokół ideałów niepodległości i niezawisłości państwowej szerokie odłamy społeczeństwa, co udowodnił m.in. przebieg akcji „Burza”. Trzon tej armii stanowili 20-, 25-latkowie urodzeni w pierwszych latach odrodzonej Polski; ludzie młodzi, ale ideowi – wychowankowie szkół wolnej Polski. Byli często dziećmi legionistów, zwycięskich żołnierzy marszałka Piłsudskiego z lat wojny z bolszewikami. Niektórzy w kolejnym już pokoleniu kontynuowali rodzinne tradycje niepodległościowe, na wzór ojców przybierając konspiracyjne pseudonimy Kmicic, Roch czy zapożyczone od innych bohaterów „Trylogii” Sienkiewicza. Teraz razem z ojcami i matkami znaleźli się w szeregach Armii Krajowej. Tylko oparcie się na społeczeństwie pozwalało uniknąć jeszcze większych strat, wykonać wiele zadań, zwyciężać. Wzruszająca była pomoc udzielana żołnierzom „Wachlarza” przez Polaków odnajdywanych na kresach dawnej Rzeczypospolitej, daleko na wschodzie… Te same lektury, ta sama tradycja… [srodtytul]„Żłób sanacji i skrachowani politykierzy”[/srodtytul] Dla zaangażowanej części społeczeństwa uczestnictwo w strukturach konspiracji niepodległościowej było znowu najważniejszym doświadczeniem pokoleniowym. Piłsudczycy jako część społeczeństwa polskiego w latach wojny dobrze zdali swój najważniejszy egzamin – z patriotyzmu. Pod koniec wojny w cieniu bagnetów Armii Czerwonej miała miejsce wielka mistyfikacja i odwrócenie ról. Komuniści, którzy sięgnęli po władzę w Polsce, zaczęli udowadniać, że to oni uosabiają patriotyczne wartości narodu, natomiast ich przeciwnicy, m.in. szerokie rzesze społeczeństwa uznające legalny rząd polski na uchodźstwie w Londynie oraz przywódców Polskiego Państwa Podziemnego – zdradę. Odwoływali się nie tylko do bezpośredniego użycia siły (obławy, aresztowania, wywózka na Syberię, mordy polityczne itp.), lecz także skorzystali z agresywnej propagandy i cenzury. Rozpoczęła się swoista gra. Piłsudczycy stłoczeni w jedno określenie „sanacja” stali się pierwszym celem ataku. Propaganda uderzyła m.in. w Powstanie Warszawskie. Ukazywała je jako zamach stanu skierowany przeciwko legalnej władzy – którą sobie komuniści uzurpowali. 18 września 1944 roku na łamach „Rzeczpospolitej”, wówczas organu PKWN, Powstanie Warszawskie wprost nazwano „próbą Sosnkowskiego powtórzenia pod okupacją sanacyjnego przewrotu majowego”. Rozpoczęło się piętnowanie „polskiej reakcji”, którą najczęściej utożsamiano z „sanacją”, i uosabiających ją postaci Kazimierza Sosnkowskiego oraz Władysława Andersa. W innym tekście na łamach „Rzeczpospolitej” z 4 października 1944 roku można było przeczytać o „skoku w obronie żłobu dla sanacji”, „klice reakcyjnej”, „brudnej pianie”, „skrachowanych politykierach”, „wielokrotnych bankrutach-recydywistach”, „zbrodniczych wodzirejach” i… „karłach”. Podobnych inwektyw używały wszystkie tytuły oficjalnej prasy kierowanej przez komunistów. Wyrażaną tak ocenę przekładano na całą grupę społeczną, odnosząc ją także do historii. Określenia „sanator” i „sanacyjny” stały się jednoznaczną inwektywą polityczną, a przy tym najcięższym zarzutem. Miały dyskredytować atakowanego przeciwnika, wyrzucić poza nawias życia narodowego i społecznego. [srodtytul]Walka o pamięć[/srodtytul] Nasilony, uporczywy atak odbił się na pamięci społecznej. Piłsudski, piłsudczycy i przede wszystkim sanacja zaczęli się źle kojarzyć. Rozpoczęto jednocześnie likwidację znaków pamięci, m.in. z filarów Grobu Nieznanego Żołnierza zrzucono tablice z nazwami pól bitewnych zroszonych krwią podkomendnych Marszałka. W Biurze Politycznym KC PZPR na początku lat 50. dyskutowano na temat możliwości przebudowy katedry wawelskiej, aby uniemożliwić dostęp do krypty grobowej Józefa Piłsudskiego. Rozważano nawet usunięcie stamtąd jego prochów. Dodatkowego spustoszenia dokonała cenzura dopuszczająca tylko jedną, nieprzychylną interpretację. Ale zmiany okazały się nie tak bardzo głębokie. W starciu z narzuconą historią oficjalną zwyciężyła pamięć domu rodzinnego. W efekcie w badaniach Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) z 1988 roku zatytułowanych „Opinia publiczna o tzw. białych plamach w historii” aż 30 proc. respondentów próby ogólnopolskiej potwierdziło istnienie takich białych plam – tematów tabu, pomijanych, ewentualnie zniekształcanych, niedostatecznie naświetlonych. Na pierwszym miejscu wymieniano postać Józefa Piłsudskiego. Jednocześnie jeszcze w 1987 roku w ankiecie na temat tego, kogo Polacy uznają za postać przynoszącą wstyd dobremu imieniu Polaka, Marszałek zajął szóste miejsce, ale z wynikiem zaledwie 1,2 proc. (CBOS dla „Polityki”: „Zmiany w pamięci zbiorowej”, „Polityka” z 2 lipca 1994 r.). Z kolei badania „Tradycje orężne a świadomość i kultura historyczna współczesnych Polaków” z 1988 roku, opublikowane już po transformacji ustrojowej w 1990 roku, wymieniają postać Józefa Piłsudskiego na drugim miejscu wśród postaci stanowiących powód do dumy narodowej Polaków z wynikiem 29 proc. Co ciekawe, przyznano tam, że „więcej niż połowa przedstawionych bohaterów wojen i walk zbrojnych Polaków – Kościuszko, Piłsudski, Sikorski, Jagiełło, Sobieski – zajmuje czołowe miejsca na listach popularności bohaterów narodowych, ustalanych empirycznie w różnych badaniach ostatniego trzydziestolecia” (opracowanie Józefa Lipca, Instytut Badań Społecznych Wojskowej Akademii Politycznej). Od tego czasu Józef Piłsudski zajmuje jedno z pierwszych miejsc w gronie bohaterów polskiej historii. Jak wynika z ostatnich badań (np. badania GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej” z listopada 2008 roku), co drugi z Polaków, niezależnie od wieku, płci i wykształcenia, uważa, że do podtrzymania tradycji niepodległościowych najbardziej przyczynił się papież Jan Paweł II. Na drugim miejscu z wynikiem 25 proc. wymieniany jest Józef Piłsudski. Kolejne postacie uzyskują już mniej niż 10 proc. wskazań.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL