Siatkówka

Skra pod ścianą

Stephane Antiga jest podporą Skry, tylko musi być zdrowy
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Dziś PGE Skra Bełchatów gra w Lidze Mistrzów z Radnickim Kragujevac. Musi wygrać
Prawdziwych mistrzów poznajemy po tym, jak sobie radzą w trudnych sytuacjach.
Dziś (17.55 Polsat Sport) w łódzkiej Atlas Arenie Skra będzie w takiej właśnie sytuacji. Jeśli przegra, to w klubie rozpęta się burza, kto wie, może nawet polecą głowy, choć prezes Konrad Piechocki zapewnia, że na oceny i ewentualne zmiany przyjdzie czas po zakończeniu sezonu. [srodtytul]Przemęczone asy[/srodtytul]
Trudno sobie jednak wyobrazić, że kolejna porażka najbogatszej i najbardziej utytułowanej drużyny w Polsce nie zmusi ludzi odpowiedzialnych za zespół do szybkich i radykalnych działań. Drużyna z Bełchatowa jest w dołku, to nie ulega wątpliwości. Porażka z hiszpańskim CAI Teruel w Lidze Mistrzów, przegrana 2:3 na swoim boisku z ostatnią w tabeli Politechniką to sygnał, że jest problem. Skra ma galaktyczny jak na polskie warunki skład, więc nikogo nie dziwi deklaracja, że w tym sezonie chce wygrać Ligę Mistrzów. Porównywalną do niej siłę rażenia mają tylko włoski zespół Trentino i Dynamo Kazań. Sęk w tym, że większość asów w polskiej drużynie jest chora lub chronicznie przemęczona, chociażby Bartosz Kurek, który zadziwiał  formą w Dausze, gdzie rozgrywano klubowe mistrzostwa świata. W Japonii podczas Pucharu Wielkich Mistrzów już nie błyszczał, a teraz jest cieniem samego siebie. Na zmęczenie narzekają też Daniel Pliński i Michał Bąkiewicz, problemy zdrowotne miał ostatnio hiszpański rozgrywający Skry Miguel Falasca. [srodtytul]Rywal bez presji[/srodtytul] Trener Jacek Nawrocki zdecydował się więc na pokerową zagrywkę i co tydzień daje odpocząć dwójce graczy. Dlatego w Hiszpanii i w przegranym meczu z Politechniką na pozycji libero nie grał Piotr Gacek, tylko wracający po operacji barku Michał Winiarski, nominalny przyjmujący. Wciąż daleki od normalnej dyspozycji jest Mariusz Wlazły, treningi dopiero rozpoczął drugi atakujący Jakub Novotny, a na stare urazy wciąż narzeka niezastąpiony Francuz Stephane Antiga. Jeśli dodamy do tego złamany palec środkowego Radosława Wnuka, tym łatwiej będzie zrozumieć niewesołą sytuację naszego potentata. A zespół z Kragujevaca z przyjemnością tę słabość wykorzysta. Przed rokiem zdobył Puchar Serbii, a w tym mistrzostwo kraju. Nie ma w drużynie wielkich gwiazd, ale Radnicki zagra dziś bez presji, a Skra stanie pod ścianą, bo musi wygrać, jeśli chce jeszcze coś znaczyć w Lidze Mistrzów. W tej grupie jest także Knack Randstad Roeselare, wielokrotny uczestnik LM. Belgowie wprawdzie nigdy nie awansowali do Final Four, ale może to być najgroźniejszy rywal Skry. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.pindera@rp.pl]j.pindera@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL