Świat

Prezydent Rosji sam wyda rozkaz do ataku

Rosja, Moskwa. Prezydent Miedwiediew podczas ochodów Dnia Zwycięstwa
AFP
Dmitrij Miedwiediew chce podejmować decyzje o wojnie prewencyjnej bez zgody parlamentu
Do tej pory zgodę na zagraniczne operacje wojskowe musiała wydać Rada Federacji. Teraz prezydent Miedwiediew zwrócił się do izby wyższej rosyjskiego parlamentu z propozycją, by zrezygnowała z tego przywileju i pozostawiła decyzję prezydentowi.
– Propozycja Miedwiediewa z pewnością zostanie zaakceptowana – mówi „Rz” rosyjski ekspert ds. bezpieczeństwa Aleksander Golc. Gdy tak się już stanie, Miedwiediew będzie miał prawo wysyłać wojska za granicę w celu: odparcia ataków na rozlokowane tam rosyjskie oddziały, dokonania agresji przeciwko państwu trzeciemu, obrony rosyjskich obywateli przebywających za granicą oraz walki z piratami. Według nowej doktryny Rosja ma prawo używać broni atomowej w „krytycznych sytuacjach” dla zapewnienia bezpieczeństwa narodowego. 23 października Duma przyjęła zmiany do ustawy zakładającej atak prewencyjny. Tydzień później przepisy zatwierdziła Rada Federacji, a 9 listopada podpisał ją prezydent. Wcześniej rosyjskie wojska mogły być użyte za granicą jedynie dla odparcia agresji na terytorium Rosji. Ukraińskie MSZ obawia się, że nowa doktryna da pretekst do rosyjskiej interwencji na Krymie lub we wschodnich obwodach Ukrainy, gdzie mieszka kilka milionów Rosjan.
– Interwencja jest możliwa, ale tylko w przypadku zagrożenia dla stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu. Raczej nie chodzi o ekspansję terytorialną, bo Rosja wyciągnęła wnioski z konfliktu w Gruzji – uważa Iwan Konowałow, komentator wojskowy gazety „Kommiersant”. Rosja naraziła się na krytykę po zeszłorocznej wojnie z Gruzją o kontrolę nad separatystyczną Osetią Południową i Abchazją i uznaniu niepodległości obu samozwańczych republik. Jednak zdaniem wielu ekspertów Kreml jasno pokazał, że nie zrezygnuje ze swojej strefy wpływów. – Rosja ponownie daje do zrozumienia, że nie pozwoli na naruszanie jej interesów. Ponieważ ma źle wyszkoloną armię, przestarzałe uzbrojenie i problem z pilnowaniem własnych granic nie tylko na Kaukazie Północnym, ale także na Dalekim Wschodzie, próbuje wzmocnić swą pozycję przez zmianę doktryny na bardziej agresywną. Polacy, Rumuni i inni Europejczycy dobrze wiedzą, że słaba Rosja to Rosja agresywna – mówi „Rz” Iulian Chifu, dyrektor Centrum Zapobiegania Konfliktom i Wczesnego Ostrzegania w Bukareszcie. Jego zdaniem Rosja chce także wymusić na Zachodzie stworzenie proponowanego przez nią układu bezpieczeństwa od „Vancouver po Władywostok”, podważającego sens istnienia NATO. – Ta propozycja zakrawa na żart. Rosja już teraz pokazuje, że nie respektuje istniejących porozumień, uznając na przykład niepodległość Osetii i Abchazji – dodaje Chifu. Rosja zwiększa wydatki na zbrojenia, ale modernizacja i reforma armii idą jak po grudzie. Kreml poinformował wczoraj, że musi odłożyć do 2010 r. próbny lot nowego myśliwca piątej generacji Suchoj, który ma być odpowiedzią na amerykański F-22 Raptor. Zdaniem ekspertów z moskiewskiego Centrum Analizy, Strategii i Technologii suchoj nie trafi do masowej produkcji wcześniej niż za dziesięć lat.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL