Polityka

Politycy PO żałują awansu Palikota

Janusz Palikot
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Poseł z Lublina zwolnił asystenta powiązanego z hazardem. Ale to niejedyny jego kłopot. Klub PO skarcił go też za słowa o IPN
Janusz Palikot zaledwie od kilku tygodni jest wiceprzewodniczącym Klubu PO, a jego partyjni koledzy już tracą cierpliwość. Zamieszanie, jakie wywołał, domagając się dymisji wiceministra finansów, to niejedyna sprawa, którą wytknęły mu władze klubu.
Z informacji „Rz” wynika, że Palikot tłumaczył się podczas posiedzenia prezydium także ze swoich słów o projekcie ustawy o IPN autorstwa Platformy. Uwagę zwróciła mu Iwona Śledzińska-Katarasińska, skarbnik klubu. – Palikot powiedział w TVN, że w życiu nie podpisze się pod projektem, który utrzyma na stanowisku prezesa Janusza Kurtykę – mówi Śledzińska-Katarasińska. – Niezależnie od poglądów na temat prezesa Kurtyki wiceprzewodniczący nie może tak mówić o projekcie swojego klubu.
Posłanka dodaje: – Przy okazji koledzy powiedzieli mu: drogi Januszu, musisz teraz uważać, bo reprezentujesz nie siebie, tylko klub. To nie była jakaś ostra rozmowa. Tylko takie koleżeńskie rady. Niektórzy politycy PO w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że zaczynają żałować awansu Palikota na wiceprzewodniczącego klubu. Palikot miał obiecać, że będzie ostrożniej komentować. Szybko też zareagował na publikacje o swoim asystencie społecznym Piotrze Sawickim. W piątek odwołał go dlatego, że w latach 2006 – 2008 był członkiem rady nadzorczej spółki działającej w branży hazardowej. – Rozstaję się z nim z żalem, bo cenię jego kompetencje, wiedzę i przydatność dla PO – mówił Palikot. Sawicki jest nadal szefem powiatowych struktur PO w Lublinie. Palikot nie wykluczył, że za kilka miesięcy może wrócić do bliższej z nim współpracy. Jednak lubelski poseł PO nie pierwszy raz tłumaczy się za swych bliskich współpracowników. Dwa lata temu „Rz” ujawniła, że była dyrektor jego biura poselskiego nie płaciła składek ZUS za pracowników biura (zaległości sięgnęły kilkunastu tysięcy). A były asystent Palikota Krzysztof Łątka jest zamieszany w sprawę nieprawidłowości przy finansowaniu kampanii PO do Sejmu w 2005 r. Według prokuratury Łątka przez podstawione osoby wpłacił na kampanię Palikota prawie 60 tys. ponad dopuszczalny prawem limit. Palikot przekonuje, że w działalności jego współpracowników nie ma nic sensacyjnego. – Nikt nikomu nic nie ukradł. Każda z tych spraw jest drobna – skomentował.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL