Media

Telewizyjny powrót oskarżonego Rutkowskiego

Krzysztof Rutkowski
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Najbardziej znany i najbardziej kontrowersyjny detektyw w Polsce znów będzie miał swój program telewizyjny, ale już nie w TVN, ale regionalnej TVS.
Nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, ale Krzysztof Rutkowski jest wciąż oskarżony o udział w mafii paliwowej i pranie brudnych pieniędzy (przebywał przez 10 miesięcy w Areszcie Śledczym w Bytomiu od lipca 2006 do maja 2007).
Proces z jego udziałem toczy się przed Sądem Okręgowym w Katowicach, czyli mieście, gdzie swoją siedzibę ma TVS (dawniej TV Silesia). – Sąd jest niezależny i na pewno nie będzie uzależniał wyroku od programów w naszej telewizji – mówi Arkadiusz Hołda, założyciel i prezes stacji oraz właściciel spółki developerskiej Holdimex – Rutkowski nie został skazany, a w polskim prawie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Jeśli jednak nie obroni przed sądem swojego dobrego imienia, będę musiał zwołać zarząd, bo nie chcemy żeby nasza telewizja się źle kojarzyła.
Rutkowski zżyma się na przypomnienie mu dwuznacznej sytuacji prawnej i moralnej, w której się znalazł, jako oskarżony w aferze paliwowej i detektyw ścigający przestępców. – Inni podejrzani w tej sprawie byli manipulowani przez prokuraturę i ABW – mówi Rutkowski. – W postępowaniu przygotowawczym stosowano wobec nich areszt wydobywczy proponując wolność w zamian za obciążające mnie zeznania. Świadczą o tym ostatnie zeznania Władysława G. prawej ręki głównego podejrzanego barona paliwowego Henryka M. Jestem spokojny o wyrok, bo nie popełniłem przestępstw, o które zostałem oskarżony. Umowa TVS z detektywem opiewa na przygotowanie 12 odcinków, ale w razie powodzenia może dojść do przygotowania kolejnej serii. Pierwszy fabularyzowany dokument z serii „Rutkowski Patrol” zostanie wyemitowany w niedzielę 27 grudnia i opowie historię Greczynki, która urodziła i utraciła dziecko w 1964 roku, a dzięki detektywowi odnalazła je po 45 latach. – Rutkowski przekonał mnie do współpracy swoją nieprawdopodobną energią i entuzjazmem – dodaje Hołda. – Pomaga ludziom w sprawach, rozwikłania których nie chce się podjąć nikt inny. Uważam, że programy staną się ciekawą propozycją dla naszych odbiorców. Będę zadowolony, gdy przed telewizorami zasiądzie 150 tys. widzów. Rutkowski przechwala się w swoim stylu, że publiczności będzie ich kilka razy więcej. – Siedemset tysięcy, a nawet milion. Przygotowałem wystrzałową czołówkę i mocne filmy zrealizowane w całej Europie. Wyjątkiem będzie pierwszy film, który można określić mianem „kina familijnego”. Łódzki detektyw jest zainteresowany dużą widownią, bo od niej zależy powodzenie finansowe fabularyzowanych dokumentów o jego pracy. – Dostarczam do telewizji gotowy film, a w zamian otrzymuję czas reklamowy: 6 spotów po 30 sekund oraz czas na emisję 15 plansz z informacjami o sponsorach filmu – zdradza kulisy umowy. Hołda potwierdza, że nie płaci za film, ale o szczegółach umowy nie chce rozmawiać.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL