Telewizja

Mój polski jest do kitu

fot: Richard Drew
AP
Daniel Radcliffe dla „TV Magazynu”
[b]Dzięki filmom o Harrym Potterze zyskał pan aktorskie doświadczenie?[/b]
Nie wiem. Na pewno przez te 10 lat kręcenia sagi Joanne Rowling spotkało mnie więcej miłych rzeczy niż mojego bohatera. Na planie poznałem wielu ludzi, którzy na zawsze pozostaną moimi przyjaciółmi. Ponadto rola Harry’ego otworzyła przede mną wiele drzwi w przemyśle filmowym. [b]Czy pamięta pan jeszcze operatora Sławomira Idziaka, który pracował przy piątym filmie?[/b]
Oczywiście, że go pamiętam. Wykonał niezwykłą pracę, cudownie oświetlając cały film. Nie rozmawiałem z nim zbyt często, bo mój polski jest do kitu. Na szczęście jego angielski znacznie lepszy. Mimo to była mała bariera językowa, ale wspominam go jako uroczego człowieka. [b]Miał pan kiedyś wątpliwości, by kontynuować granie w filmach o Harrym?[/b] Był taki moment po trzeciej części, kiedy zastanawiałem się, czy dalej uda mi się grać Harry’ego. Kłopot rozwiązał się sam, bo przecież nie ma specjalnie dużo ról dla 15-latków. Byłoby zresztą głupio odejść z filmu, który daje człowiekowi tyle szans. [b]A w jakich filmach chce pan grać po zakończeniu przygód Pottera?[/b] Chcę grać w dobrych filmach, nie muszą to być przeboje kasowe. Jestem dziś w tej komfortowej sytuacji, że mogę wybierać role. W moim wieku to rzadkość. [i]rozmawiał Roman Rogowiecki[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL