Historia

Sowieci: oszczędnie o Piłsudskim

Schemat sowieckiego karykaturzysty: marszałek Piłsudski z wystającymi, wampirzymi kłami i ze szponami ociekającymi krwią
Rzeczpospolita, MS Marek Szyszko
Klęska w wojnie z Polską wywarła duże wrażenie na korpusie oficerskim Armii Czerwonej
Specjalnie w tym celu stworzono w Katedrze Taktyki Ogólnej w Akademii Wojennej Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej im. Frunzego seminarium, na którym roztrząsano klęskę 1920 r. Ani były dowódca Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski, ani inni dowódcy sowieccy nie poświęcili w nim należnego miejsca zwycięzcy kampanii marszałkowi Piłsudskiemu.
Tuchaczewski, jakby uciekając od uznania przewagi Polaka – zgoła nieuczonego w akademiach wojskowych – skonstatował swoją klęskę w elaboracie „Pochód za Wisłę”: „Zasadniczy wniosek z naszej kampanii 1920 r. jest taki, że przegrała ją nie polityka, ale strategia. […] Za zasadniczą przyczynę nieudania się operacji należy uznać za mało poważny stosunek do zagadnień przygotowania dowództwa wojskowego. Środków technicznych brakło głównie dlatego, że nie zwrócono na nie należytej uwagi. Dalej, brak przygotowania niektórych naszych wyższych dowódców czynił niemożliwym poprawianie na miejscu braków dowodzenia technicznego. W chwili decydującego starcia rozejście się prawie pod kątem prostym głównych sił Frontu Zachodniego i Południowo-Zachodniego przesądziło o niepowodzeniu właśnie w tej chwili, kiedy Front Zachodni był wciągnięty w ofensywę nad Wisłą”.
Nic właściwie z tego nie wynika, a brakuje tu głównego bohatera tych wydarzeń, bez którego referat taki przecież w ogóle by nie powstał – Piłsudskiego czy chociażby gen. Tadeusza Rozwadowskiego. Nawiasem mówiąc, na uwagę zasługuje ostatnie zdanie. To zawoalowany atak pod adresem Józefa Stalina, który jako komisarz polityczny Frontu Południowo-Zachodniego ponosił odpowiedzialność za owo „rozejście się prawie pod kątem prostym głównych sił frontów”. Był to początek niechęci, czy wręcz nienawiści między nimi, która zakończyła się w 1938 r., kiedy to Tuchaczewski został zamordowany podczas czystki w Armii Czerwonej. Tuchaczewski w raporcie po równo dołożył wszystkim, nie wyłączając siebie. Wszystkim, to znaczy decydentom po stronie sowieckiej. Z wywodu komandarma i innych dowódców, którzy analizowali klęskę 1920 r., wynika, że to wcale nie jakiś geniusz Piłsudskiego czy błyskotliwość jego sztabu zadecydowały o porażce. Innymi słowy, to Rosja bardziej przegrała, niż Polska wygrała. Czyżby więc jednak kompleks zawodowych oficerów wobec „amatora”? Inny z komandarmów Nikołaj Kakurin wyrażał się nieco bardziej politycznie (choć równie bełkotliwie): „Oprócz interesów Francji „biała” Polska w swojej aktywnej walce z Rosją Radziecką próbowała osiągnąć swoje własne, bliskie interesy. Nie wchodząc w analizę i wyjaśnienie przyczyn dojścia do władzy w Polsce burżuazyjno-szowinistycznego rządu, na czele którego stał Józef Piłsudski, zauważmy tylko, że celem tego rządu w polityce zagranicznej było dążenie do ekspansji na wschód, do granic Polski z 1772 roku, co oddawało w ręce białej Polski i Litwę, i Białoruś, i znaczną część Ukrainy z ludnością, obcą Polsce narodowościowo i politycznie, skłaniającą się ku wielkiej proletariackiej rewolucji”. W tych i wielu innych podobnych wypowiedziach dowódców radzieckich Piłsudski stanowi jedynie tło w wojskowo-geopolitycznych dywagacjach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL