Świat

Sąd nad niepodległością Kosowa

Kosowo ogłosiło niepodległość 17 lutego 2008 r. Dziewięć dni później uznał ją polski rząd
AP
Na wniosek Serbii Trybunał w Hadze sprawdza, czy kosowskie państwo powstało zgodnie z prawem. To pierwszy taki przypadek w historii Trybunału
Przesłuchania rozpoczęły się wczoraj i potrwają dziewięć dni. Weźmie w nich udział rekordowa liczba państw, w tym Chiny, dla których będzie to pierwszy występ przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Do Hagi przyjadą delegacje Rosji, USA, a także pozostałych stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. W sumie swoją opinię na temat niepodległości Kosowa wygłoszą przedstawiciele 29 państw. Władze 36 innych przesłały opinie na piśmie.
Serbia długo szykowała się na ten dzień. Wniosek do Trybunału złożyła kilka miesięcy po tym, jak w lutym 2008 roku jej prowincja jednostronnie proklamowała niepodległość. – Jesteśmy przekonani, że Trybunał podejmie decyzję po naszej myśli. I że kraje, które uznały niepodległe Kosowo, w tym Polska, zrewidują stanowisko. Jeśli nie, będzie to oznaczało, że popierają łamanie prawa międzynarodowego – mówi „Rz” serbski politolog Darko Trifunović.
Wczoraj do Hagi przyjechała duża serbska delegacja na czele z szefem dyplomacji Vukiem Jeremiciem. Wystąpienie Serbów trwało trzy godziny. – Kosowo to kolebka serbskiej państwowości. Ogłoszenie przez nią niepodległości naruszyło naszą suwerenność i integralność terytorialną, a także prawo międzynarodowe – mówił serbski ambasador we Francji Duszan Bataković (były negocjator w sprawie statusu Kosowa). Do dziś niepodległe Kosowo uznały 63 państwa. – Wierzymy w międzynarodową sprawiedliwość i w to, że Trybunał podejmie dobrą decyzję. Dziękujemy wszystkim, którzy uznali naszą niepodległość – powiedział „Rz” Xhavit Begiri, rzecznik kosowskiego prezydenta Fatmira Sejdiu. Delegacja Kosowa również przez trzy godziny zapewniała wczoraj, że decyzja o niepodległości jest nieodwracalna i nie ma mowy ani o powrocie do Serbii, ani o wznowieniu negocjacji z Belgradem. Szef kosowskiej dyplomacji Skender Hyseni ostrzegał, że to mogłoby wywołać nowe konflikty w regionie. – Wyrok i tak nic nie zmieni. Kosowo jest i będzie niepodległe, bo jego mieszkańcy poświęcili wszystko, by tak się stało – powiedziała nam kosowska dziennikarka Valentina Saraczini. Na opinię 15 sędziów trzeba poczekać kilka miesięcy. I choć nie będzie wiążąca, może mieć ogromne konsekwencje dla Europy. Jeśli sędziowie poprą Kosowo, może zachęcić do secesjii Basków i innych. – Dlaczego wtedy nie mielibyśmy uznać niepodległego państwa kurdyjskiego, skoro Turcja poparła Kosowo? – pyta Trifunović. Według politologów dla samego Kosowa wyrok, niezależnie, jaki będzie, niewiele zmieni. – Prisztina nadal będzie walczyć o poparcie kolejnych państw i miejsce w ONZ. A Belgrad będzie się starał powstrzymać ten proces – mówi „Rz” serbski politolog Duszan Janjić.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL