Piłka nożna

Koniec przedstawienia: Smuda wchodzi, Greń wychodzi

Franciszek Smuda
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Zarząd PZPN wybrał trenera w pięć minut, o emocje zadbał tylko Kazimierz Greń. Ustąpił z zarządu, zarzucając prezesowi Lacie, że jest figurantem
Równoległe rzeczywistości, w których funkcjonował ostatnio PZPN, wreszcie się zeszły. W czwartek związek mógł ogłosić już oficjalnie, że Franciszek Smuda jest nowym selekcjonerem kadry. Ma nim być przynajmniej do Euro 2012. Kontrakt podpisze wkrótce, według informacji “Rzeczpospolitej” będzie zarabiał około 100 tysięcy złotych miesięcznie, czyli dwa razy mniej niż głosiły plotki.
Okoliczności, w jakich głosowano nad wyborem Smudy, tylko potwierdzają, że wszystko było ustalone dużo wcześniej. Trudno traktować poważnie przecieki, że im bliżej posiedzenia zarządu, tym większe były szanse Henryka Kasperczaka, skoro w głosowaniu Smuda dostał aż 15 głosów na 16. Wstrzymał się tymczasowy trener kadry Stefan Majewski. Kasperczak był wczoraj w hotelu Sheraton, gdzie obradował zarząd, był nawet dość przekonujący w okazywaniu żalu, że nie dano mu szansy, ale na posiedzeniu w ogóle o tym nie dyskutowano. Prezes Lato poinformował, że na placu boju zostało dwóch kandydatów, Smuda i Kasperczak, a potem zarekomendował Smudę. Powiedział członkom zarządu, że o objęciu posady selekcjonera związek chciał też rozmawiać m.in. z Pawłem Janasem oraz Maciejem Skorżą, ale obaj odmówili, bo wiążą ich kontrakty w klubach.
Lato nie przedstawił nawet żadnego uzasadnienia, dlaczego rekomenduje wybór Smudy. Zrobił to dopiero wiceprezes Antoni Piechniczek, na prośbę jednego z członków zarządu. Piechniczek mówił m.in. o tym, że zarząd musi wziąć pod uwagę opinię publiczną. Jak to ujął: związek nie może się tą opinią kierować, ale lekceważyć jej też nie może. Taka jest prawda o wyborze Smudy. PZPN postawił na niego, bo wie, że z polskich trenerów tylko on da szansę na uspokojenie nastrojów kibiców. To oni, podnosząc bunt w ostatnich tygodniach, zapewnili Smudzie tę posadę. To nie był wymarzony kandydat najważniejszych ludzi w związku. Na posiedzeniu zarządu po głosowaniu daleko było do euforii. Nowy trener zawsze mówi to, co myśli, nie lubi, jak ktoś mu się wtrąca do pracy, czy zagląda przez ramię. Smuda może obiecać dobre wyniki, ładną grę, ale spokoju – nie. A jeśli poczuje, że ktoś go próbuje ubezwłasnowolnić, to prędzej czy później wybuchnie. Smuda zostanie oficjalnie zaprezentowany w poniedziałek na konferencji prasowej, wtedy też ogłosi, komu wysłał powołania na mecz z Rumunią 14 listopada w Warszawie i z Kanadą 18 listopada w Bydgoszczy. Prezes Lato poinformował też zarząd, że PZPN będzie miał nowego rzecznika: Agnieszkę Olejkowską, dotychczas kierowniczkę departamentu związku ds. rozgrywek i licencji. Rzecznik będzie miała w najbliższym czasie dużo pracy. Szybki wybór nowego selekcjonera nie oznacza, że do PZPN wraca spokój. Nowy front otworzył Kazimierz Greń, szef kampanii wyborczej Laty, zakończonej zwycięstwem w głosowaniu na zjeździe PZPN, od którego mija dziś dokładnie rok. Na tamtym zjeździe Lato zapowiadał, że jeśli przez rok nie będzie potrafił nic w PZPN zmienić, odejdzie. Ale dziś się z tych słów wycofuje, mówiąc, że potrzebuje więcej czasu. Greń przesłał wczoraj do związku rezygnację z funkcji członka zarządu, a wcześniej wyliczył wszystkie niedotrzymane obietnice Laty. – Wracam na Podkarpacie, ale wrócę: na zjazd PZPN 20 grudnia – zapowiedział.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL