Biznes

Bezpośrednia dystrybucja leków narusza prawo

Tabletki
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) uważa, że bezpośrednia sprzedaż leków narusza niektóre zapisy prawa farmaceutycznego, w szczególności nie zapewnia potrzeb pacjentów
W maju międzynarodowy koncern AstraZeneca zaczął dystrybuować leki w Polsce bezpośrednio do aptek, pomijając hurtowników.
GIF zaczął badać sprawę dystrybucji bezpośredniej po skargach części hurtowników, ale też właścicieli aptek. Zarzucają oni koncernowi, że po wprowadzeniu nowego systemu niektórzy mają ograniczony dostęp do leków – w tym refundowanych. – Model dystrybucji, jaki przyjął koncern, może się sprawdzać tam, gdzie funkcjonują rozbudowane sieci aptek, ale nie w Polsce, gdzie rynek jest mocno rozdrobniony – uważa Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Aptekarze wskazują na różne zagrożenia i niedogodności związane z nowym modelem sprzedaży. Przede wszystkim na fakt, że opóźniają się dostawy zamówionych leków do niektórych aptek. O ile wcześniej hurtownicy byli w stanie przywieźć zamówiony preparat w ciągu kilku godzin, o tyle teraz, w przypadku leków AstraZeneki, trzeba czekać na dostawę co najmniej jeden dzień. Poza tym AstraZeneca wystawia osobną fakturę aptece, a aptekarze obawiają się, że jeżeli większa liczba producentów pójdzie tą drogą, to utoną w powodzi papierków. Nieoficjalnie aptekarze mówią o tym, że po wprowadzeniu bezpośrednich dostaw spadły ich marże. NRA liczy, że dystrybucja bezpośrednia będzie w Polsce wyeliminowana, ale Jerzy Garlicki, prezes AstraZeneca Polska, broni się: – Prawo współpracy z nami ma 100 proc. aptek. Obecnie korzysta z niego 90 proc. placówek w kraju. Według danych IMS Health 99 proc. aptek wypowiedziało się pozytywnie na temat funkcjonowania systemu – mówi prezes. Mimo wszystko GIF wziął też pod lupę umowy podpisywane przez koncern z aptekami, bo jego zdaniem występują w nich zapisy reglamentujące dostawy. Potwierdzają to aptekarze, którzy tłumaczą, że tylko określoną liczbę opakowań mogą zamówić z odroczonym terminem płatności, ale gdy ją przekroczą, muszą płacić gotówką. – Gdy pojawi się ponadnormatywne zamówienie (np. sięgające 5 – 10 proc. zapotrzebowania na dany lek na rynku), które zagrażałoby ciągłości dostaw, to jest ono rozpatrywane indywidualnie – tłumaczy prezes Garlicki. AstraZeneca zamierza się odwołać od decyzji GIF. – Jednocześnie pracujemy nad alternatywnym rozwiązaniem, które nadal będzie zapewniało dostęp wszystkim pacjentom do naszych produktów – mówi szef AstraZeneki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL