Telewizja

Oni podbili serca jury

Dominika Drewniak i Jadwiga Peszko razem trenują akrobatykę od kilku miesięcy
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Śpiewają, są mistrzami parodii, grają na... garnkach, stepują w zaprojektowanych przez siebie butach, tańczą, robiąc drinki. 11 warszawiaków pokaże całej Polsce swój talent
Będą rywalizować z 33 pozostałymi zawodnikami w drugiej już edycji telewizyjnego programu „Mam talent”. Wczoraj zaprezentowali się w Studiu Hoollywood. Niektórzy żartowali, że taka nazwa to dobra wróżba.
[srodtytul]Nogi, nogi roztańczone [/srodtytul] Wszyscy pamiętają słynną scenę z filmu „Lata dwudzieste... lata trzydzieste“, w której Irena Kwiatkowska wykonała numer o roztańczonych nogach. Dziś „Nogi, nogi roztańczone“ mógłby zanucić Tomasz Pałąsz. Ten skromny nauczyciel WF-u z pasją oddaje się nie tylko stepowaniu, ale również projektowaniu obuwia. – Żonie na razie się nie przyznałem, że na buty, dzięki którym mogę wybijać i rytmy, i melodię, wydałem ok. 10 tys. zł – mówi Tomasz.
Warto było. Jego oryginalny show docenili jurorzy. – Każdy dźwięk jest emitowany przez moje nogi. Skonstruowane przeze mnie buty imitują np. kichanie czy szczekanie psa. Tańcząc, skupiam się na brzmieniach perkusyjnych. Marzę, aby wystąpić kiedyś wspólnie z innymi instrumentami, np. basem – tłumaczy Tomasz Pałąsz. Prawie każdy przekonał się, że można grać na nerwach. Niejeden mały człowiek do pasji doprowadza swoich rodziców, odkrywając instrumenty perkusyjne w kuchennych szafkach, waląc o siebie pokrywkami czy tłukąc w garnki. Niektórzy z takiej pasji nie wyrastają. Co więcej, potrafią uczynić z niej sztukę. Jak pochodzący z Sulejówka Ryszard Bazarnik. Muzyk na „garach” gra tak, że wywołuje gęsią skórkę u Agnieszki Chylińskiej. – Zmywanie naczyń nabrało dla mnie zupełnie innego znaczenia – śmiała się wokalistka po występie Bazarnika. Natomiast Konrad „Kony” Czarkowski na castingu do łez doprowadził jurorki, robiąc show z muppetowymi wersjami zakonnic i Britney Spears. Na półfinał przyszedł z nieco podstarzałą, ale pewną siebie diwą. Śpiewał, eksponując wszystkie jej wdzięki. Tak jak jego lalka wierzy w swój talent. „Kony” uważa, że czas najwyższy przeszczepić na grunt polski lalkowy show dla dorosłych. Pełny dowcipów, czasami szyderczy, odważny obyczajowo. – Mam nadzieję, że po „Mam talent“ zgłoszą się do mnie osoby chętne do współpracy – mówi Czarkowski. [srodtytul]Stołeczne wygięcie [/srodtytul] Olbrzymie wrażenie zrobiły też śliczne, perfekcyjnie wyszkolone i sympatyczne dziewczynki Jadwiga i Dominika z Rzeszowa. Ale trenerkę mają z Warszawy. To Mariola Głowacka, która przygotowuje także narodową kadrę akrobatyki. Z Warszawy do finału „Mam talent“ przeszła także grupa barmanek z Show Bar, śpiewająca Wiktoria Kataje, parodysta Jacek vel Żaklina i Mateusz Dembek – śpiewający tenor. Kto zdobędzie 300 tys. zł, dowiemy się 5 grudnia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL