Biznes

E-usługi bez przesadnych emocji

Kolejka pod siedzibą Fundacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Warszawie
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Obyło się bez ekscesów w kolejce po dotacje na e-usługi. Zarówno w Krakowie jak i Warszawie chętni na unijne granty zachowali spokój
Na szczęście nie była konieczna interwencja policji czy ochrony. W Warszawie, dwa skłócone jeszcze w niedzielę wieczorem społeczne komitety kolejkowe porozumiały się i od poniedziałku rano składanie wniosków na e-dotacje odbywało się bez nieporozumień.
Kolejka po unijne granty na rozwój e-usług ustawiła się w stolicy jeszcze w piątek. Do apogeum napięć doszło w weekend, powstały dwie grupy - prowadzące listy chętnych do składania wniosków - które nawzajem się nie uznały. - Gdyby nie doszło porozumienia, nikt nie zostałby wpuszczony do budynku - mówi Przemysław Kalicki, z grupy e-Budownictwo, jeden ze starających się o dotacje. - Zwyciężyła demokracja - dopowiada jeden z uczestników zdarzeń. Komitety kolejkowe spotkały się na negocjacjach w pobliskiej restauracji i w drodze głosowała uchwaliły połączenie list.
W poniedziałek okazało się, że całe zamieszanie było raczej niepotrzebne. Od godz. 8 do budynku Fundacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw wpuszczano osoby wyczytywane z listy. O godz. 9 zaczął się nabór wniosków, a półtorej godziny potem po kolejce nie było już śladu. Swoje aplikacje zdążyli złożyć nawet ci, którzy nie "koczowali" przed fundacją w nocy, a przyszli po prostu rano. - Wierzę, że nasze projekt wygra ze względu na swoją jakość, a nie ze względu na czas złożenie wniosku - podkreślał Jan Zborowski. Przedsiębiorcy, którzy stali w kilkudniowej kolejce, podkreślają jednak, że w przypadku dotacji na rozwój e-usług czas jest dosyć istotny. System podziału grantów jest bowiem tak skonstruowany, że wśród tak samo dobrych projektów, wybierane będą te złożone najwcześniej. Stefan Rynowiecki, prezes Fundacji podkreśla, że wnioski będzie można składać co najmniej do czwartku . Dotacje na rozwój e-usług udzielane są z programu Innowacyjna Gospodarka, z działania 8.1. W obecnym konkursie do podziału jest 135 mln zł. W przyszłym roku planowane są dwa nabory po ok. 162 mln zł. [srodtytul] W Krakowie też spokojnie[/srodtytul] Przed siedzibą Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Krakowie w poniedziałek o 8.00 rano było trochę nerwowo. Przed drzwiami ustawiło się jakieś 50 osób. Niektórzy próbowali zresztą zajmować kolejkę przed budynkiem już w sobotę. Podobno pierwsze pytania o najlepsze miejsca zadawano pracownikom Agencji nawet w czwartek. Jednak żadni ochroniarze ani społeczne listy nie były potrzebne. Około 9.30 w kolejce czekało średnio tylko ok. 30 osób, nie było cienia przepychanek, a cała procedura szła niebywale sprawnie. Internetowy biznes nie budził przesadnych emocji. W ogonku stali niemal wyłącznie młodzi mężczyźni, doskonale zorientowani, że bardziej od kolejność złożenia wniosku liczy się jego jakość. Nie chcieli zdradzić nawet cienia swego pomysłu na e-biznes, „żeby konkurencja nie podsłuchała i nie złożyła podobnej oferty”. – Dziś założenie firmy trwa jeden dzień, nie ma mowy o rozmowie o tym, jakie usługi chcemy świadczyć – twierdzi przedsiębiorca ze Skawiny. Wielu z czekających prowadziło już niejedną firmę. Upewniają się tylko, czy kwoty dotacji lepiej podać w złotówkach czy w euro. Bezpieczniejsze są złotówki. - Najlepiej też nie starać się o maksymalną kwotę 200 tys. euro (lub miliona złotych), bo w razie zmiany kursu mogą być problemy – przekonują. - W całym kraju w tym naborze do podziału jest 135 mln zł – mówi Barbara Malczyk z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. – Nie ma kwot dla poszczególnych regionów. Być może stąd bierze się pewien niepokój składających wnioski - dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL