Podatki

Jak odzyskać po budowie VAT

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Ubieganie się o zwrot podatku za materiały budowlane nie jest trudne, ale wymaga dużej skrupulatności
Kończy się rok i coraz częściej osobom, które wybudowały dom lub wyremontowały mieszkanie, cierpnie skóra na myśl o wniosku, który będą musiały wypełnić, aby odzyskać część poniesionych wydatków. Przeżyciem jest nie tylko przebrnięcie przez sam formularz wniosku (WZM-1) i załączniki do niego (WZM-1A lub WZM-1B), ale i niejednokrotnie wizyta w urzędzie. Tej nie unikniemy, gdy poproszeni zostaniemy o skreślenie „po dobroci” jednej, dwóch czy więcej pozycji z wykazu faktur i wydatków, za które nie przysługuje zwrot podatku.
[srodtytul]Ciężka praca[/srodtytul] – [b]Gdy ostatnio składałam wniosek, pani w urzędzie kazała mi przekreślić kilka pozycji i się przy nich podpisać. Powiedziała, że dzięki temu szybciej dostanę pieniądze. Tak mnie skołowała, że zrobiłam dokładnie to, co chciała. Teraz nie wiem, czy dobrze postąpiłam[/b] – żali się Beata O. z Warszawy.
Prawda jest taka, że zgodnie z [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=C5CF23F86703B730E865A16B752AD302?id=179136]ustawą o zwrocie osobom fizycznym niektórych wydatków związanych z budownictwem mieszkaniowym (DzU z 2005 r. nr 177, poz. 1468 ze zm.)[/link] fiskus ma sześć miesięcy, licząc od dnia złożenia wniosku, na zwrot VAT, jeśli wniosek wypełniony został prawidłowo i żądana przez inwestora kwota do zwrotu nie budzi wątpliwości. Jeśli jest inaczej, urząd sam określa wysokość przysługującego zwrotu w decyzji, którą musi wydać w ciągu wspomnianych sześciu miesięcy. Kolejne 25 dni (od doręczenia decyzji) przyjdzie nam poczekać na zwrot pieniędzy. Te możemy odebrać w kasie urzędu, na poczcie lub otrzymać bezpośrednio na konto w banku – gdzie nam wygodniej. W praktyce więc przy drobnych błędach urzędnicy nakłaniają podatników do poprawiania wniosków na kolanie. Na pytanie, czy jest to słuszne, musi odpowiedzieć sobie jednak każdy z osobna. Przede wszystkim zaś skalkulować, co się bardziej opłaca: otrzymać pieniądze w ciągu, powiedzmy, najbliższego miesiąca po takiej wizycie w urzędzie (choć w nieco niższej wysokości, niż się spodziewaliśmy) czy też pójść na wojnę z fiskusem. Bywa, że oznacza to zamrożenie nawet kilkunastu tysięcy dla kilkudziesięciu czy kilkuset złotych. Bo trzeba czekać na wydanie decyzji, by zaskarżyć ją potem do dyrektora izby skarbowej, a następnie do wojewódzkiego sądu administracyjnego. A to trwa. Decyzja jest tym trudniejsza, że tak naprawdę trudno przewidzieć, jaki będzie efekt naszych rozmów z urzędem skarbowym o poprawności klasyfikacji statystycznej. Jedno jest pewne: jak twierdzą doradcy podatkowi, nie unikniemy mrówczej pracy i dokładnego prześledzenia wykazu materiałów budowlanych z załącznika do [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=185957]obwieszczenia ministra transportu i budownictwa z 30 grudnia 2005 r. (DzUrz MTiB z 2006 r., nr 1, poz. 1)[/link]. Dlatego radzą, jeśli tylko portfel na to pozwala, kupować materiały w dużych składach budowlanych, które podają symbole PKWiU (tj. Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług) na fakturach. A to zwiększa szansę na odzyskanie włożonych w remont czy budowę pieniędzy. Zgodnie bowiem z prawem [b]fiskus zwraca tylko VAT zapłacony przy kupnie materiałów, na które stawka wzrosła po 1 maja 2004 r. z 7 do 22 procent[/b]. [b]Biorąc fakturę, dbajmy o to, aby sprzedawca podał na niej symbol klasyfikacji statystycznej.[/b] To zaoszczędzi nam wiele czasu, który musielibyśmy poświęcić na wracanie do sklepu, by uzupełnić fakturę, pisanie do producenta czy samodzielne szukanie konkretnego materiału w wykazie. [srodtytul]Opinia może pomóc[/srodtytul] [b]Ci, którzy nie są pewni symbolu PKWiU, jaki powinni podać we wniosku, mogą wystąpić o opinię do Ośrodka Standardów Klasyfikacji Urzędu Statystycznego w Łodzi.[/b] To jedyny urząd w kraju, do którego możemy się zwrócić o zaklasyfikowanie towaru lub usługi. Co ważne, nie trzeba wcale być producentem, aby o taką opinię wystąpić. Wystarczy, że jesteśmy nabywcą towaru lub usługi. Informacje dostępne są na stronie internetowej ([link=http://www.stat.gov.pl/lodz/223_PLK_HTML.htm]www. stat.gov.pl/lodz/223_PLK_ HTML.htm[/link]). Dopiero mając taką opinię klasyfikacyjną, możemy walczyć z fiskusem. [srodtytul]Uwaga na limity [/srodtytul] Warto też pamiętać, że wysokość zwrotu zależy od rodzaju inwestycji, na którą ponieśliśmy wydatki (czy wymagała pozwolenia na budowę czy nie, jak np. remont), i tego, czy w przeszłości nie korzystaliśmy z ulg mieszkaniowych. Małżonkowie korzystają z jednego limitu, podczas gdy np. każda z osób żyjących w konkubinacie ma prawo do oddzielnego. Ważne jest tylko, aby faktury były wystawiane na obie te osoby, bo wtedy mogą się podzielić wydatkami po połowie. [ramka][b]Komentuje Iwona Kaczanowska, doradca podatkowy w spółce MDDP[/b] Przepisy ustawy mówią o jednym limicie zwrotu VAT, który obowiązuje w okresach pięcioletnich. Nie mówią natomiast nic o jednej inwestycji. Nie widzę więc przeszkód, aby przez kolejnych dziesięć czy 15 lat odzyskiwać VAT od wybudowanego po 2004 r. domu jednorodzinnego, którego budowa i wykończenie były bardzo kosztowne. Tak samo jak nie ma przeszkód, aby się teraz ubiegać o częściowy zwrot nakładów poczynionych w latach poprzednich, ale – jak wymaga ustawa – na podstawie faktur wystawionych po 1 maja 2004 r. [/ramka] [i] masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=g.lesniak@rp.pl]g.lesniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL