Historia

Strategia i taktyka: sowiecki Blitzkrieg

W teorii sowiecka strategia ofensywna w latach 1944 – 1945 na froncie wschodnim przypominała działania niemieckich zagonów pancernych z pierwszego okresu wojny.W rzeczywistości była to jednak toporna wersja Blitzkriegu
Wielkie masy wojska (piechota, artyleria i czołgi) skoncentrowane na wybranych wąskich odcinkach frontu wyprowadzały falowe ataki w celu przełamania frontu. Po wybiciu luk w niemieckiej obronie do akcji wchodziły odwodowe pancerne grupy manewrowe realizujące dalekie cele operacyjne.
Latem 1944 roku, podczas operacji „Bagration”, przewaga Armii Czerwonej w artylerii na odcinkach przełamania sięgała 35:1. Podczas dwóch ostatnich ofensyw – zimowej i wiosennej – w 1945 roku na głównych kierunkach uderzenia na kilometr frontu przypadało aż 6 – 7 batalionów piechoty, 250 – 300 dział i moździerzy, 30 – 80 czołgów i dział pancernych oraz cztery – sześć kompanii saperów!Niemieckie dywizje obsadzające odcinki frontu o długości od 15 do 30 km nie były w stanie wytrzymać naporu skomasowanych oddziałów radzieckich. Mimo to jednostki Wehrmachtu niemal do końca wojny wykazywały wyższość taktyczną nad przeciwnikiem i stawiając zacięty opór, często zmuszały go do uruchomienia odwodów manewrowych dla wzmocnienia oddziałów przełamujących. Największym problemem Armii Czerwonej było zapewnienie odpowiedniego wsparcia artylerii w kolejnych fazach natarcia. Wchodzące w lukę we froncie sowieckie korpusy pancerne i zmechanizowane nie mogły liczyć na pomoc wielkich mas artylerii i musiały im wystarczyć własne pułki dział i moździerzy.
W reakcji na sowieckie włamania Niemcy wykonywali przeciwuderzenia jednostkami pancernymi. W rezultacie dochodziło do kilkudniowych bitew pancernych, w których Wehrmacht skutecznie wykorzystywał swoją przewagę jakościową w sprzęcie i w wyszkoleniu załóg. W sierpniu 1944 roku w bitwie pod Warszawą Sowieci stracili trzykrotnie więcej wozów bojowych niż Niemcy. Mogli sobie na to pozwolić, bo ich przewaga w ludziach i sprzęcie rosła z miesiąca na miesiąc. Wojna na kilku frontach nie pozwalała Niemcom na zebranie dostatecznie silnych odwodów, które mogłyby zatrzymać sowieckie ofensywy. W efekcie kontruderzenia sprowadzały się tylko do stępienia szpic wroga i zyskania czasu na ustabilizowanie frontu wzdłuż kolejnych linii obronnych. Armii Czerwonej ułatwiały zadanie błędne decyzje Hitlera, który ingerując w planowanie operacji, rozstawiał pancerne odwody z dala od zakładanych kierunków sowieckich ofensyw.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL