Świat

Historia powinna być tylko jedna

Moskwa
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rosjan coraz bardziej interesuje historia – wynika z najnowszego sondażu.60 proc. Rosjan uważa, że powinna istnieć jedyna niepodważalna wersja historii, a 79 proc. – że należy wprowadzić jako obowiązkowy jeden podręcznik – wynika z najnowszego sondażu ośrodka badania opinii publicznej WCIOM
Tylko 31 proc. twierdzi, że każde pokolenie ocenia historię inaczej, ze względu na pojawiającą się nową wiedzę, otwieranie archiwów, zmiany społeczne. Liczba osób deklarujących swoje zainteresowanie tym tematem wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat z 39 do 62 proc. Niewątpliwie wpłynęła na to kampania historyczna, która przetoczyła się przez rosyjskie media przy okazji 70. rocznicy paktu Ribbentrop-Mołotow i wybuchu II wojny światowej. Sondaż przeprowadzono wkrótce potem – na początku października.
„Rosjanie cierpią na schizofrenię masowej świadomości” – ocenia portal Gazeta.ru. „Odpowiedzi są wewnętrznie sprzeczne. Z jednej strony nie można zmieniać interpretacji poszczególnych wydarzeń, z drugiej – należy wszystkich sprowadzić do wspólnego mianownika prawdy historycznej” – ocenia na łamach gazety historyk Aleksiej Kara-Murza.
Według politologa Dmitrija Orieszkina poszukiwanie jedynej słusznej wersji historii to efekt mitu, że „naród był silny, kiedy był zjednoczony”. – W czasie, do którego oficjalna propaganda się odnosi, czyli ZSRR, wcale nie byliśmy ani jednością, ani siłą. Także wówczas, czego dzisiaj nie chce się wspominać, historia nie była jednolita. Ludzie znikali ze zdjęć, a wczorajszy przyjaciel mógł się momentalnie stać wrogiem, jeśli tak zadecydował Stalin – mówi „Rz”. I dodaje: – Takim „ujednolicającym” nastrojom sprzyja zmęczenie pluralizmem, które sztucznie podkręca władza, wieszając psy na latach 90. Praktyka potwierdza niechętny stosunek Rosjan do zmian historycznych interpretacji. – Najpierw uczyli nas, że Stalin był ojcem narodu. Potem, w czasach pieriestrojki i w latach 90. powiedzieli, że był zbrodniarzem. Ale skąd mam wiedzieć, że znowu nas nie okłamali? – mówił mi niedawno Michaił, informatyk z Moskwy. Rosja, broniąc swojego spojrzenia na historię, wskazuje dookoła jej falsyfikatorów. To m.in. kraje bałtyckie, Ukraina, także Polska. Moskwa oskarża je o nieprawidłową interpretację wydarzeń II wojny światowej i epoki sowieckiej. Kilka miesięcy temu prezydent Dmitrij Miedwiediew powołał nawet komisję do walki z fałszowaniem historii na niekorzyść Rosji, co miało utwierdzić Rosjan w przekonaniu, że jest z czym walczyć. – Te próby obrony sowieckiego mitu nie wytrzymają zderzenia z rzeczywistością. Wciąż jest 40 proc. zwolenników historycznego pluralizmu – mówi Orieszkin. [i]—Justyna Prus z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL