Polityka

Biały Dom martwi się Kamińskim?

W Wielkiej Brytanii Michał Kamiński nazywany jest antysemitą i homofobem. Wypomina mu się przeszłość w faszyzującym NOP. Z kolei wśród polskiej narodowej prawicy europoseł nie ma zbyt wysokich notowań. Ojciec Tadeusz Rydzyk wzywał nawet przed ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego, by na niego nie głosować
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Dotąd głównie brytyjskie media nazywały europosła PiS antysemitą. Teraz zajęła się nim Hillary Clinton
Administracja Baracka Obamy jest zaniepokojona związkami torysów ze „skrajną prawicą” w Polsce – twierdzą brytyjskie media. Szefowa amerykańskiej dyplomacji poruszyła tę sprawę podczas swojej ostatniej wizyty w Wielkiej Brytanii – poinformował wydawany w Londynie „The Jewish Chronicle”. Hillary Clinton swoje obiekcje co do współpracy konserwatystów z politykami oskarżanymi o antysemityzm miała też wyrazić podczas wczorajszego spotkania w Waszyngtonie z szefem dyplomacji w brytyjskim gabinecie cieni Williamem Hague’em.
Biały Dom mają niepokoić związki torysów z... europosłem PiS Michałem Kamińskim. [srodtytul]Poważne zarzuty[/srodtytul]
Europoseł PiS od kilku miesięcy jest najbardziej znanym polskim politykiem w Wielkiej Brytanii. Część mediów oraz politycy rządzącej Partii Pracy nie mówią już o nim inaczej jak „antysemita” czy „homofob”. Zaczęło się w lipcu podczas wyborów wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. Nowa frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (oprócz PiS należą do niej też m.in. brytyjscy torysi i czeska ODS) jako swojego kandydata zgłosiła właśnie Kamińskiego. Przepadł w głosowaniu, gdyż europosłowie woleli poprzeć torysa Edwarda McMilliana-Scotta, który wystartował wbrew międzypartyjnym ustaleniom. Aby zachować jedność świeżo utworzonej frakcji konserwatyści zaproponowali Kamińskiemu jej przywództwo. To wywołało na Wyspach burzę. Prasa wypomniała mu członkostwo w faszyzującym Narodowym Odrodzeniu Polski, nawoływanie do nieprzepraszania za Jedwabne oraz krytyczne wypowiedzi pod adresem homoseksualistów. – Jeśli Michał Kamiński rzeczywiście mówił takie rzeczy o Jedwabnem, to oznacza, że jest on ignorantem, który nie zna historii swojego kraju ani rozmiaru tragedii, która dotknęła Żydów – mówi „Rz” George Schwab, prezes nowojorskiego National Committee on American Foreign Policy, ocalały z Holokaustu. – Konserwatyści współpracując z tego typu ludźmi sprawiają, że Churchill przewraca się w grobie. Działacze żydowscy zaczęli nawoływać przywódców Partii Konserwatywnej do zerwania wszelkich kontaktów z europosłem. – W przeciwnym razie będzie wyglądało na to, że tolerują tego rodzaju poglądy – grzmiał rabin Barry Marcus z Centralnej Synagogi w Londynie. Jeszcze ostrzej wypowiedział się szef brytyjskiego MSZ David Miliband, który podczas dorocznej konwencji Partii Pracy nazwał Kamińskiego „antysemitą” i „człowiekiem o neonazistowskiej przeszłości”. Natomiast dziennik „The Independent” przypomniał spotkanie Kamińskiego z chilijskim generałem Augusto Pinochetem (w 1999 roku wraz z Markiem Jurkiem i Tomaszem Wołkiem odwiedził przebywającego w areszcie domowym). Sam Michał Kamiński twierdzi, że stał się ofiarą nagonki lewicowych mediów i kampanii Partii Pracy. – Ja się brzydzę antysemityzmem i zarzucanie mi antysemityzmu jest czymś, co mi uwłacza. Jako chrześcijaninowi, jako Polakowi. To narusza moją godność – mówi „Rz” europoseł PiS. Twierdzi, że brytyjskie media specjalnie przeinaczają dotyczące go fakty. [srodtytul]NOP się nie wstydzę[/srodtytul] Kamiński jako licealista należał w końcu lat 90. do NOP. – Nie uważam, że muszę się tego wstydzić. Ta organizacja stała się skrajnie prawicowa w czasach, gdy ja już dawno w niej nie byłem – mówi europoseł. – W 1989 roku nie mogła być kontrowersyjną skoro Stefan Niesiołowski i Wiesław Chrzanowski zaakceptowali ją jako jednego z założycieli ZChN. Podobnie odrzuca zarzuty, że bagatelizował wydarzenia w Jedwabnem. – Mówiłem dokładnie to, co w tym czasie mówił premier Buzek. Że ta zbrodnia jest straszna, że się za nią wstydzę, że nigdy nie powinna mieć miejsca – tłumaczy Kamiński. – I że nie wolno za nią obwiniać całego narodu. To nie naród polski dokonał tej zbrodni.  Jednak brytyjskie media przypominają wywiad, którego jako poseł AWS udzielił „Naszej Polsce”. Mówił m.in., że przeprosić za Jedwabne może pod warunkiem iż „będę wiedział, że ktoś ze strony żydowskiej przeprosi za to, co robili Żydzi w czasie okupacji sowieckiej od 1939 do 1941 r. Za masową kolaborację ludności żydowskiej z okupantem sowieckim, za zwalczanie polskiej partyzantki na tamtym terenie. Wreszcie – za mordowanie Polaków”. Kamiński twierdzi, że tamta jego wypowiedź została zmanipulowana. [srodtytul]Zapłata za cynizm?[/srodtytul] Kamińskiego bronią też partyjni koledzy. – Ataki laburzystów na niego wynikają z konfliktu politycznego w Wielkiej Brytanii i bardzo słabej pozycji Partii Pracy – mówi rzecznik PiS Mariusz Błaszczak. – Atakując konserwatystów w populistyczny sposób, usiłują zbudować sobie poparcie. Zarzuty pod adresem Michała są zupełnie bezpodstawne, to oszczerstwa, które mam nadzieję znajdą sprawiedliwe rozstrzygnięcie w sądzie. – Znam Michała od wielu lat i jeśli miałby być kwintesencją polskiego antysemityzmu, to niech Pan Bóg da wszystkim takich antysemitów – dodaje poseł Joachim Brudziński (PiS). – Wiem od kolegów, którzy działali wcześniej z nim w ZChN czy AWS, że reprezentując poglądy narodowe, na pewno nie reprezentował poglądów antysemickich – twierdzi posłanka Grażyna Gęsicka (PiS). W Sejmie nie brakuje jednak posłów, którzy twierdzą, że Kamiński zasłużył sobie na dzisiejszą falę krytyki. – Płaci cenę za swój polityczny cynizm – komentuje jeden z polityków PO. – Na pewno nigdy nie był antysemitą, ale kiedy było mu to na rękę, to wykorzystywał w swojej kampanii sprawę Jedwabnego. – Michał ma takie poglądy, jakie ma przywódca, z którym się akurat związał. Będąc narodowcem w NOP, był bardziej narodowy od Adama Gmurczyka (ówczesnego szefa NOP), będąc w ZChN, stał się katolickim konserwatystą, a w PiS jest chadekiem – ironizuje poseł PiS. Paradoksalnie Kamiński wśród polskich narodowców nie ma wysokich notowań. Nie należy też do ulubieńców środowiska Radia Maryja, nie był częstym gościem rozgłośni. O. Tadeusz Rydzyk na antenie wzywał wręcz, by nie głosować na niego w ostatnich wyborach do europarlamentu. – Ja bym w Warszawie nie na pierwsze miejsce głosował – mówił redemptorysta i dodawał, że „trzeba wysyłać (do Brukseli) ludzi przyzwoitych”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL