Media i internet

Dobrze, że są kupujący

Rafał Oracz, dyrektor generalny CR Media Consulting
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
- Jedyne, co jest pewne na rynku prasy, to to, że będzie się teraz cały czas zmieniać - Rafał Oracz, dyrektor generalny CR Media Consulting
[b]"Rz":[/b] Czy zawirowania, jakie ostatnio było widać na prasowym rynku w Polsce – zamknięcie części gazet wchodzących w skład „Polski The Times”, wymiany tytułów między Edipresse i Marquardem, połączenie „Dziennika” z „Gazetą Prawną” – to przejaw kryzysu gospodarczego czy kryzysu na rynku czytelniczym?
[b]Rafał Oracz:[/b] Akurat „Polska” pewnie zdecydowałaby się na taki ruch niezależnie od tego czy trwa kryzys, czy mamy prosperity, tego ruchu nie wiązałbym z kryzysem gospodarczym. Pozostałe wydarzenia są już z nim jednak na pewno związane [b]W przyszłym roku można się spodziewać kolejnych wydarzeń?[/b]
Jedyne, co jest pewne na tym rynku, to to, że będzie się teraz cały czas zmieniać. Wiele zależy od założeń, jakie poczynią wydawcy. Jeżeli np. nowy właściciel „Przekroju” zakłada, że podniesie jego sprzedaż do 150 tys. egz., zapewne poniesie porażkę. Gdyby jednak założył niższą sprzedaż tego samego magazynu, np. 50 tys. egz., ale za wyższą cenę, miałoby to większe szanse. Trzeba jednak pamiętać, że to w prasie wciąż widać prawdziwe pieniądze. Internet, o którym tak wiele się teraz mówi, wciąż generuje małe wpływy. Nie należy więc histeryzować, mówiąc o rynku prasowym, tylko przemyśleć model działania prasy. Może nie należy już stawiać dziś na duże zasięgi, ale więcej uwagi poświęcać zawartości. Gazety nie powinny ścigać się z Internetem i zamieszczać coraz więcej zdjęć – są przecież po to, żeby je przede wszystkim czytać. Prasa nie utrzymuje się wyłącznie z reklam – ma wpływy ze sprzedaży, a więc daje wydawcom także inne możliwości zarabiania. Wydawcy powinni też odejść od definiowania rynku poprzez rozdzielanie swojej działalności online i w wydaniach papierowych, ale traktować obie te działalności po prostu jako sposób dystrybucji swoich treści. [b]Lepiej w ciężkich czasach sprzedać taki tytuł jak np. „The Observer” czy go za wszelką cenę chronić?[/b] Wszystko zależy oczywiście od sytuacji wydawcy. Jeśli jednak ktoś już jakiś tytuł sprzedaje i znajduje się nabywca, to dobrze. Znacznie gorzej, kiedy ktoś zamyka tytuł, bo nie ma kupującego. To dobrze, że są zainteresowani zakupem wystawianych na sprzedaż tytułów – to świadczy, że wciąż ma znaczenie wartość marek tych gazet.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL