Telewizja

Krwawa jatka u Coenów

PAT
Postmodernizm – to określenie zrobiło karierę przede wszystkim w kinie. Jeśli czegoś nie rozumiemy, jeśli w jednym filmie sekwencje komediowe kończą się niespodziewanie krwawą jatką, to jest to właśnie stuprocentowy postmodernizm.
Słowo-worek, w którym zmieszczą się wszystkie śmiecie. W takim rozumieniu postmodernistyczne było „Miasteczko Twin Peaks” Lyncha i jego stajni, a przede wszystkim wytwory Tarantino i Rodrigueza. Ale bracia Joel i Ethan Coenowie ten rodzaj kina zastosowali pierwsi. Taka była ich „Ścieżka strachu” czy „Barton Fink”.
Byli subtelniejsi od Tarantina, hamowali wodze swej sadystycznej fantazji. Gdy on ich przebił, zrealizowali „Fargo” z prowadzącą śledztwo średnio rozgarniętą policjantką w siódmym miesiącu ciąży i tępym bandziorem szwedzkiego pochodzenia przepuszczającym kumpla przez maszynkę do mięsa. I nagle się okazało, że z nowatorów stali się epigonami. Choć w „Fargo” podpierają się autentycznością opowiedzianej historii, to bynajmniej nie poprawia to sytuacji. Być może miało to być „kino absurdu”, ale okrutny realizm poszczególnych scen zbyt boleśnie ociera się o rzeczywistość. Joel Coen dostał w Cannes nagrodę za reżyserię; Oscarami nagrodzono Frances McDormand za najlepszą rolę kobiecą, a obu braci za scenariusz.
[i]wtorek | Fargo | 1.10 | tvp 2 | Dramat sensacyjny. USA, W. Bryt. 1996[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL