Orzecznictwo

Nie będzie wysokich kar za brawurową jazdę

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Zintegrowana sieć fotoradarów, która miała pomóc w walce z drogowym piractwem, nie powstanie w maju przyszłego roku – to skutek wyroku TK
Wprawdzie prezydent kwestionował tylko cztery przepisy noweli [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=C420AAEDBFA74E382857555E14A5ED25?id=178080]kodeksu drogowego[/link], z których Trybunał przyznał mu wczoraj rację w trzech, jednak nie wejdzie w życie cała ustawa ([b]Kp 4/09[/b]).
Co to oznacza dla kierowców? Nie będzie wysokich kar pieniężnych za przekroczenie prędkości i utraty prawa jazdy za niezapłacone mandaty. Nie powstanie też zintegrowany system fotoradarów, który w ciągu zaledwie kilku godzin miał wystawiać kary za przekroczenie prędkości. Nowela kodeksu drogowego, która za cel stawiała sobie skuteczną walkę z piratami drogowymi, miała wejść w życie w maju 2010 r. (szczegóły patrz ramka). Trybunał badał sprawę w pełnym składzie, a zdanie odrębne zgłosił sędzia Zbigniew Cieślak. [srodtytul]Niestaranny parlament[/srodtytul]
– Nowela nie może wejść w życie – mówiła sędzia Ewa Łętowska. Jako powód podała niedostateczną sprawność legislacyjną ustawodawcy. – Trybunał nie staje w obronie piratów drogowych, tylko obywateli, którym ustawodawca nie zagwarantował należytych gwarancji obrony ich praw – uzasadniała sędzia Łętowska. Chodzi o to, że zamieniając mandaty karne za przekroczenie prędkości na kary pieniężne, [b]ustawodawca przeniósł odpowiedzialność za to wykroczenie z drogi karnej na administracyjną.[/b] W ostatniej chwili w Sejmie do kar pieniężnych dołożono jeszcze punkty karne (które zresztą i dziś obowiązują). Okazało się jednak, że po wyeliminowaniu w takim postępowaniu przepisów procedury w sprawach o wykroczenia obywatel, który przekroczyłby prędkość z powodu tzw. stanu wyższej konieczności (np. wioząc ciężko chorego do szpitala), nie miałby szansy na zmianę decyzji administracyjnej. [srodtytul]Nadmierny fiskalizm[/srodtytul] Trybunał zarzucił też kilku przepisom noweli nadmierny fiskalizm i brak proporcjonalności kary wobec naruszenia przepisów o dopuszczalnej prędkości. Tak było w artykule przewidującym utratę samochodów, którymi przekroczono prędkość, nawet jeżeli nie były własnością osoby kierującej. Racji ustawodawcy bronił wczoraj przed Trybunałem poseł Stanisław Chmielewski. Przekonywał, że zmieniającemu zasady odpowiedzialności za zbyt szybką jazdę ustawodawcy przyświecał jeden cel: poprawa bezpieczeństwa. [wyimek]31 proc. wszystkich wypadków spowodowała nadmierna prędkość pojazdu[/wyimek] [b] – Aby podjąć skuteczną walkę z piratami, kara musi być szybka i nieuchronna – mówił. [/b] Andrzej Duda, minister w Kancelarii Prezydenta, przekonywał, że bezpieczeństwo na polskich drogach nie jest też obojętne Lechowi Kaczyńskiemu, ale walka z plagą piractwa, zdaniem głowy państwa, musi zachowywać standardy konstytucyjne. Racje prezydenta popierał przedstawiciel prokuratora generalnego. W jego opinii nowela powinna zostać uznana za niekonstytucyjną z powodu niedochowania ustawowego trybu uchwalania. Chodzi o to, że w trakcie prac posłowie nie zwrócili się o opinię do Krajowej Rady Sądownictwa, a nowe przepisy mają wpływ na funkcjonowanie sądów i zakres immunitetu sędziowskiego (dziś sędziowie za wykroczenia odpowiadają tylko dyscyplinarnie, kary administracyjne musieliby zaś płacić jak każdy obywatel). [ramka][b]Co nowego czekało kierowców[/b] - zamiast mandatów karnych za przekroczenie prędkości piraci drogowi płacić mieli dużo wyższe od dzisiejszych kary pieniężne np. 700 zł za przekroczenie prędkości w mieście o ponad 50 km. (mandat wynosi 500) - powstać miało Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (zintegrowana sieć fotoradarów), które wystawiałoby „mandat” w kilka godzin (dziś trwa to tygodniami) - karanie kierowców przeszłoby do rąk głównego inspektora transportu drogowego (dziś zajmuje się tym policja) - za niezapłacone kary kierowca traciłby prawo jazdy (o tym, na jak długo, decydowałaby kwota zaległości) - odwołania od kar pieniężnych trafiałyby do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (bo w stolicy jest siedziba GITD) - kierowca, który zgodziłby się na zapłacenie kary, nie dostawałby punktów karnych[/ramka] [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.lukaszewicz@rp.pl]a.lukaszewicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL