Kraj

Każde miasto chce mieć swoją gwiazdę

Artur Żmijewski w specjalnie wydanym albumie opowiada o ciekawych miejscach Świętokrzyskiego
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Regiony wykorzystują do promocji celebrytów prawdziwych i wymyślonych: od aktorów po postaci z powieści
– Kiedy otworzą autostradę, to może powstaną u nas nowe inwestycje. Ludzie z Katowic i Rybnika mogliby tu zamieszkać – mówi „Rz” Mariusz Adamczyk, wójt 12-tysięcznej gminy Godów na Śląsku. Jak chce przyciągnąć uwagę inwestorów? Jego gminę będą promować aktorzy Franciszek Pieczka i Marian Dziędziel. – Obaj stąd pochodzą i chwalą sobie naszą okolicę. Chętnie przyjęli propozycję – cieszy się wójt.
[wyimek]Znani, którzy promują swoje rodzinne miasto, często robią to za darmo[/wyimek] Gwiazdy zagrają w filmie, który trafi na portal internetowy Godowa. Na jego produkcję gmina wydała zaledwie 2 tys. zł dzięki temu, że aktorzy nie zażądali gaży. Jak podkreślają specjaliści od marketingu, to dobry kierunek. – Wykorzystanie celebryty pozwala miastu zaistnieć. Ludzie zaczynają się zastanawiać, gdzie leży ta miejscowość, którą wspiera swoim wizerunkiem znana twarz – mówi Magdalena Florek, ekspert ds. marketingu miejsca. – Pozytywne skojarzenia przechodzą z celebryty na miasto, które promuje.
[srodtytul]Gwiazda przyciągnie swoich fanów [/srodtytul] Regionalna Organizacja Turystyczna (ROT) z Kielc do promocji Świętokrzyskiego zaangażowała całą plejadę gwiazd. W wydanym niedawno albumie o ciekawych miejscach regionu opowiadają m.in. piosenkarz Andrzej Piaseczny, trener drużyny szczypiornistów Bogdan Wenta, aktor Artur Żmijewski czy tancerka Edyta Herbuś. – Pochodzę z Kielc i do ziemi świętokrzyskiej mam ogromny sentyment. Góry Świętokrzyskie są przepiękne, mamy też niezwykłe kamieniołomy – zachwala zalety regionu Herbuś. – Byłoby szkoda, gdyby wszystkie te atrakcje pozostały nieodkryte przez turystów. Anna Drzewiecka z ROT liczy na to, że celebryci wypromują region. – Każda z 15 zaproszonych przez nas gwiazd ma swoich fanów. Myślę, że dzięki tej kampanii to właśnie oni zainteresują się naszym regionem – mówi „Rz”. Na udział w kampanii Rzeszowa zgodził się zespół popowy Pectus. W marcu w wielu miejscach w kraju zawisły billboardy, na których muzycy polecają miasto. A w radiu i telewizji pojawiły się spoty reklamowe. Zespół umieścił także logo Rzeszowa na okładce swojej płyty. – Gdy padła propozycja, nie zastanawialiśmy się ani chwili – mówi „Rz” lider zespołu Tomasz Szczepanik. – Utożsamiamy się z naszym miastem. Poznaliśmy się w rzeszowskim Instytucie Muzyki. Tutaj mieliśmy pierwsze próby, koncerty, tu odbieraliśmy nagrody – opowiada. Nawet w rozmowie z „Rz” zachęca do odwiedzenia stolicy Podkarpacia. – Nasze miasto jest przyjazne, czyste, schludne i bezpieczne. Uwielbiam spacery po rzeszowskich bulwarach, o których powstała nawet piosenka „Spacer” z naszej debiutanckiej płyty – mówi Szczepanik. Dlaczego Rzeszów wybrał akurat Pectusa? – Otworzyły się przed nimi bramy show-biznesu – mówi Mariusz Sidor z rzeszowskiego Wydziału Promocji Kultury i Sportu. – Chcemy, by Rzeszów był postrzegany jako miejsce, które daje dobry start w przyszłość. Według Sidora już widać efekty kampanii. Press Service (monitorujący media) wyliczył, że stolica Podkarpacia częściej pojawiała się w mediach. [srodtytul]Bez honorarium[/srodtytul] Gwiazdy promujące miasto, z którym są związane np. pochodzeniem, często rezygnują z honorarium. – Zapłacić musieliśmy tylko za sesje zdjęciowe i wydanie albumu – cieszy się Anna Drzewiecka z Kielc. Podobnie było w przypadku zeszłorocznej kampanii Gdyni, którą wsparła swoim wizerunkiem znana aktorka Anna Przybylska, gdynianka. Billboardy promujące cykl imprez Gdyni organizowanych pod hasłem „Mistrzostwa Świata w Odpoczywaniu” rozwieszono niemal w całym kraju. – Pani Ania powiedziała, że czuje się wyróżniona, że może promować swoje miasto – wspomina rzeczniczka Gdyni Joanna Grajter. Ale są tacy, którzy nie czekają na zaproszenie. Lider zespołu Myslovitz Artur Rojek promuje swoje miasto Mysłowice na własną rękę. W tym roku już po raz czwarty zorganizował festiwal muzyki alternatywnej Off Festival. W ciągu kilku dni przez miasto przewinęło się 8 tys. fanów z kraju i z zagranicy. Rojek szacuje, że za promocję w mediach, którą Mysłowice mają przy okazji festiwalu, miasto musiałoby zapłacić kilka milionów złotych. – Cieszę się, gdy coś się udaje – mówi „Rz” Artur Rojek. – Chociaż moim marzeniem jest, by pojawili się decydenci, którzy potrafiliby to wykorzystać. I dopowiada, że gdyby miasto chciało wydać przewodnik po Mysłowicach śladami Rojka, chętnie zgodziłby się na udział w projekcie. – Ale wątpię, by ktoś wpadł na taki pomysł – przyznaje. – Wspieramy Off Festival finansowo – twierdzi Katarzyna Szymańska z biura promocji Mysłowic, ale dodaje, że na razie nie ma planów promowania miasta z pomocą gwiazd. [srodtytul]Fryzjer z Sieradza[/srodtytul] – Wykorzystanie gwiazdy w kampanii promocyjnej nie jest proste – mówi „Rz” Joanna Grajter, rzeczniczka Gdyni. – To powinien być ktoś, kto czuje, że to jego miasto, a nie osoba wynajęta jak do reklamy musztardy. Wyjaśnia, że w wypadku Gdyni wybór padł na Przybylską, bo to gdyńska patriotka, którą w dodatku można spotkać na plaży czy bulwarze podczas spaceru z dziećmi. Ekspertka Magdalena Florek zauważa, że zdecydowanie się na współczesnego celebrytę bywa ryzykowne. – Kiedy Kazimierz Marcinkiewicz był premierem, Gorzów Wielkopolski chętnie się na niego powoływał i podkreślał, że szef rządu właśnie z tym miastem jest związany – tłumaczy. – Dziś ten zachwyt został mocno ostudzony. Wybór nieżyjącej sławy jest bezpieczniejszy, bo mamy gwarancję, że nie wywoła żadnego skandalu. – Zza grobu już nie napsocą – śmieje się specjalista od marketingu z agencji Fat Baby Leszek Kwiatkowski. A nieżyjących celebrytów promujących miasta nie brakuje. Twarzą austriackiego Salzburga jest Wolfgang Amadeusz Mozart, choć sam kompozytor miasta nie znosił. Współcześni mieszkańcy Salzburga na genialnym muzyku zbijają fortunę. Przeciętny turysta zostawia tam 630 euro dziennie. Fryderyka Chopina, choć na mniejszą skalę, wykorzystuje Żelazowa Wola, gdzie się urodził. Sieradz postawił na mieszkańca swojego miasta, światowej sławy fryzjera Antoniego Cierplikowskiego zwanego Antoinem de Paris, który jako pierwszy ściął długie kobiece włosy i wylansował krótką fryzurę. Miasto ma ambicję stania się centrum światowego fryzjerstwa. Tego lata zorganizowało pierwszy Open Hair Festival – imprezę plenerową z koncertami, pokazami fryzjerskimi i kosmetycznymi. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z pierwszej edycji festiwalu – mówi „Rz” Arkadiusz Kiełbasa z referatu promocji Sieradza. – Przez miasto przewinęło się ok. 10 tys. osób. Sponsorzy już zapowiedzieli, że w przyszłym roku też wesprą imprezę – cieszy się. Kiełbasa zapewnia, że na festiwalu się nie skończy. Sieradz planuje otworzyć kawiarnię, której wystrój będzie nawiązywał do fryzjerstwa i stylizacji włosów, galerię z fryzjerskimi eksponatami z całego świata oraz muzeum poświęconego Cierplikowskiemu. Leszek Kwiatkowski przyznaje, że pomysł Sieradza mu się podoba, chociaż ma pewne obawy. – Cierplikowski nie jest postacią powszechnie znaną, więc miasto będzie musiało włożyć sporo pracy, by go wypromować. Ale dobrze świadczy o autorach kampanii, że szukają czegoś nowego. – To bardzo dobry pomysł – chwali Sieradz Magdalena Florek. – Miastu udało się znaleźć wyjątkową i unikatową postać, która może wspomóc promocję. [srodtytul]Śladami Mocka[/srodtytul] Nie tylko Sieradz sięgnął po gwiazdę światowego formatu. Wrocławski celebryta też jest znany poza granicami kraju. Tyle że nikt go nie widział. Mowa o Eberhardzie Mocku, pracowniku wrocławskiego Prezydium Policji, bohaterze serii kryminałów Marka Krajewskiego, których akcja toczy się w stolicy Dolnego Śląska. Książki Krajewskiego przetłumaczono na 11 języków, więc na wycieczki śladami Mocka, które miasto przygotowało, przyjeżdżają fani z zagranicy, m.in. Niemcy i Włosi. – U Krajewskiego przedwojenny Wrocław jest jednym z bohaterów powieści. Fenomenem jest, że wciąż można pójść do miejsc, w których bywał Mock, i poczuć klimat miasta – mówi Paweł Romaszkan z Wydziału Promocji Wrocławia. Czy Wrocław sięgnie po gwiazdy znane z okładek prasy? – Gdybyśmy mieli Angelinę Jolie albo George’a Clooneya, to może – mówi Paweł Romaszkan. – Ale czy oni mieliby taką moc jak Mock? [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.niewinska@rp.pl]a.niewinska@rp.pl[/mail][/i] [ramka][srodtytul]Trzeba stworzyć dobry duet[/srodtytul] [b]Anna Proszowska-Sala - ekspert komunikacji marketingowej, dyrektor Citybell Consulting [/b] [b]Rz: Dlaczego miasta i regiony sięgają po celebrytów chcąc się wypromować? [/b] Właściwie wybrane znane postaci mogą nadać miejscom i produktom wyższą rangę, wzmacniają historię, którą sprzedajemy. To zasada stara jak świat. Gwiazdy wywołują emocję. To jest bardzo ważne w promowaniu marki, a więc także marki miasta czy regionu. [b]Czy każda znana osoba może wziąć udział w miejskiej kampanii promocyjnej? [/b] Nie każda. Sztuka polega na tym, żeby z miasta i osoby znanej stworzyć dobry duet. Inne skojarzenia budzi Lech Wałęsa, Gunter Grass czy David Lynch, a inne na przykład Doda czy gwiazdy, które w telewizyjnym show tańczą na lodzie. Ważne jest właściwe połączenie skojarzeń z danym miastem, jego ofertą którą chcemy wypromować. Ci, którzy chcą wykorzystać cząstkę splendoru celebrytów muszą właściwie zestawić cechy, z którymi ma kojarzyć się miasto ze znaczeniami jakie są związane z konkretnymi celebrytami i tym co się wokół nich dzieje. [b]A skandalistka Jola Rutowicz? Trudno chyba mieć z nią pozytywne skojarzenia, ale może mogłaby rozsławić jakieś miasto?[/b] Ważne jest, aby współpraca z celebrytą miała uzasadnienie ekonomiczne i strategiczne. Gdyby na przykład w jakimś mieście produktem turystycznym było muzeum programów reality show, to współpraca z panią Rutowicz mogłoby mieć sens. [b]A czy gwiazda reklamująca miasto może mu zaszkodzić? [/b] Może okazać się, że gwiazda "zje" pieniądze przeznaczone na promocję, a nam nie uda się osiągnąć celów jakie sobie założyliśmy. Dzieje się tak, gdy celebryta jest źle dobrany, albo tak wyeksponowany, że bardziej zwraca uwagę na siebie niż na miasto, które promuje. [b]Czy przykładem dobrej kampanii były billboardy Gdyni z aktorką Anną Przybylską?[/b] To była niezła kampania, dobrze rozpoznawalna i kojarzona z Gdynią. Badania skuteczności pokazały, że dobrze zapamiętano również Annę Przybylską. Słabiej - główny produkt całej kampanii jakim była marka" Mistrzostwa Świata w Odpoczywaniu", pod którą kryły się znakomite imprezy kulturalne w Gdyni. [b]A przekłady złych kampanii z udziałem celebryty? [/b] Oczywiście takich też nie brakuje. Ale nie będę wskazywać przykładów, bo nie chodzi o to, żeby krytykować miasta. Zachęcam przede wszystkim do zastanowienia się nad tym, czym ma być marka naszego miasta, jakie wartości ma za sobą nieść. [b] Kto najlepiej korzysta z gwiazd występujących w kampaniach promocyjnych? [/b] Myślę, że warto popatrzeć na przykład Luizjany. Co roku do swoich kampanii zaprasza znane postacie z różnych dziedzin: muzyków, piosenkarzy,dziennikarzy, pisarzy, znanych szefów kuchni. Ich wizerunek wykorzystywany jest w publikacjach Luizjany czy w portalach internetowych. W prasie gwiazdy Luizjany opowiadają o swoich ulubionych miejscach, krajobrazach, festiwalach, koncertach czy ofercie sportowej. Mówią o rzeczach które trudno znaleźć w tradycyjnych przewodnikach. Podobnie postępuje Nowy Jork. [b]A w Europie? [/b] Czeska Praga jest znakomitym przykładem miasta, które świadomie wykorzystuje gwiazdy. Czeska Organizacja Turystyczna powołała w swoich strukturach specjalny zespół, który śledzi hollywoodzkie produkcje filmowe i zabiega o sprowadzenie ich do Pragi. To nie przypadek, że zdjęcia do takich filmów jak "Tożsamość Bourne'a" czy "Wanted. Ścigani" powstawały w Pradze. Dzięki temu Praga promuje się za sprawą filmów, dla których stanowi scenerię. Takie produkcje sprawiają, że w mieście pojawiają się gwiazdy wielkiego formatu dzięki czemu Praga zyskuje światowy rozgłos. Lifestylowa prasa pisze o tym, że w Pradze gości Angelina Jolie, Matt Damon czy Brad Pitt. Gwiazdy te często wracają do Pragi, a ta może dzięki temu liczyć na rozgłos i opinie miasta w którym bywają gwiazdy. [i]rozmawiała Agnieszka Niewińska[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL