Praca

Mniej rygoru za większe pieniądze

Michał Bożek, operator filmowy z Krakowa, ma za sobą pracę w korporacji i mówi, że nie chciałby już wracać do tej formy zatrudnienia
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Freelancer to zwykle 30-letni mężczyzna. Zarabia ponad 8 tys. miesięcznie na rękę. Działa w IT, reklamie i mediach
Wolnym strzelcem jest się z wyboru lub po stracie posady – z konieczności. Jednak nawet w przymusowej sytuacji nie ma sensu zakładać porażki w nowej roli. Lista branż, które szukają wolnych zawodowców z roku na rok się wydłuża.
Freelancing to popularny sposób zarobkowania w Europie. Według portalu Freeagentcentral.com najwięcej freelancerów mieszka w Wielkiej Brytanii i w Holandii. W Polsce szacuje się, że w zależności od branży nawet co piąte zlecenie wykonują freelancerzy. Dla pracodawcy atutem wolnych strzelców jest to, że płaci się im za wykonaną usługę, bez dodatkowych kosztów pracy. W dodatku w każdej chwili można zrezygnować z ich usług.
Jak wynika z sondy „Rz”, prawie co drugi nasz czytelnik gotów byłby zostać wolnym strzelcem, gdyby dzięki temu mocno wzrosły jego zarobki. Według naszych danych średnie obroty dobrego specjalisty sięgają rocznie od 120 tys. do 150 tys. zł, a jego opodatkowanie, jest uprzywilejowane i wynosi 10 proc. od pojedynczego zlecenia. Freelancerami zostają osoby, które cenią sobie swobodę organizacyjną bardziej niż biurowy rygor. Piotr, fachowiec od marketingu internetowego, jest przekonany, że nie sprawdziłby się w pracy w korporacji czy w urzędzie. – Nie potrafię być pracownikiem. Próbowałem trzy razy, ale po kilku miesiącach sam się zwalniałem. Powód był zawsze ten sam – nie układała mi się współpraca z szefem – mówi. Za to z powodzeniem działa jako freelancer, choć i tu są problemy. – Działa się zawsze co najmniej na granicy szarej strefy, a każdy freelancer stara się nie oddać fiskusowi ciężko zarobionych pieniędzy – wyjaśnia Piotr. Jednak nieuczciwe praktyki wcale nie są potrzebne, by zachować w kieszeni więcej pieniędzy. Wystarczy korzystać z możliwości, jakie daje 50 proc. kosztów uzyskania przychodu oraz podwyższone w tym roku progi podatkowe. Mateusz Bożek, operator filmowy z Krakowa, obecnie free-lancer, przez rok pracował na etacie w Telewizji Puls, która wtedy należała do Ruperta Murdocha. – Do tej formy zatrudnienia już bym raczej nie wrócił – mówi. Przede wszystkim dlatego, że ogranicza mu to swobodę działania. – Firma, która daje etat, chce, by pracownik działał wyłącznie na jej rzecz i nie pozwala angażować sił gdzie indziej. Zresztą często nie ma się już czasu na bardziej ambitne przedsięwzięcia – wyjaśnia Bożek. W przypadku operatora z dorobkiem filmowym zawężenie pola działania wyłącznie do dziennikarskich newsów jest mało pociągające. – Będąc free-lancerem, można szukać kompromisu pomiędzy tym, co trzeba robić, by zarabiać na życie, a tym, co bardziej pociągające, ale trudniejsze do osiągnięcia i wymagające większego wysiłku zawodowego – dodaje. Aby to się udawało, trzeba jednak mieć ustaloną pozycję zawodową, a to oznacza przynajmniej paroletnią ciężką pracę. Do freelancerów pracodawcy często docierają nie bezpośrednio, ale przez pośredników, którzy mają z nimi stały kontakt. – W naszej bazie znajduje się 16 tysięcy specjalistów IT, m.in. programistów, projektantów, testerów czy analityków. Obecnie ponad 200 osób pracuje w projektach naszych klientów. Ponieważ współpracujemy z tak dużą grupą, możemy dostarczyć firmom takich specjalistów, jakich na danym etapie projektu naprawdę potrzebują – mówi Marceli Smela, dyrektor generalny wrocławskiej firmy IT Kontrakt, która zajmuje się outsourcingiem kadry IT. Jego zdaniem taka forma współpracy to dla pracodawców duża wygoda i oszczędność; mają stały dostęp do dużego zespołu ekspertów IT, nie musząc zatrudniać ich na etacie. – Z kolei sami freelancerzy zarabiają znacznie więcej niż etatowi pracownicy i mają możliwość szybszego awansu – przekonuje Marceli Smela. To dlatego, że biorą udział w prestiżowych, często międzynarodowych, projektach informatycznych w różnych sektorach, co pozwala zdobyć szybko doświadczenie zawodowe. A doświadczenie w karierze free-lancera jest najważniejsze. Dlatego wolni strzelcy chętnie korzystają z firm, które są ich przewodnikiem po rynku pracy: proponują ciekawe projekty, dbają o ich rozwój zawodowy, prowadzą ich sprawy podatkowe. Mateusz Wojnarowski, założyciel firmy PR Sparing Communication Group, na studiach był wolnym strzelcem. Teraz sam pośredniczy między freelancerami a ich klientami . – Założenie własnej firmy, było moim protestem przeciwko kulturze korporacyjnej – mówi. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki g.raszkowska@rp.pl    
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL