Świat

Bułgarski car znów bez ziemi

Symeon Sakskoburggotski, eksmonarcha i ekspremier, wyprzedaje lasy, które dostał w efekcie budzącej kontrowersje reprywatyzacji. Rząd zapowiada, że odbierze mu zdobyte bezprawnie tereny
Jak doniósł bułgarski dziennik „Sega”, Symeon sprzedał już potajemnie 137 hektarów lasów z 1654, które wcześniej otrzymał. Według gazety były monarcha chce się pozbyć mienia, którym zainteresowały się władze.
Na początku października państwowy urząd leśny zapowiedział podanie Symeona do sądu. Podobno podczas reprywatyzacji po upadku komunizmu były car uzyskał znacznie więcej ziemi, niż mu się należało. O tym, że Symeon wzbogacił się nielegalnie, mówiło się w Bułgarii od lat. Nie brakuje opinii, że były car powrócił do kraju i zaangażował się w politykę wyłącznie po to, by odzyskać swój ogromny majątek. [wyimek]Gdy Symeon utracił polityczne wpływy, urzędnicy zaczęli się dobierać do jego majątku [/wyimek]
Symeon został carem jako sześcioletni chłopiec w 1943 roku, ale wkrótce potem wspierani przez armię radziecką komuniści obalili monarchię i były władca znalazł się na emigracji w Madrycie. Po upadku komunizmu wrócił do kraju i został premierem. Podczas jego rządów w 2003 roku parlament zadecydował o przekazaniu rodzinie królewskiej majątku odebranego jej w 1946 roku. Wkrótce potem pojawiły się oskarżenia, że Symeon wszedł bezprawnie w posiadanie 452 hektarów lasów pod Samokowem. Partia byłego cara, Narodowy Ruch Symeona II, rządziła Bułgarią razem z socjalistami do lipca 2009 roku, kiedy ta nieco egzotyczna koalicja poniosła katastrofalną porażkę w wyborach. Socjaliści dostali zaledwie 13 procent głosów, a partia byłego cara – 3 procent, wobec czego znalazła się poza parlamentem. Symeon Sakskoburggotski znów został wyrzucony na margines życia politycznego. Według niektórych obserwatorów urząd leśny nieprzypadkowo właśnie teraz uznał, że należy się upomnieć o przestrzeganie prawa i odzyskać lasy dla skarbu państwa. Były monarcha stanowczo zaprzeczył w niedawnym wywiadzie dla izraelskiego dziennika „Maariw”, jakoby zaangażował się w bułgarską politykę tylko po to, by odzyskać majątek. „Czy mogę zapakować teraz te nieruchomości do walizki i zabrać je do Madrytu?” – pytał. Podkreślił, że nie tylko on skorzystał na bułgarskiej reprywatyzacji. Zwrócił też uwagę, że lasy były wcześniej zaniedbane, a on wydaje sporo pieniędzy na ich właściwe utrzymanie. „Kiedy podarowałem urzędowi miasta Sofii 90 hektarów, to nikt nie mówił: »Zaraz, zaraz, to przecież nie jest twoje!«” – przypomniał.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL