Świat

Gruzińskie media oskarżają Steinmeiera

Frank-Walter Steinmeier
PAP/EPA
Media w Tbilisi twierdzą, że Gazprom obiecał niemieckiemu szefowi dyplomacji wysokie stanowisko w zamian za lobbowanie na rzecz korzystnego dla Rosji raportu unijnej komisji o przyczynach wojny w Gruzji – pisze rosyjski portal lenta.ru. Niemcy oficjalnie zaprzeczają.
Informacja miała się najpierw pojawić w gruzińskiej agencji Expressnews, a następnie została podchwycona przez gruzińskie kanały państwowej telewizji. Rosjanie mieli także przekupić jednego z niemieckich ekspertów komisji Otto Luchterhandta. Gruzini twierdzą, że to „sprawdzony przez Kreml” sposób dbania o swój wizerunek.
Steinmeiera, który w związku z przegraną w wyborach wkrótce opuści swoje stanowisko i będzie „szukał pracy”, porównują do najbardziej jaskrawego przykładu przyjaźni niemiecko-rosyjskiej Gerharda Schrödera. Kanclerz, który prowadził otwarcie prorosyjską politykę i nazywał Władimira Putina „czystym jak łza demokratą”, po odejściu z gabinetu niemieckiego kanclerza przyjął od Gazpromu ciepłą posadkę w firmie zarządzającej projektem Nord Stream. Rosyjskie media nazywają zarzuty Gruzinów manipulacją. Zareagowała też niemiecka ambasada w Tbilisi, która zarzuty pod adresem Steinmeiera określiła „fałszywymi informacjami” i zażądała ich sprostowania.
Według gruzińskich mediów powołujących się na anonimowe źródła w Moskwie członek unijnej komisji, badającej przyczyny wojny gruzińskiej w sierpniu 2008 roku, profesor prawa Otto Luchterhandt miał otrzymać od Rosjan „dużą sumę pieniędzy”, która rzekomo trafiła na jego konto bankowe w Bonn. Na publikację przygotowywanego przez wiele miesięcy raportu, według którego to Gruzja zaatakowała pierwsza, ale wcześniej została sprowokowana przez Rosję, obie strony – Gruzja i Rosja – zareagowały dość pozytywnie, podkreślając wybrane, korzystne dla siebie fragmenty. MSZ w Moskwie wystąpiło jednak z oświadczeniem zawierającym pewne zastrzeżenia. „Raport zawiera cały szereg dwuznaczności. Przede wszystkim wiele pytań rodzi fragment o jakoby nieproporcjonalnym użyciu siły przez stronę rosyjską. W samym raporcie można z łatwością znaleźć argumenty, które pokazują, że podobne dywagacje mają sztuczny charakter” – pisało MSZ. Co ciekawe, powodem tych dwuznaczności stały się właśnie passusy autorstwa Luchterhandta. „Godny uwagi jest chociażby wywód niemieckiego profesora prawa Luchterhandta, występującego w komisji w charakterze niezależnego eksperta, o tym, że «Rosja może usprawiedliwić swoją operację zbrojną przeciwko Gruzji prawem do samoobrony (art. 51 Karty NZ), a także prawem do wspólnej samoobrony razem z Osetią Południową wobec zbrojnej napaści ze strony Gruzji»” - czytamy w tym oświadczeniu. Gruzini już od dawna oskarżali Luchterhandta o zajmowanie otwarcie prorosyjskiego stanowiska i domagali się usunięcia go z komisji. Bardzo ostro krytykowali jego niedawne wezwanie do międzynarodowego uznania niepodległości Abchazji. Rosyjscy eksperci przyznają, że obie strony prowadziły podczas prac komisji intensywny lobbing, jednak najnowsze oskarżenia Gruzinów są skłonni interpretować raczej jako propagandową manipulację.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL