Edukacja

Doktor ojciec dyrektor

Dzięki obronie o. Tadeusz Rydzyk znów będzie mógł pełnić funkcję rektora Wyższej Szkoły Kultury Medialnej Społecznej w Toruniu
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
W młodości o. Tadeusz Rydzyk miał kłopoty z nauką, zwłaszcza z matematyką. W czwartek obronił doktorat
Już kilkadziesiąt minut przed obroną pracy doktorskiej ojca Tadeusza Rydzyka przed drzwiami sali UKSW w Warszawie, w której miała się odbyć, czekały tłumy jego zwolenników z wpiętymi w klapę miniaturkami moherowych beretów.
– Przyszliście tu tylko po to, żeby kpić! Kto wam o tym powiedział? – denerwowała się na dziennikarzy jedna ze starszych pań, której nie udało się wejść do sali. – Pewnie Chlebowski na cmentarzu! – dodała druga. Dyrektor Radia Maryja o swojej ponad 300-stronicowej pracy doktorskiej zatytułowanej "Apostolski wymiar Radia Maryja w świetle założeń ideowych i programowych. Studium z zakresu teologii apostolstwa" mówił przez kwadrans. Słuchali go również parlamentarzyści, m.in. senator Ryszard Bender. Rydzyk w swoim wystąpieniu podkreślał, że media katolickie są dyskryminowane i wciąż muszą toczyć bój o pozostanie w domach chrześcijan. – To jedna z najlepszych prac, jakie czytałem – komplementował prof. Paweł Góralczyk, promotor redemptorysty.
Pozytywnie o. Rydzyka ocenili również recenzenci ks. prof. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i prof. Jacek Salij z UKSW. Werdykt komisji był jednogłośny. Wszystkich 11 jej członków zagłosowało za przyznaniem o. Tadeuszowi Rydzykowi stopnia doktora. A to wzbudziło duży entuzjazm wśród zwolenników Radia Maryja. Były kwiaty, gromkie brawa. Odśpiewano nawet pieśń. Sam Rydzyk z dziennikarzami rozmawiać nie chciał. – Na pewno jest zmęczony i zaskoczony tak dużym zainteresowaniem ze strony mediów, ale kocha dziennikarzy – mówił ks. prof. Antoni Lewek, który uczestniczył w obronie. [srodtytul]Słabe wyniki w nauce [/srodtytul] Dla o. Rydzyka naukowy sukces jest zapewne tym cenniejszy, że początki były dla niego trudne. Wychowywał się w ubogim małopolskim Olkuszu. Od dziecka wiedział, że chce zostać księdzem. Jako ministrant szył komże z firanek, a do nowicjatu u redemptorystów wstąpił jeszcze przed maturą. – Jest w zakonie tajemnicą poliszynela, że ojciec Tadeusz w młodym wieku miał problemy z nauką – mówi jeden z jego współbraci. – Szczególnie nie leżała mu matematyka. Gdy w przygotowaniach do matury eksternistycznej pomagali mu ojcowie z klasztoru w mazowieckim Braniewie, zastanawiali się, czy z powodu słabych wyników w nauce dopuścić go do dalszych święceń. Po seminarium władze zakonne skierowały go do pełnienia posługi w Toruniu. Słynął z dobrej ręki do dzieci i młodzieży. – Dzieciaki czepiały się mu do sutanny – wspomina Tomek Kamiński, muzyk, przedstawiciel nurtu piosenki autorskiej, którego ojciec Rydzyk przygotowywał do Pierwszej Komunii Świętej. – Był świetnym organizatorem – mówi z kolei Jerzy Wenderlich, poseł SLD z Torunia, który grał na elektrycznych skrzypcach w orkiestrze bigbitowej prowadzonej przez redemptorystę. – Na nasze muzyczne msze święte przychodziły takie tłumy, że musieliśmy wystawiać przed kościół głośniki. Rydzyk za grę w zespole płacił nam niemałe pieniądze. Nie zastanawialiśmy się, skąd je ma. Sprawiał wrażenie miłego człowieka. Gdy później usłyszałem jego przepełnione nienawiścią wypowiedzi, myślałem, że to zwykła zbieżność nazwisk. [srodtytul]Skromny władca [/srodtytul] Dziś o. Rydzyk jest jednym z najpotężniejszych ludzi w Polsce. Ale żyje podobnie jak inni zakonnicy. Jada skromne posiłki w klasztornej stołówce, sypia na zwykłym żelaznym łóżku, a jego pokój różni od pokojów współbraci w zasadzie ilość książek zalegających na regale. – Moje biuro poselskie przy tym jego gabinecie w radiu to jak siedziba głowy Stanów Zjednoczonych przy gabinecie prezydenta Inowrocławia – mówi toruński poseł PiS Zbigniew Girzyński. Ojciec Tadeusz Rydzyk czasami pyta swoich gości, czy chcą zobaczyć jego maybacha. Zazwyczaj są mocno zdziwieni, bo maybach ma kilkanaście centymetrów, jest wykonany z plastiku i stoi na szafce w gabinecie zakonnika w toruńskiej siedzibie Radia Maryja. Ojciec Rydzyk dostał ten plastikowy model od jednego ze swoich znajomych. Wbrew twierdzeniom lokalnej prasy redemptorysta wcale nie porusza się tym najdroższym seryjnie produkowanym samochodem świata. Jeździ dużo tańszym, choć również luksusowym audi A6. Prowadzi zazwyczaj sam. A przed wejściem do samochodu odmawia "Aniele Boży". W ogóle dużo się modli – zawsze przed jedzeniem, a codziennie w południe odmawia Anioł Pański. – Ojciec Rydzyk nie rezygnuje z tej modlitwy nawet wtedy, gdy ma akurat jakieś spotkanie. Swoim gościom czasami proponuje wspólne odmówienie różańca – mówi Mariusz Olchowik, były prezes instytutu imienia księdza prałata Henryka Jankowskiego. Gdy potrzebuje wypoczynku, wyjeżdża na kilka dni na Jasną Górę. Przyjaźni się z tamtejszymi paulinami. Do jego przyjaciół zaliczają się głównie osoby duchowne, w tym biskup łomżyński Stanisław Stefanek i metropolita drohiczyński Antoni Dydycz. Utrzymuje kontakt z politykami, w tym z Jarosławem Kaczyńskim, szefem PiS, i posłem tej partii Przemysławem Gosiewskim. W niemal każdej rozmowie o polityce potrafi wspomnieć postać Romana Giertycha i powiedzieć, że czuje się przez tego człowieka zdradzony. Redemptorysta dużo czyta. Powtarza łacinę i usiłuje nauczyć się języka angielskiego. Bez większych sukcesów. Jedynym językiem obcym, jakim włada biegle, jest niemiecki. [srodtytul]Niemiecka tajemnica, pruski porządek [/srodtytul] Ojciec Rydzyk nauczył się tego języka podczas kilkuletniego pobytu w Niemczech. Przyjechał tam w 1986 r. Wysiadł z autokaru wracającego z młodzieżą z pielgrzymki do Rzymu. Znalazł schronienie u jednego z ewangelickich duchownych w Norymberdze. Po kilku miesiącach postanowił wrócić na łono zakonu. Jeszcze przed ucieczką za granicę został na jakiś czas przeniesiony przez władze zakonne do Szczecinka. Dlaczego opuścił Polskę? Zdaniem jednego z jego współbraci powodem była niechęć do systemu komunistycznego. Był podobno przerażony morderstwem księdza Jerzego Popiełuszki. – On naprawdę bał się, że bezpieka zacznie zabijać księży – mówi osoba z otoczenia ojca Rydzyka. Czym zajmował się w Niemczech oficjalnie – nie wiadomo. Wiadomo za to, że to właśnie tam zafascynował się działającym w diecezji augsburskiej Radio Maria International. Wychodzi na to, że polskie Radio Maryja jest wzorowane na niemieckich rozwiązaniach. Niemiecki porządek widać w toruńskiej rozgłośni już po przekroczeniu progu. Każdy pracownik ma ściśle przydzielone zadania, a po wejściu do radia w pierwszej kolejności powinien się udać na modlitwę do kaplicy. Umiłowanie niemieckiego porządku przekracza czasem granice absurdu. Do niedawna w toaletach wisiały kartki instruujące, jak korzystać ze szczotki klozetowej, a w okresie jesienno -zimowym w rozgłośni wiszą ogłoszenia informujące o konieczności zmiany obuwia. [srodtytul]Rodzina Radia Maryja [/srodtytul] Budując potęgę Radia Maryja, ojciec Tadeusz Rydzyk często posługiwał się słowem "rodzina". Tymczasem z własną rodziną ma słaby kontakt, zwłaszcza z przyrodnim rodzeństwem. Mąż matki ojca Rydzyka zginął w Dachau. Przed śmiercią poprosił kolegę, by w razie czego zaopiekował się rodziną. Kolega umowy dotrzymał. Przetrwał pobyt w Dachau, a potem z jego związku z żoną obozowego kolegi przyszło na świat dwoje dzieci, w tym Tadeusz. Związku nigdy nie zalegalizowano, więc Rydzyk, jako nieślubne dziecko, miał problemy w seminarium. – Byłem kiedyś świadkiem wizyty rodziny ojca Rydzyka w radiu. Zwracali się do niego jak do księdza i sprawiali wrażenie, jakby długo się nie widzieli. Mimo wszystko było widać, że jest między nimi jakaś chęć przełamania lodów – mówi przedsiębiorca związany ze środowiskiem toruńskich redemptorystów. Budując potęgę radiowej rodziny, o. Rydzyk często stawał w ogniu krytyki. Audycjom jego radia zarzucano antysemityzm i ksenofobię. Inni mają żal, że oczerniał w mediach niewygodnych mu polityków. Zdarzało się, że lekceważył prawo, odmawiając stawiania się na przesłuchania. Nie wykonywał wyroków sądu. Nie rozliczał się z darów przekazywanych mu przez słuchaczy. I nie stosował się do poleceń biskupów. Wiele emocji budzą też biznesowe przedsięwzięcia zakonnika. Te, które są firmowane jego nazwiskiem. Bo oficjalnie jest tylko dyrektorem Radia Maryja. Powstały w 1997 r. "Nasz Dziennik" należy do wydawnictwa Spes sp. z o.o. i kieruje nim Ewa Nowina-Konopka (z domu Sołowiej), zaufana współpracowniczka o. Rydzyka. Założoną w grudniu 2001 r. spółką Spes kieruje Marcin Nowina -Konopka. Jeszcze do niedawna Spes zarządzała również telewizją Trwam. Przed kilkoma miesiącami przejęła ją Fundacja Lux Veritatis założona w listopadzie 2002 r. Zgodnie z zapisami w Krajowym Rejestrze Sądowym prezesem fundacji jest o. Tadeusz Rydzyk. Faktycznie jednak kontrolę nad Lux Veritatis sprawuje o. Jan Król, prawa ręka dyrektora Radia Maryja, członek zarządu fundacji. Fundacja i spółka CenterNet kontrolowana przez Romana Karkosika od lipca rozwijają sieć telefonii komórkowej "wRodzinie" adresowanej głównie do starszych wiekiem słuchaczy Radia Maryja. Lux Veritatis zajęła się też poszukiwaniem źródeł geotermalnych, które mają ogrzać budynki związanej z Rydzykiem Wyższej Szkoły Kultury Medialnej i Społecznej w Toruniu. Za rządów PiS redemptorysta miał dostać na to dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Po przejęciu władzy przez PO nowe kierownictwo funduszu umowę wypowiedziało. Ale zakonnik nie zrezygnował. Choć przy pierwszych odwiertach dotarto do wody, której temperatura sięga zaledwie 60 stopni C (za mało, by ogrzać nią kompleks uczelniany), o. Rydzyk niedawno poinformował, że za kilka miesięcy ruszy kolejny odwiert – na głębokość 2,5 km. Po uzyskaniu doktoratu redemptorysta będzie mógł znów być rektorem swojej uczelni, z czego musiał zrezygnować. [srodtytul]Papieska kolekcja i krew ks. Jerzego [/srodtytul] Wśród najważniejszych patronów o. Rydzyk wymienia dziś ks. Jerzego Popiełuszkę. Mocno identyfikuje się też z o. Maksymilianem Marią Kolbem. Dyrektor Radia Maryja twierdzi, że posiada ampułkę z krwią ks. Jerzego. Miał ją dostać od osoby obecnej podczas badania zwłok zamordowanego kapłana, które miało miejsce w 1984 roku w Instytucie Medycyny Sądowej w Białymstoku. – Czasami zaskakuje swoich gości pytaniem: a wiedzieliście już krew ks. Jerzego? Po czym wyciąga tę fiolkę – relacjonuje osoba z otoczenia ojca Rydzyka. Ojciec Rydzyk czci też Jana Pawła II. Utrzymuje, że po raz pierwszy spotkał się z nim podczas pielgrzymki do Polski w 1987 roku. Już wtedy miał oznajmić papieżowi, że jego życiowym celem jest budowa centrum ewangelizacyjnego. Dzięki pośrednictwu ojca Konrada Hejmy, dyrektor Radia Maryja wielokrotnie spotykał się później z papieżem w Watykanie. Pomimo oskarżeń o współpracę z bezpieką z o. Hejmą wciąż łączą go przyjacielskie relacje. W chwilach słabości ojciec Rydzyk lubi oglądać zdjęcia dokumentujące jego spotkania z Janem Pawłem II. Jednak kult polskiego papieża w wydaniu redemptorysty przybiera też karykaturalną postać. Dyrektor toruńskiej rozgłośni kolekcjonuje przedmioty, które miały kontakt z ciałem papieża Polaka. Ma już m.in. filiżankę, ornat i chustę do oczyszczania kielicha z ostatniej mszy świętej, którą papież koncelebrował. Wierzy, że po wyniesieniu Jana Pawła II na ołtarze te przedmioty staną się święte, bo zyskają status tzw. relikwii drugiego stopnia. [i]Wiktor Ferfecki jest dziennikarzem portalu www.tvp.INFO[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL