Sądownictwo

Pani szeryf skazana

Aldona Kostrzewa
Fotorzepa, Marcin Zubrzycki Marcin Zubrzycki
Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej skazał byłą szefową łódzkiej policji Aldonę Kostrzewę za niedopełnienie obowiązków służbowych na dziewięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
Oskarżona stwierdziła, że jest niewinna i zapowiedziała apelację. – Będę walczyła o swoje dobre imię do końca – stwierdziła Kostrzewa po ogłoszeniu wyroku.
Sąd uznał, że 6 czerwcu 2003 r., będąc komendantem policji w Brzezinach wraz z trójką swoich podwładnych zatuszowała kolizję drogową, której dopuścił się po pijanemu dyrektor miejscowego szpitala. Uczestniczący w przestępstwie policjanci także otrzymali wyroki skazujące w zawieszeniu (od pół do roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 do 3 lat). Kostrzewa i dwoje naczelników: wydziału dochodzeniowego i prewencji otrzymało na dwa lata zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w organach państwowych. Według prowadzącego proces przewodniczącego wydziału karnego Piotra Sujki kluczowe były zeznania Joanny W.-M. naczelnik wydziału dochodzeniowego, która była główną sprawczynią tuszowania przestępstwa. Twierdziła, że działała na polecenie Aldony Kostrzewy, której tego dnia była nieobecna w komendzie. Rozmawiały ze sobą telefonicznie. Sąd oddalił sugestię „sprawstwa polecającego”, ale jednocześnie stwierdził . – Kostrzewa i jej podwładni - „wpisali się w obraz tzw. załatwiaczy, kolesiostwa” i dodał. – Nadużyła władzy; tylko tyle i aż tyle.
Była pani komendant nie zgadza się z uzasadnieniem. – Sąd nieprawidłowo ocenił dowody. Nie mogłam wpływać na swoją podwładną w trakcie rozmowy telefonicznej, bo w nie miałam wiedzy o sprawie, poza faktem, że doszło do zdarzenia drogowego z udziałem dyrektora szpitala – mówi Aldona Kostrzewa. – Ponadto w uzasadnieniu pominięte zostało bardzo ważne zdanie, które wtedy wypowiedziałam kierując podwładną na miejsce zdarzenia: „tylko się podkładaj” czyli nie rób niczego co jest niezgodne z prawem. Sąd uznał na podstawie zebranych dowodów, że dyrektor szpitala Jan Krakowiak był tego dnia pod wpływem alkoholu, ale ze względu na brak jednoznacznych dowodów nie ma możliwości na ustalenie czy stężenie w jego organizmie przekroczyło 0,5 promila czyli czy popełnił przestępstwo. Dlatego został uniewinniony na skutek przedawnienia przekroczenia. Na koniec sąd poświęcił uwagę metodom prowadzenia śledztwa przez prokuraturę. – Brakuje słów… oskarżony spędził cztery miesiące w areszcie, choć nie było dowodów winy – mówił sędzia Piotr Sujka o mieszkańcu Brzezin, któremu postawiono zarzuty korumpowania naczelnika wydziału prewencji. Zmienione zostały we wszystkich przypadkach kwalifikacje prawną oskarżeń i np. sąd oddalił oskarżenia wobec Kostrzewy o kierowanie pobudkami uzyskania korzyści przy tuszowaniu sprawy dyrektora szpitala. Działania łódzkich śledczych w tej zostały wzięte pod lupę przez Prokuraturę Okręgową w Kaliszu, która sprawdza czy nie były niezgodne z prawem. Sąd w Rawie był co do tego przekonany, bowiem Piotr Sujka stwierdził: „stosowano areszt wydobywczy” oraz „zeznania zostały wymuszone od podejrzanego”. O całej sprawie czytaj w naszej [link=http://www.rp.pl/artykul/373884.html]wczorajszej publikacji[/link]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL