Kraj

Opozycja chce komisji śledczej

PiS i SLD żądają wyjaśnień. Oczekują dymisji ministrów z PO i ujawnienia wszystkich informacji o aferze hazardowej
– Domagamy się, by wszystko było załatwione zgodnie z prawem, niezależnie od tego, jaką cenę zapłacą za to Donald Tusk i politycy, którzy są wymieniani w tej sprawie – tak prezes PiS Jarosław Kaczyński komentował działania polityków PO przy nowelizacji ustawy hazardowej.
– Natychmiast powinno dojść do dymisji ministra sportu Mirosława Drzewieckiego i Zbigniewa Chlebowskiego (szefa Klubu PO i Sejmowej Komisji Finansów – red.) – uważa Grzegorz Napieralski, lider SLD. – Ta sprawa po raz pierwszy od dłuższego czasu pokazuje, jak do władzy przylega sitwa. Chlebowski pokazał, że koteria istnieje – mówił wieczorem w TVN 24 Jan Rokita, były lider PO, który wycofał się z polityki w 2007 r. Zaznaczył przy tym, że szef Klubu PO jest tylko „figurantem” w partii i nie należy do grona decyzyjnego.
PiS i lewica skrytykowały też ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę za to, że z góry przesądzał o niewinności polityków Platformy. Choć po sugestiach premiera Chlebowski stracił stanowisko szefa Klubu, to Tusk nie dopatrzył się przesłanek do dymisji Drzewieckiego i Czumy. Klub Lewica zapowiedział, że w takiej sytuacji sam złoży wnioski o wotum nieufności wobec obu ministrów. Partia Kaczyńskiego domaga się, by wszystkie materiały dotyczące afery hazardowej ujawniono opinii publicznej w całości. I by do wyjaśnienia sprawy powołano w Sejmie komisję śledczą. Chce tego też SLD. – Komisja śledcza byłaby najlepszym miejscem do wyjaśnienia tej sprawy – uważa Napieralski. Prezes PiS uważa, że premier powinien „wyciągnąć odpowiednie wnioski”. Ale zdaniem Kaczyńskiego „ta konkluzja jest trudna ze względu na to, że jest to także sprawa Donalda Tuska”. – Po tym jak poinformowano o nieprawidłowościach premiera, rozpracowywani przez CBA biznesmeni zorientowali się, że są w kręgu zainteresowania służb. Z kalendarium wynika, iż jest bardzo bliskie następstwo czasowe między sytuacją, kiedy ci ludzie dowiadują się o całkowicie utajnionej operacji, a momentem, w którym zostaje poinformowany o tym premier. Każdy normalnie myślący człowiek wyciąga z tego wnioski – komentował szef PiS. To, że Kancelaria Premiera jest zamieszana w sprawę przecieku, podejrzewają też politycy lewicy. Na zarzuty kilka godzin później odpowiadał szef rządu. – Sugestie, że w Kancelarii Premiera doszło do przecieku, mają na celu upolitycznienie całej sprawy – mówił Donald Tusk. Ale nie wykluczył zgody PO na powołanie komisji śledczej. – Nie mam nic przeciwko jej powołaniu – stwierdził na konferencji, zastrzegając, że ma wątpliwości co do szybkich efektów prac tego typu gremium. To nie oznacza jednak, że komisja na pewno powstanie. Aby ją powołać, potrzeba też głosów koalicyjnego PSL. – W najbliższym czasie nie będziemy opowiadać się za powołaniem komisji ani podpisywać wniosków o dymisje ministrów – mówi „Rz” Janusz Piechociński, poseł PSL. – Potrzeba spokoju, by zweryfikować sprawę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL