fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Powolny schyłek subsydiów

Dotowanie komórek to dla operatorów coraz wyższy koszt. Przyczynił się do tego między innymi spadek wartości złotego. Rezygnacja z dotowania może jednak oznaczać szybką utratę udziałów w rynku. Ponad 60 proc. abonentów, przedłużając umowy, chce kupić nowy i tani telefon.
Rzeczpospolita
Kryzys zmusił operatorów do ograniczenia dotacji do komórek
– Mamy wszystkie telefony – głosi slogan reklamowy trwającej właśnie kampanii operatora sieci Play. Bez względu na to, czy jest to przekaz dosłowny czy przenośnia, szefowie Playa wierzą, że hasło przyciągnie do nich więcej klientów.
Operator deklaruje, że klient w ciągu zaledwie kilku dni może się stać posiadaczem dowolnego telefonu dostępnego na polskim rynku. – Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Trudniej dostępne aparaty nie są tak mocno subsydiowane jak te, które mamy w bieżącej ofercie. Jeżeli widzimy, że dany model cieszy się dużym zainteresowaniem, zamawiamy jego większą partię i wprowadzamy do oferty podstawowej – mówi Marcin Gruszka, rzecznik Playa.
Od wielu lat operatorzy utyskują, że muszą zajmować się dystrybucją telefonów komórkowych, dbać o logistykę, zapewnić sieć serwisową odpowiedniej jakości. Podczas gdy woleliby zająć się sprzedażą usług. Promują więc oferty bez telefonów i wprowadzają do sprzedaży aparaty bez simlocków. I choć Polacy stopniowo zaczynają zaopatrywać się na tzw. wolnym rynku, to i tak 80 proc. sprzedawanych w Polsce komórek wciąż rozchodzi się za pośrednictwem salonów sprzedaży operatorów. Nie bez korzyści dla tych ostatnich. Dystrybucja telefonów umożliwia im zawieranie długich, 24-miesięcznych, kontraktów z klientami. Dzięki temu odpływ klientów jest mniejszy. W zeszłym roku coś się jednak zmieniło. Szokiem dla całego rynku było załamanie kursu złotego na przełomie 2008 i 2009 r. W ciągu kilku miesięcy nasza waluta straciła na wartości 54 proc. do euro i 96 proc. do dolara. Telefon, za który operator płaci producentowi statystycznie około 250 zł, zaczął kosztować blisko 400 zł. Gdyby operatorzy chcieli utrzymać dotychczasowy udział subsydiów w cenie aparatu, to ich koszty – nominowane w złotych – wzrosłyby gwałtownie. Aby je utrzymać w ryzach, subsydia w euro musiały spaść. W efekcie operatorzy nie mogą oferować dzisiaj atrakcyjnych komórek w takich cenach jak rok temu. Skala tych obniżek w skali całego rynku szacowana jest od kilku do kilkunastu procent (opinie się różnią, ponieważ polityka operatorów nie jest jednolita). Zdaniem specjalistów najbardziej tnie subsydia telefonów Plus, a najmniej Era. – Mamy w tej chwili chyba najpełniejszą ofertę telefonów w Polsce i uważamy, że taka polityka ma biznesowy sens. Chcemy, aby każdy klient znalazł u nas telefon, na którym mu zależy – mówi Paweł Szarkowski, szef biura marketingu usług abonamentowych w Erze. Nie kryje jednak, że ta sytuacja nie jest dla operatorów idealna. Jeżeli nawet operatorzy doraźnie ograniczają wysokość subsydiów do telefonów i chcieliby od nich odejść, to nie pozwalają im na to preferencje klientów. Ponad 60 proc. abonentów zawierających nowe umowy lub przedłużających stare kontrakty chce jednocześnie tanio kupić aparat komórkowy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA