fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Kobietom trudno przedostać się na szczyty

dr Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
- Mężczyźni w ciemnych garniturach, a kobiety głównie jako hostessy i zabiegane asystentki prezesów - mówi dr Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan
[b]"Rz:"[/b] Według naszych obliczeń w zarządach 60 największych spółek giełdowych jest tylko kilkanaście kobiet, w tym żadna na stanowisku prezesa. Tak trudno kobiecie o taki awans?
[b]Henryka Bochniarz:[/b] Uważam, że kobietom strasznie trudno jest się przedostać na szczyty, a jak już je osiągną, to zwykle pilnują swego miejsca i zwykle niestety niewiele robią, by ułatwić wejście następnym. Czasem po prostu boją się konkurencji.
[b]Pani obok kierowania PKPP Lewiatan, jest też we władzach Boeing International. Dużo tam jest kobiet?[/b]
Teraz na 22 prezesów różnych krajów i regionów jesteśmy trzy. Ale przed trzema laty byłam pierwszą kobietą w tej międzynarodowej strukturze.
[b]Widać różnicę, gdy kobiet we władzach jest więcej?[/b]
Zdecydowanie jest inna jakość współpracy gdy kobieta nie jest rodzynkiem. Na spotkaniach gdzie są sami mężczyźni kobiecie często trudno jest się przebić, zwłaszcza gdy po drugiej stronie ma się zgrany męski zespół współpracujący ze sobą od lat. Często to tylko kwestia poprawności politycznej - bierze się jedną kobietę do zarządu, bo to jakoś lepiej wygląda. Ale niewiele zmienia. Jeśli więc czegoś nie zrobimy to i w stylu zarządzania i polityki będzie obowiązywała męska agenda. Podczas tegorocznego forum w Krynicy - spotkania biznesu i polityki — mieliśmy świetny obraz sytuacji; sami mężczyźni w ciemnych garniturach, a kobiety głównie jako hostessy i zabiegane asystentki prezesów.
[b]Co więc możemy zrobić, czy jak radzą niektórzy, wprowadzić parytet płci w polityce i biznesie?[/b]
Bez parytetu zmiany będą trwały strasznie długo. Do pewnych procesów trzeba dojrzeć. Przecież i w USA i w Europie Zachodniej coraz częściej się powtarza, że firmy z większym udziałem kobiet w zarządach są lepiej zarządzane. Badania przeprowadzone we Francji wykazały, że takie spółki lepiej przeszły przez kryzys, niż firmy zarządzane tylko przez mężczyzn.
[b]Można jednak argumentować, że akcjonariusze chcą od firmy wyników a nie parytetów...[/b]
Sądzę, że to właśnie akcjonariusze będą teraz nalegać by wyciągnąć wnioski z kryzysu i zaczną się przyglądać składom zarówno zarządów jak i rad nadzorczych. Być może dojdą wtedy do wniosku, ze skłonność do ryzyka i chodzenia na skróty przy większym udziale kobiet we władzach będzie jednak mniejsza.
[b] Czyli obowiązkowe miejsca dla kobiet w zarządach?[/b]
Trzeba zacząć od życia publicznego, gdyż agenda debaty publicznej przekłada się na agendę gospodarczą. Jeśli wprowadzimy parytet w polityce, wpłynie to potem na udział kobiet w życiu gospodarczym. Znów podam przykład z Krynicy, gdzie były cztery panele poświęcone piłce nożnej i ani jednego o tym, co na przykład zrobić by kobiety mogły szerzej uczestniczyć w życiu publicznym i gospodarczym. Czasem słyszę argumenty skąd wziąć te kobiety na listy wyborcze? No więc, trzeba je przygotowywać i uczyć. U nas nie ma praktycznie systemu mentoringu rozwiniętego w dużych zachodnich firmach, gdzie kobiety na wyższych stanowiskach wspierają następne pokolenie kobiet, które są świetnie wykształcone, ale czasem potrzebują rady i otuchy. Nie ma szans na to by o dyskutować o większej roli kobiet, jeśli nie przeskoczymy tej bariery i nie wprowadzimy parytetów.
[ramka][b] [link=http://www.kariera.pl/praca/oferty_pracy/1]Szukasz pracy? Pomożemy Ci ją znaleźć[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA