fbTrack

Sąsiedzi płoną w stodole

Tadeusz Wolak z fotografią ojca zamordowanego przez Niemców w Cecylówce
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Trzynastego dnia wojny Niemcy weszli do Cecylówki. W stodole zamknęli mężczyzn. Wrzucili granaty, a potem spalili żywcem co najmniej 54 Polaków i Żydów. Do dziś nikt nie zna odpowiedzi na pytanie – dlaczego?
Janina Patyrowska, lat 78, codziennie z okna swojego domu widzi ten pomnik i ten grób. Stoją po drugiej stronie drogi. W miejscu, gdzie kiedyś było jej podwórko. Tu – mówi, wskazując ręką trawę na polu – stała obora. Tu – ręka znów pokazuje trawę – stał dom. A tu – stodoła. Patyrowska była jedną z czworga dzieci Marianny i Antoniego Gzowskich. Ich gospodarstwo znajdowało się w środku wsi. Ulicówki – charakterystycznie rozciągniętej, w której gospodarstwa rozłożone są po obu stronach drogi. Miała osiem lat, gdy wybuchła wojna. 13 września 1939 r. wkroczyli Niemcy i stodołę Gzowskich zamienili w miejsce kaźni. Zabili ojca, spalili brata. Po domu i gospodarstwie zostawili zgliszcza.[srodtytul]Myśmy tu dobrze żyli[/srodtytul]Po tamtej stodole nie został nawet kamień. Po ludziach pozostał grób. Obmurowany: dwa na dwa metry. Nad nim drewniany krzyż pomalowany brązową farbą. W 1969 r. miejscowy społecznik wywalczył jeszcze pomnik w kształcie kom...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL