Historia

Zbrojownia tamtych lat - Zbrojmistrz Piłsudski

Myśliwiec P–11 w latach 30. stanowił kostrukcję nader udaną
narodowe archiwum cyfrowe
Ocena działalności Józefa Piłsudskiego na płaszczyźnie wojskowej w latach 1926 – 1935 pozostaje niejednoznaczna.
W kontekście wojny 1939 roku i kompletnej katastrofy naszej armii pojawia się wiele głosów krytycznych, jako że to Marszałek w dużej mierze za stan wojska odpowiadał. Okazało się ono zacofane i hołdowało przestarzałym doktrynom trącącym 1920 rokiem, chociaż sam Piłsudski mawiał, iż „żadna wojna nie jest podobna do poprzedniej”. Szczególnie boleśnie wypadła dysproporcja w ilości i jakości bojowego sprzętu, co ponoć miało swoją przyczynę w niechęci Marszałka do nowoczesnej techniki wojskowej.
Opinie te jednak nie uwzględniają wielu czynników, a zwłaszcza tego, że kraje w o wiele lepszej sytuacji ekonomicznej i z rozwiniętym przemysłem oraz infrastrukturą równie łatwo padły łupem Wehrmachtu. Poziom polskiej armii był odzwierciedleniem stanu finansów i uprzemysłowienia państwa, a ten – mimo godnych uznania wysiłków – był niższy od wrogich sąsiadów. Mimo wszystko siły zbrojne udało się częściowo unowocześnić, a proces ten zapoczątkowany został właśnie w okresie, kiedy to Piłsudski był głównym inspektorem sił zbrojnych i ministrem spraw wojskowych jednocześnie. Owo unowocześnianie dotyczyło w zasadzie wszystkich rodzajów broni i wielu rozmaitych rodzajów sprzętu. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z adaptacją obcej myśli technicznej, z drugiej opieraliśmy się na pomysłach naszych konstruktorów. Choć część nowych typów uzbrojenia weszła do masowej produkcji dopiero po śmierci Piłsudskiego, prace zapoczątkowano za jego życia. Nie ulega więc wątpliwości, że problem modernizacji główny inspektor dostrzegał i był poniekąd motorem jej realizacji.
Dokonano pełniejszej unifikacji posiadanej broni, wyposażając oddziały piechoty i kawalerii w jednolitą, produkowaną w polskich fabrykach broń strzelecką systemu Mausera. Opracowano rodzimy typ pistoletu, inspirowanego amerykańskim coltem 1911, nazwanego wis wz.35. Jego wytwarzaniem zajęła się Państwowa Fabryka Broni w Radomiu. Rozpisano także konkursy na nowoczesne karabiny maszynowe, w wyniku czego armia polska przyjęła na uzbrojenie erkaemy i cekaemy Browninga. Oba zostały przez rodzimych konstruktorów przerobione i odpowiednio dostosowane do własnych wymagań. Erkaemy Browning wz.28 (do 1933 roku otrzymały je wszystkie dywizje piechoty) oraz cekaemy Browning wz.30 produkowane były przez Państwową Fabrykę Karabinów w Warszawie. Dostrzegano zwiększającą się rolę broni pancernej, co skutkowało przyjęciem do uzbrojenia karabinu przeciwpancernego polskiej konstrukcji wz.35 UR oraz armaty ppanc wz. 36 produkowanej przez pruszkowskie Stowarzyszenie Mechaników Polskich z Ameryki z wykorzystaniem licencji Boforsa. Obie bronie nie ustępowały ówczesnym światowym standardom. Wiele wysiłku włożono w upancernienie polskiego wojska, a prace nad czołgami podjęto już w końcu lat 20. W ich wyniku od 1931 roku zakłady Ursus rozpoczęły produkcję czołgu rozpoznawczego TK-3, a w 1934 jego udoskonalonej wersji TKS. Wozy te stanowiły trzon polskich sił pancernych w 1939 roku. Znaczny postęp nastąpił w lotnictwie, do którego Marszałek czuł rzekomo wyjątkową niechęć. W 1931 roku wzbił się w powietrze, produkowany w Polskich Zakładach Lotniczych w Warszawie, myśliwiec P.11, który na owe czasy stanowił konstrukcję niemalże rewolucyjną. Oczywiście nie wszystkie decyzje związane z wyborem takiego czy innego rodzaju sprzętu oceniane są dobrze. Niektórzy podkreślają bezsens trwonienia pieniędzy na flotę wojenną, która w 1939 roku nie odegrała żadnej roli, a pożarła olbrzymie fundusze. Wielu uważa też, iż zamiast rozwijać własną myśl techniczną, należało skupić się na rozsądnych zakupach sprawdzonego zagranicznego sprzętu wojennego. Ale dzisiaj nie bylibyśmy dumni z naszego wisa i łosia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL