Sport

Stadion pod specjalnym nadzorem

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Kluby piłkarskie czekają poważne wydatki na bezpieczeństwo, choć na stadionach nie ma już właściwie zadym. Są natomiast pod stadionami i na ulicach — ale to sprawa policji.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opublikowało projekt rozporządzenia w sprawie warunków bezpieczeństwa, jakie powinny spełniać stadiony, na których mogą odbywać się mecze piłki nożnej.
[srodtytul] Nowe rygory na meczach [/srodtytul] Jego wydanie związane jest z wejściem w życie 1sierpnia br. nowej ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Uchwalono ją głównie z myślą o Euro 2012, ale podwyższone wymagania dotyczące bezpieczeństwa powinny być wdrażane już teraz. Składają się na nie nowe rodzaje kar dla stadionowych chuliganów, likwidacja miejsc stojących dla kibiców, ale też pełny monitoring stadionów, elektroniczne systemy identyfikacji osób na nich przebywających, oraz na każdym „zintegrowane stanowisko dowodzenia”.
Urządzenia techniczne (kamery, bramki) mają pozwolić na kierowanie ruchem (przepływem) kibiców, od bramek stadionu aż o numerowanego konkretnego miejsca. Mają stanowić szczelny system identyfikacji każdej wchodzącej osoby (ze zdjęciem). Ma być wreszcie wreszcie zainstalowany centralny dla stadionu system kontroli wejść kibiców oraz aktualnej liczby przebywających w danych sektorach. — Za bezpieczeństwo na stadionach odpowiada organizator, a policja wkracza dopiero, gdy jest to konieczne. Dużo zależy więc od przygotowania gospodarzy stadionów, ważne jest min. by nie dopuścić do udziału w meczu kibiców, którzy są na bakier z prawem — powiedział „Rz” Adam Rapacki, wiceministr spraw wewnętrznych i administracji. [srodtytul] Bezpiecznie, ale nudno [/srodtytul] — Wiele ze stadionów wymaga inwestycji, gdyż poza kilkoma wiodącymi stadionami (np. warszawskiej Legii, krakowskiej Wisły czy poznańskiego Lech), na mecze wchodzi się jak do kina, nikt praktycznie nikogo nie kontruje — powiedział „Rz” Michał D., student i kibic z Warszawy. Ale są też uwagi do nowych rozwiązań. — Te nowe techniczne wymagania oznaczają ogromne wydatki dla części klubów. Przemawia przez nie policyjne myślenie, by jak najwięcej kontrolować. Co z tego, że wprowadzimy ścisły monitoring kibiców ze zdjęciami, jak na stadionie założą kominiarki i zaczną rozrabiać. Poza tym mogą to robić na ulicach czy w pociągach — Eugeniusz Kolator, były wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. organizacyjnych. Poza tym wszyscy nasi rozmówcy są zgodni, że od trzech, czterech lat na polskich stadionach nie ma już właściwie burd. — Nie mogę pogodzić się z likwidacją miejsc stojących z których piłkarscy ultrasi dokonują tzw. oprawy (flagi, proporce, zagrzewanie, śpiew). Bez tego mecz zamienia w piknik — powiedział „Rz” jeden z działaczy sportowych, zaangażowanych teraz w Euro 20012. [srodtytul]Ultrasi i tak nie siedzą [/srodtytul] Ja bym nic nie zmieniał — uważa z kolei Tomasz Nawrot, kibic Lecha Poznań. — Wprawdzie polskie stadiony są w tyle za zagranicznymi, tam widać doświadczenie kontrujących, to jednak nie ustępujemy w jednym. Nasze oprawy nie są gorsze niż za granicą, tu nie mamy się czego wstydzić. W tej kwestii jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Niewiele tu zmieni likwidacja miejsc stojących, gdyż ultrasi i tak na meczach nie siedzą. [ramka] [b]Mec. Krzysztof Kluj, zajmujący się m.in. tematyką sportową [/b] Mamy tu do czynienia z dość typowym konfliktem wartości przy wprowadzaniu nowych regulacji: z jednej strony bezpieczeństwo na stadionach, z drugiej znaczna ingerencja w prywatność kibiców, czy choćby zwykłych uczestników imprez sportowych. Ale mamy już precedensy: wchodzący do kasyna też są kontrolowani z nazwiska i wizerunku. Na argument, że na ulicach kibice będą mogli wciąż rozrabiać odpowiem: jeśli można zrobić trochę a nie wszystko, to zróbmy to trochę. Poprawmy bezpieczeństwo na stadionach. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL