Publicystyka

Strzembosz: My, wichrzyciele

Maciej Strzembosz
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Przy prywatyzacji TVP Platforma chce ukręcić lody. Po przekazaniu pół miliarda koncernowi ITI na budowę stadionu Legii przyszedł czas na przekazanie mediom komercyjnym kolejnego pół miliarda w postaci części rynku reklamowego – pisze producent telewizyjny
We wtorkowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” minister w rządzie RP Rafał Grupiński po raz kolejny zaatakował Jacka Bromskiego i mnie, określając nas jako blokujących zmiany w mediach i oszukujących nieświadomych brudnej gry artystów. Właściwie taki atak to komplement, bo świadczy o bezradnej wściekłości polityka odpowiedzialnego w partii za propagandę, który nagle się zorientował, że coś przegapił i czegoś nie docenił.
To coś to wolność mediów i realne poglądy większości środowisk kultury, dla których sama kultura jest ważniejsza od interesów każdej partii, nawet Platformy. [srodtytul]Co wpływa źle na pamięć[/srodtytul]
Minister Rafał Grupiński zgodnie ze starą, dobrą tradycją Gomułki postanowił oddzielić zdrowy trzon od wichrzycieli. Ale ośmiesza się kompletnie, gdy z Agnieszki Holland, współpracowniczki Andrzeja Wajdy, autorki scenariusza „Bez znieczulenia” i współautorki scenariusza „Dantona” oraz reżyserki „Gorączki” i „Zabić księdza”, czyni nieświadomą reguł rządzących polityką naiwną artystkę manipulowaną przez złowrogich producentów. Myślę, że minister Grupiński po prostu zapomniał, że gdy w okresie swej młodości w latach 70. pracował jako bibliotekarz, na filmach Agnieszki Holland uczył się, czym jest polityka. Ponieważ Grupiński był najwyraźniej przekonany, że kultura nie ma żadnych dywizji, a miłość inteligencji do Platformy jest dana raz na zawsze, teraz, gdy ten obraz okazał się iluzją, musi znaleźć winnych. Przecież ważny minister nie może się przyznać do pomyłki, zwłaszcza że nigdy nie uznał za stosowne przekazać swemu szefowi Donaldowi Tuskowi, iż środowiska twórcze planują własną ustawę medialną, rzeczywiście odpolityczniającą media publiczne. By pokryć swoje błędy, sięga po insynuacje, a ponieważ rozeznanie ma marne, to i insynuacje trafiają kulą w płot. Jacek Bromski już czwartą kadencję jest prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Jest głównym architektem polityki stowarzyszenia, która uczyniła z filmowców stowarzyszenie od władzy kompletnie niezależne. Jest Bromski także współautorem ustawy o kinematografii, dzięki której film polski przestał być manufakturą i w szybkim tempie staje się przemysłem przynoszącym zresztą Skarbowi Państwa setki milionów dochodów w formie podatków. Jest wreszcie Bromski znanym w Europie reżyserem, wielokrotnie nagradzanym na różnych festiwalach (ostatnio Grand Prix na festiwalu w Houston, USA). I nigdy nie produkował żadnego serialu dla TVP ani żadnej innej telewizji. Natomiast TVP zarabia krocie na emisji reżyserowanych przez niego filmów i seriali. Rafał Grupiński zapewne uczył się kiedyś podrywać dziewczyny na jego filmie „Sztuka kochania”, ale o tym też już pewnie zapomniał. Bycie ministrem najwyraźniej źle wpływa na jego pamięć. Insynuacja druga to sugestia, że kręcimy jakieś lody przy prywatyzacji TVP. Jest dokładnie odwrotnie. Takie lody chce ukręcić Platforma. Po przekazaniu pół miliarda koncernowi ITI na budowę stadionu Legii pora na kolejne gesty pod adresem medialnych sojuszników Platformy. Likwidacja reklam w TVP 2 to przekazanie mediom komercyjnym kolejnego pół miliarda, tym razem w postaci części rynku reklamowego, i to nie jednorazowo, ale co roku. [srodtytul]Oczywiste brednie[/srodtytul] Wreszcie sugestia najgłupsza, że nie chcemy misyjnej telewizji. Bardzo chcemy, tylko wiemy, że taka pozbawiona reklam telewizja dużo kosztuje. W Hiszpanii, kraju o porównywalnej wielkości do Polski, media publiczne dostają ok. 1,2 mld euro rocznie oraz dodatkowo jako rekompensatę za brak reklam 3 proc. obrotu od wszystkich stacji komercyjnych, platform cyfrowych, firm telekomunikacyjnych i Internetu! Gdy Platforma zaproponuje podobne rozwiązanie i podobne pieniądze, będziemy pierwszymi, którzy takie rozwiązania poprą. Jest oczywistą brednią opowiadanie, że jedna komercyjna stacja TVP 1 zarobi na misyjną TVP 2. Przecież TVP 1 nadal będzie obciążona serwitutami na rzecz polityków, będzie miała ograniczoną ustawowo możliwość emisji reklam, a ponadto nawet superkomercyjny TVN nie zarabia rocznie tyle, żeby utrzymać drugą ogólnopolską, wysokonakładową antenę. Grupiński nie jest ignorantem, był wszakże jednym z ważnych dyrektorów w TVP w latach 90., więc musi wiedzieć, że to, co proponuje, musi prowadzić do upadku mediów publicznych. [srodtytul]Ściema dla inteligencji[/srodtytul] Środowisko kultury dobrze rozumie, dlaczego Platformie na tym zależy. Jako partia wielkiego kapitału wie dobrze, że zawsze uzyska więcej w stacjach komercyjnych niż socjaldemokraci czy chadecy. Ale wciskanie ciemnoty w tak bezczelny sposób świadczy o utracie zimnej krwi i waleniu na oślep. To czyni z Rafała Grupińskiego mlecznego bliźniaka speca od Wehrmachtu Jacka Kurskiego. Na koniec o genialnym pomyśle ministra od propagandy polegającym na podziale na dobrych artystów i złych producentów. Po pierwsze producenci i artyści stanowią jedno środowisko, wspólnie walczące o niezależność mediów od wszystkich partii. Po drugie w sprawie mediów publicznych zgodnym głosem mówią nie tylko filmowcy, ale także pisarze, kompozytorzy, architekci, dziennikarze, aktorzy, muzycy, ludzie teatru i medioznawcy oraz, co najciekawsze, nawet współautorzy programu PO w dziedzinie mediów i kultury. Panie ministrze, jeśli wyznaje pan spiskową teorię dziejów, to musi pan przyznać, że my, wichrzyciele, potrafiliśmy zamieszać w głowie całej naiwnej Platformie, wpisując w jej dokumentach programowych podstawy do swych ciemnych machinacji. Bo chyba nie stwierdzi pan, że program wyborczy Platformy to była ściema dla oszukania inteligencji. A trzeciej możliwości po prostu nie ma. [i]Autor jest producentem i scenarzystą, prezesem Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych, członkiem Koła Scenarzystów Stowarzyszenia Filmowców Polskich[/i] [ramka][b]Rafał Grupiński[/b] [b]Olechowski jak czerstwe pieczywo[/b] Za utrzymaniem obecnego stanu w TVP lobbują tacy producenci, jak Maciej Strzembosz i Jacek Bromski. Paradoksalnie, to oni w istocie nie chcą telewizji edukacyjnej, z wysoką kulturą, teatrami i publicystyką kulturalną, bo zabrakłoby pieniędzy na marne produkty ich środowiska, głównie żyjącego z telewizji publicznej. 21 lipca 2009[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL