Piłka nożna

Ekstraklasa ruszy bez opóźnień

ROL
PZPN uznał decyzje o degradacji Widzewa i braku licencji dla ŁKS. Ale zmiana składu ligi w ostatniej chwili nie jest jeszcze wykluczona
Ekstraklasa wystartuje 31 lipca i to na pewno się nie zmieni. Wczorajsze uchwały zarządu PZPN potwierdzają również, że związek sam z siebie nie podejmie już żadnej decyzji zmieniającej skład ligi na sezon 2009/2010. Widzew i ŁKS są według uchwały związku zdegradowane, a ich miejsca w ekstraklasie należą się Koronie Kielce i Cracovii. Co wcale nie znaczy, że przez tydzień który dzieli nas od inauguracji sezonu, zmian już nie będzie.
Wszystko zależy od tego, jak szybko Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl zajmie się sprawą Widzewa, i kiedy zapadną decyzje w sprawie ŁKS w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, do którego odwołał się klub. PZPN boi się najgorszego scenariusza: liga zaczyna grać, a okazuje się, że niesłusznie wyrzucono z niej dwie łódzkie drużyny. Zarząd zapowiedział więc, że wystąpi do Trybunału Arbitrażowego z prośbą, by zajął się sprawą degradacji Widzewa (zwrócił ją trybunałowi Sąd Najwyższy, uznając, że nie było podstaw do uchylenia klubowi kary) jeszcze przed startem ligi. I obiecał, że jeśli trybunał zdąży z decyzją, i będzie ona korzystna dla Widzewa, zmieni skład ligi na nadzwyczajnym posiedzeniu jeszcze przed pierwszą kolejką. Tak samo postąpi w sprawie ŁKS, ale tu problem jest bardziej skomplikowany. Rozprawa przed WSA jest wyznaczona dopiero na 12 sierpnia i ŁKS, by przyspieszyć rozwiązanie, postanowił uciec się do procedury mediacji, przewidzianej w postępowaniu administracyjnym. Żeby skorzystać z mediacji i nie czekać na rozprawę, potrzebna jest zgoda wszystkich stron, których dotyczy spór. W tym przypadku: ŁKS, PZPN i Cracovii, która na nieprzyznaniu łódzkiemu klubowi licencji skorzystała. Wczoraj PZPN zgodził się poddać mediacji i wyznaczył swoich przedstawicieli do komisji mediacyjnej.
Pozostają jednak dwa problemy. Pierwszy: na propozycję musi się zgodzić Cracovia. Drugi: termin mediacji wyznaczy sąd, i wcale nie jest powiedziane, że zdąży przed 31 lipca. ŁKS ma więc nadal bardzo daleko do ekstraklasy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL