Polityka

Poseł SLD: skończmy z obłudą w Sejmie

Marek Wikiński
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Ustalmy, że marszałek zarabia np. dziewięć średnich krajowych, ale już bez żadnych premii, nagród i mataczenia – mówi Marek Wikiński
Jak ujawniliśmy wczoraj, marszałek Sejmu, czterech wicemarszałków, szefowa Kancelarii Sejmu i dwóch jej zastępców dostało w ubiegłym roku nagrody – średnio po 57 tys. zł. Szef sejmowego biura prasowego Krzysztof Luft wyjaśniał wczoraj, że premie wypłacono na takich samych zasadach jak w urzędach centralnych i że w tym roku nagród nie będzie.
[b]Rz: Co pan myśli o premiach, które dostały władze Sejmu?[/b] Marek Wikiński, poseł SLD z Komisji Finansów: Uważam, że to zwykła hipokryzja.
[b]To ostre słowa. Wszystko odbyło się przecież zgodnie z prawem.[/b] Owszem, ale jak inaczej nazwać postępowanie, gdy najpierw mówi się o zamrażaniu pensji, odbieraniu trzynastek i oszczędnościach, a potem po cichu pobiera takie premie. Jakiś czas temu zwracałem na ten problem uwagę. Jako członek Komisji Finansów prosiłem, by przyjrzeli się temu inspektorzy NIK, gdy wyszła sprawa premii szefa IPN. Przyznawanie takich nagród jest nie tylko praktyką Sejmu czy IPN, ale większości urzędów państwowych. [b]Jaki był efekt prośby?[/b] NIK obiecała, że się przyjrzy wykorzystaniu funduszów na nagrody przy innych kontrolach. I teraz wychodzą takie kwiatki. Oficjalnie marszałek zarabia 15 tys. zł, ale jak się spojrzy w jego oświadczenie majątkowe, widać, że dużo więcej. Powinniśmy wreszcie skończyć z tą obłudą. [b]To dlatego przy pracach nad ustawą o cofnięciu rewaloryzacji uposażeń dla parlamentarzystów wnioskował pan, by w tym roku wstrzymać wypłatę premii i nagród dla najwyższych urzędników państwowych?[/b] Również. Zresztą ta poprawka przeszła prawie cudem, bo poparło ją dwóch posłów z PO. Potem zaś już nikt nie wiedział, jak się z tego wycofać, aby nie było wstydu. [b]Nie przekonuje pana, że ludzie zajmujący najwyższe funkcje w pań- stwie powinni godnie zarabiać?[/b] Oczywiście. Powinniśmy się tą sprawą zająć. Ustalmy, że niech prezydent zarabia np. dziesięć średnich krajowych, czyli ok. 30 tys. zł, a marszałek dziewięć, ale już bez żadnych premii, nagród i mataczenia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL