Historia

Zbrojownia tamtych lat - Hej, kto Polak na bagnety

Karabinek Mauser wz. 98 z bagnetem wz. 24
Muzeum Wojska Polskiego
Od kilku wieków, mimo gwałtownych zmian w uzbrojeniu i taktyce, bagnet pozostawał podstawowym narzędziem walki.
Na ile ów oręż sprawdzał się w praktyce, pozostaje kwestią otwartą, faktem jest jednak to, iż miał go każdy piechur (i nie tylko piechur) we wszystkich armiach. Walka na bagnety stanowiła także istotny element szkolenia polskiego żołnierza piechoty w dwudziestoleciu międzywojennym, co w powszechnej świadomości skutkowało o wiele lepszym przygotowaniem Wojska Polskiego do walki wręcz w 1939 roku aniżeli w Wehrmachcie. Oczywiście zwycięskie starcie odniesione w takich okolicznościach zawsze stanowiło powód do dumy. Jak zapisano w wydanej przez Ministerstwo Spraw Wojskowych
w 1928 roku „Instrukcji walki bagnetem” (tymczasowej): „Bój na bagnety jest częstym, a niejednokrotnie rozstrzygającym o zwycięstwie przejawem walki. Mimo szerokiego zastosowania w walce z bliska strzału i granatu ręcznego, żołnierz musi być przygotowany na natarcie wręcz i złamanie oporu przeciwnika bagnetem lub walką pierś o pierś”. Do nauki fechtunku wykorzystywano specjalnie do tego przeznaczony wewnątrz przewodu lufy sprężynie, dzięki czemu podczas wykonywania karabin ćwiczebny (z tzw. sprężynowym bagnetem). Zbudowano go na bazie regulaminowego karabinu francuskiej piechoty systemu Gras wz. 1874. U wylotu lufy, wewnątrz przewodu, umieszczono stalowy pręt zakończony kulistą gałką, stanowiący imitację bagnetu. Pręt opierał się na umieszczonej pchnięć chował się całkowicie w lufie. Karabin posiadał co prawda zamek ślizgowy, tłokowo-obrotowy, czterochwytowy, ale jego odciągnięcie uniemożliwiała śruba z masywną główką wkręcona w tył komory zamkowej.
Czółko zamka stanowiło jednocześnie oparcie dla sprężyny amortyzującej stalowy pręt. Broń pozbawiono celownika oraz szyny do mocowania przepisowego bagnetu. Długość karabinu wraz z bagnetem wynosiła 182 cm. Karabiny systemu Gras przerobiono na ćwiczebne we Francji zapewne po 1886 roku z chwilą, gdy armia przyjęła na uzbrojenie nowy wzór karabinu systemu Lebela, a do Polski trafiły po I wojnie światowej. Oczywiście ilość takiej ćwiczebnej broni była ograniczona, wobec czego wspomniana wyżej „Instrukcja” radziła „… używać kijów grabowych lub leszczynowych odpowiedniej długości”. Bagnety używane w WP w okresie dwudziestolecia międzywojennego były różne, bo też i broń strzelecka była rozmaita. Kiedy jednak zdecydowano ostatecznie o wyborze karabinów i karabinków systemu Mauser jako podstawowych dla naszej armii oraz zaczęto ich produkcję, należało także opracować odpowiedni bagnet. Za wzór posłużył krótki niemiecki bagnet sieczny wzór 84/98 n. A., a wytwarzania polskiej wersji podjęła się Zbrojownia nr 4 w Krakowie. Bagnet wzór 22 okazał się niezbyt udany, zwłaszcza z uwagi na słabą, wąską głownię i dlatego wkrótce pojawił się nowy wzór – 24 – o masywniejszej głowni. Z czasem wprowadzono kolejny wzór bagnetu – 27 – który w odróżnieniu od poprzednich można było spasować z dowolnym karabinem i karabinkiem Mausera wz. 98 (poprzednie pasowano indywidualnie z konkretną bronią). Wszystkie te bagnety (poza wz. 22) produkowano w warszawskim Towarzystwie Fabryki Motorów SA Perkun. Podstawową ich wadą było słabe mocowanie na karabinie. Otóż, tak jak bagnety niemieckie, miały krótkie tylne ramię jelca i co za tym idzie pozbawione były pierścienia do osadzenia na lufie (mocowano je tylko do osady). W nowym bagnecie wz. 28 (późniejsze oznaczenie wz. 29) ramię jelca wydłużono i zaopatrzono w pierścień, dzięki czemu mocowanie było pewniejsze, a prawdopodobieństwo ułamania bagnetu wraz z osadą minimalne. Bagnety tego wzoru produkowane były również w fabryce broni w Radomiu. [i]Michał Mackiewicz - pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego [/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL