Polityka

Po 50 tysięcy dla marszałków

Marszałek Bronisław Komorowski (PO) oraz wicemarszałko- wie: Stefan Niesiołowski (PO), Krzysztof Putra (PiS), Jarosław Kalinowski (PSL, w czerwcu 2009 r. wybrany do PE) oraz Jerzy Szmajdziński (SLD), sami podejmowali decyzje o wypłacie i wysokości swoich premii
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Bronisław Komorowski, jego zastępcy i trzech szefów Kancelarii Sejmu dostali w sumie pół miliona złotych nagród.
Jak ustaliła „Rz”, osiem osób z kierownictwa Sejmu otrzymało w zeszłym roku w sumie 456 tys. zł.
Nagrody dostali marszałek Sejmu, czterech jego zastępców, a także trzy osoby z szefostwa Kancelarii Sejmu. Decyzje o przydziale premii zapadały na posiedzeniach Prezydium Sejmu. Dyspozycje wypłaty pieniędzy dla wicemarszałków, szefa Kancelarii Sejmu oraz jego zastępców akceptował Bronisław Komorowski. Wypłatę pieniędzy dla niego podpisywał zaś szef kancelarii i jeden z wicemarszałków.
Jak wysokie nagrody otrzymali poszczególni członkowie kierownictwa Sejmu? Kancelaria Sejmu informuje tylko, że osoby zajmujące w niej stanowiska kierownicze trzy razy dostały premie wysokości od 100 do 150 proc. wynagrodzenia. Na temat uzasadnienia tych decyzji i konkretnych kwot urzędnicy kancelarii już milczą. Na podstawie danych o zarobkach marszałków i szefostwa kancelarii łatwo jednak obliczyć, o jakie kwoty chodzi. Marszałek, którego miesięczna pensja to ok. 15 tys. zł, mógł otrzymać od 45 do 67,5 tys. zł premii. Nagrody dla wicemarszałków, którzy zarabiają nieco ponad 13 tys. zł, mogły się wahać od 40 do 60 tys. zł. Nieco mniej, 39 – 58,5 tys. zł mogła otrzymać szefowa Kancelarii Sejmu, a dwóch jej zastępców – od 33,5 do 50 tys. zł. – Wszystko to jest średnio uczciwe i niestety świadczy o hipokryzji kolegów – komentuje jeden z posłów PO. Nie przekonuje go argument, że w zeszłym roku sytuacja nie była tak kryzysowa jak obecnie i nie było jeszcze mowy o tak głębokich cięciach. – Wszyscy w kółko gadają o oszczędności, posłowie odbierają sobie trzynastki, waloryzacje i ograniczają pieniądze na biura, a ci z prezydium wypłacają sobie premie – mówi rozgoryczony. Zaskoczenia wysokością zeszłorocznych nagród dla kierownictwa Sejmu nie kryje poseł Adam Hofman (PiS), który w ubiegłym tygodniu dość ostro krytykował nagrody dla szefów państwowych spółek związanych z przygotowaniem Euro 2012. Zdziwiony tą informacją był także Tomasz Kalita, rzecznik SLD. – Premiowanie pracowników generalnie nie jest grzechem. Ale trzeba piętnować przekraczanie pewnych granic. W czasach kryzysu wszyscy powinni oszczędzać – mówi Hofman. Unika jednak jednoznacznej odpowiedzi, co myśli o nagrodach w Sejmie. – Nagrody mnie nie rażą, ale wolałbym, by ich przyznawanie było bardziej przejrzyste – mówi z kolei Jerzy Budnik (PO), szef Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, która nadzoruje Kancelarię Sejmu. Dodaje, że jego zdaniem przy rozdziale premii należy jednak zachowywać większy umiar i rozsądek. Pytani przez „Rz” wicemarszałkowie Stefan Niesiołowski (PO) i Krzysztof Putra (PiS) stwierdzili, że nie pamiętają, jakiej wysokości nagrody odebrali w 2008 r. – W zeszłym roku nagrody były, ale w tym roku z nich zrezygnowaliśmy – zaznacza Niesiołowski. Potwierdza to także Krzysztof Putra. – Sytuacja jest kryzysowa, więc w tym roku ich nie będzie – zapewnia. Dzięki ostatnim nagrodom dla marszałków i szefów kancelarii przeciętne miesięczne wynagrodzenie osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe w Sejmie wyniosło w 2008 r. ponad 20 tys. zł, co w stosunku do poprzedniego roku oznacza wzrost o ponad 2,7 tys. zł, czyli aż 15 proc. masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL